Eksplozja UFO w Tapanui, Nowa Zelandia, 1178 rok AD -
czyli najspektakularniej przegrana z moich bitew o prawdę
(dwujęzycznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
12 maja 2017 roku

Najnowsza aktualizacja: udoskonalenie 8 z punktu #G1


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Polskie tutaj:)

Tapanui

Tapanui w PDF

Źródłowa replika tej strony

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

[5p/4] o Tapanui w formacie PDF

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Jan Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]




(English here:)

Tapanui

Tapanui in PDF

Source replica of this page

New Zealand

New Zealand attractions

[5e/3] on Tapanui in PDF and DOC

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Jan Pająk portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(По русски:)

Бог

Торнадо

Меню 2

Меню 4

Peпликa иcтoчникa этoй cтрaницы

Клавиатура


(Ελληνικά εδώ:)

Θεός

Επιλογές 2

Επιλογές 4

Αντίγραφο πηγής αυτής της σελίδας

Πληκτρολόγιο


(Hier auf Deutsch:)

Dr Jan Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

bobola.net78.net

cielcza.cba.pl

quake.hostami.me

telekinesis.esy.es

geocities.ws/immortality

(Stare bo rzadko aktualizowane:)

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

magnocraft.20fr.com

pigs.20megsfree.com

prawda.20fr.com

prism.20fr.com

totalism.50megs.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Czy potrafisz sobie wyobrazić katastroficzną eksplozję która miała miejsce koło miasteczka Tapanui w Nowej Zelandii zaledwie około 840 lat temu oraz która uśmierciła znaczącą proporcję ówczesnej ludności naszej planety i sprowadziła na Ziemię mroki średniowiecza, jednak o istnieniu której niemal nikt zdaje się dziś nie wiedzieć. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że niezliczone dowody materialne na faktyczne zaistnienie tamtej eksplozji ciągle pozostają dobrze widoczne nawet do dzisiaj, jednak nikt nie kwapi się aby je badać. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że owa tajemnicza eksplozja celowo zainicjowała całą serię skokowych poślizgów skorupy (i biegunów) Ziemi w sumie aż o około 7 stopni, jednak nie daje się znaleźć żadnej informacji na ten temat w podręcznikach uniwersyteckich (szersze informacje na temat powodów wywołania owych celowych poślizgów skorupy Ziemi są dostępne w punkcie #B2 z mojej strony o nazwie humanity_pl.htm). Czy potrafisz sobie wyobrazić, że siły inercyjne wywołane skokowymi poślizgami skorupy Ziemi zainicjowanymi przez ową eksplozję, wyniknęły, między innymi, w pochyleniu się owej słynnej "Pochyłej Wieży" z Pisa we Włoszech, a także w zdeformowaniu kopuły w Aya Sophia z Istanbułu, jednak żadne broszury turystyczne nawet o tym nie wspominają. (Aya Sophia zbudowana była w 537 roku, tj. w czasach bizantyjskich, przez Cesarza Justyniana - tj. tego który dokonał ocenzurowania Biblii. Oryginalnie zaprojektowana ona była jako Bazylika chrześcijańska. Potem przemianowano ją na meczet, w ostatnich zaś czasach na muzeum. Kilka raczej mało znanych informacji na temat jej historii i nadprzyrodzonych tajemnic związanych z jej budową, zaprezentowane zostało w podpisie pod rysunkiem "Rys. #1c” ze strony internetowej biblia.htm - o autoryzowaniu Biblii przez samego Boga.) Czy potrafisz sobie wyobrazić, że potężne ruchy Ziemi spowodowane przez ową eksplozję wzbudziły fale morskich tsunami, które tylko w obszarze Schlezwig-Holstain z obecnych Niemiec całkowicie zmiotły z powierzchni Ziemi około pół miliona ludzi, które zatopiły i pogrzebały miasto "Salamis" z Północnego Cypru, oraz które na stałe zatopiły legendarną wyspę-miasto "Vineta" z polskiego Bałtyku, jednak nikt nie może się o nich dowiedzieć z podręczników historii. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że przemieszczenia skorupy i biegunów Ziemi spowodowane tą samą eksplozją Tapanui wywołały aż tak znaczne zmiany klimatu Ziemi, że stopiły one most lodowy jaki przed 1178 rokiem spinał Cieśninę Beringa pozwalając Eskimosom na podróżowanie po suchym lodzie pomiędzy Wschodnią Azją oraz Alaską. Jednocześnie te same zmiany klimatyczne zamroziły na twardy lód poprzednio zielone pastwiska Grenlandii, razem z kolonią Wikingów jaka wówczas tam się znajdowała, zaś w Polsce spowodowaly one wymarcie chorowitej dynastii Piastów. Ogromnie trudno wszystko to sobie wyobrazić. Jednak wszystko to jest prawdą. Niniejsza strona przytacza ku temu dowody. Jeśli zaś o mnie chodzi, to jeszcze bardziej dziwne mi się wydaje, że naukowiec, który odkrył, przebadał nukowe i zwrócił uwagę całego świata na tę eksplozję UFO koło Tapanui (czyli ja - tj. dr inż. Jan Pająk, oraz z którego badań i publikacji wywodzą się praktycznie niemal wszystkie informacje o owej eksplozji jakie obecnie daje się znaleźć w internecie, zamiast być nagrodzonym za swoje odkrycia, badania oraz publikacje, w praktyce został wyrzucony na bruk z uniwersytetu w jakim wówczas wykładał, oraz otrzymał za swe badania rodzaj "wilczego biletu" - tak jak to opisałem w punkcie #B5 tej strony.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Legenda Maoryska z Mataura - czyli co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:

       Nie wiem czy czytelnik wierzy w tzw. "los". W moim jednak przypadku wszystko wygląda tak jakbym to właśnie zrządzeniem owego "losu" został popchnięty do dokonywania badań naukowych które później zaowocowały m.in. napisaniem niniejszej strony (a także monografii [5] na której niniejsza strona bazuje). Działania owego "losu" najpierw odczułem w 1982 roku, kiedy jako działacz Solidarności zmuszony zostałem do ucieczki z Polski gdzie zaczęło się wówczas tzw. "polowanie na czarownice" czyli prześladowania działaczy Solidarności. W rezultacie tej ucieczki wylądowałem na przysłowiowym "końcu świata", czyli w najbardziej na południe wysuniętym mieście świata. Miasto to nazywa się Invercargill i leży ono na południowym końcu Nowej Zelandii. Zrządzeniem tegoż "losu" niedaleko od owego Invercargill leżą też najważniejsze nowozelandzkie miejscowości opisywane na niniejszej stronie, a więc Mataura, Tapanui, Rakiura, itp. Dlatego już w 1983 roku po raz pierwszy usłyszałem relatywnie dobrze znaną w tamtym obszarze, wysoce zastanawiającą legendę maoryską na temat pochodzenia nazwy "Raki-ura" (po maorysku oznaczającej "Płonące niebo"). Ową nazwą "Raki-ura" Maorysi opisują najbliższą do Invercargill wyspę oceaniczną obecnie zwaną "Wyspą Stewarta" (po angielsku "Stewart Island"). Niedługo potem poznałem nawet jeszcze bardziej wymowną legendę o "Ogniach Tamaatea" wywodzącą się z małego miasteczka zwanego "Mataura". Legendy te utrwalają przebieg tajemniczej katastrofy do której mitologia maoryska referuje pod generalną nazwą "Ogni Tamaatea". (Moje późniejsze badania wyjaśniły ją jako eksplozję pozaziemskiego statku kosmicznego mającą miejsce koło nowozelandzkiej miejscowości Tapanui w dniu 19 czerwca 1178 roku.) Oto treść owej starej legendy Maoryskiej z Wyspy Południowej Nowej Zelandii:
       "W warownej wiosce maoryskiej {obecnie przekształconej w małe miasteczko}, później nazwanej "Mataura", wszystko zaczynało się jak w typowy poranek zimowy ówczesnego roku {1178}. Wioska ta zlokalizowana była głęboko na południu Wyspy Południowej Nowej Zelandii. Położona na szczycie lokalnego wzgórza panowała ona nad okolicą, z góry patrząc na parującą w porannym słońcu sawannę upstrzoną koronami majestatycznych drzew lokalnie nazywanych "totara" jaka rozciągała się od horyzontu po horyzont. Maoryscy wojownicy na straży w wieżyczkach obserwacyjnych słyszeli dochodzące z tej sawanny głośne nawoływania żerujących super-ptaków "moa" oraz odgłosy głuchych stąpań wzbudzane przez te olbrzymy wielkości dzisiejszej żyrafy. Ludzie właśnie ukończyli poranny posiłek i rozglądali się za ocienionym miejscem do odpoczynku aby uniknąć palących promieni słonecznych. Duszne sub-tropikalne powietrze było wciąż chłodne, aczkolwiek jego temperatura szybko rosła. Niespodziewanie, wojownicy na straży dostrzegli ten z lekka nachylony ku południu, prawie pionowy, cygaro-kształtny obiekt o pokarbowanych bokach wyglądających jak róg łowionych przez nich niektórych stworzeń morskich {patrz ilustracja z "Rys. #3"}. Szybował on bezszelestnie po zachodniej stronie nieba, jarząc się intensywnie. Wartownicy zakrzyknęli ostrzeżenie "mata-ura", "mata-ura". W starożytnym języku maoryskim okrzyk ten był odpowiednikiem dla dzisiejszego zawołania "UFO", "UFO". Dla upamiętnienia po wsze czasy tragicznych wydarzen jakie za chwilę miały nastąpić, owa maleńka maoryska miejscowość nazwana później została "Mataura" właśnie od owego okrzyku wartowników. Wszyscy zerwali się aby popatrzeć. Oglądane od spodu cygaro miało kształt poziomo karbowanej kolumny lub rogu o dyskoidalnej podstawie jarzącej się silnym białym światlem jak tarcza Księżyca w pełni {patrz rysunek poniżej}. Cygaro zatrzymało się dokładnie ponad warowną osadą, śledzone z nabożną uwagą przez wszystkich jej mieszkanców zaalarmowanych okrzykami wartowników. Było tak ogromne że jego cień sięgał daleko poza granicami palisady. Po dłuższym nieruchomym zawisie cygaro ruszyło na wschód w kierunku następnej osady, w pobliżu miejsca zlokalizowania jakiej wyrosło później miasteczko nazywane Tapanui. Jego lot śledziły rzesze Maorysów. Osiągnęło ono wzgórze które obecnie nazywane jest "Puke-ruau" {w języku maoryskim "puke-ruau" znaczy "wzgórze-które-wstrząsnęło-światem"}, na czubku jakiego owa następna osada była zlokalizowana. Po chwilowym zawisie nad ową osadą Puke-ruau, od górnego końca cygara próbował odłączyć się pojedyńczy statek. Coś jednak nie wyszło z manewrem rozłączania, bo nagle z cygara buchnął oślepiający błysk. Dla znacznej liczby Maorysów błysk ten był ostatnim widzianym obrazem, bowiem jego żar w ułamku sekundy spopielił ich ciała. Ci nieliczni którzy przez przypadek stali osłonięci przed jego niszczącą mocą zaczęli przeżywać istny koniec świata. Ziemia zakołysała się pod uderzeniami około siedmiu serii potężnych eksplozji. Powietrze zgęstniało od żaru prawie uniemożliwiajacego oddychanie. Wszystko dookoła buchnęło płomieniami. Garstka ciągle jeszcze żywych Maorysów z paniką rzuciła się do pobliskiej rzeki, jednakże do wody dotarło już zaledwie kilku z nich. Ci nieliczni którzy przeżyli szerzącą się zagładę z trwogą opowiadali później swoim następcom jeżące włosy opowieści o oceanie płomieni jaki rozciągał się od horyzontu po horyzont i ogarniał wszystko dookoła, o huraganie jaki zdzierał powierzchnię gleby i jak brzytwa zgalał pnie ogromnych drzew totara tuż przy korzeniach, o ognistej grzybiastej chmurze jaka paliła ich skórę, o gorącym pyle rozsadzającym płuca, o rozpalonych do czerwoności kamieniach wielkości budynków jakie z gwizdem nadlatywały gdzieś z nieba, o ogromnych falach wzburzonego oceanu wdzierających się głęboko w ląd, oraz o wielu latach niespotykanego zimna, ulew, powodzi, głodu, chorób, śmierci i rozkładu jakie nadciągneły potem."
       W Nowej Zelandii do obecnych czasów przetrwał niezwykły monument owych przerażających wydarzeń. Jest nim nazwa małego miasteczka "Mataura", która jest starożytnym odpowiednikiem maoryskim dla dzisiejszego terminu "UFO". Stąd Mataura jest prawdopodobnie jedynym miastem na świecie jakiego nazwa posiada tak dramatyczne pochodzenie, tak niezwykłą historię i tak niekonwencjonalne znaczenie.
       Opowieści podobne do opisanej powyżej do dzisiaj powtarzane są przez potomków byłych wojowników maoryskich z wioski Mataura. Najpełniejszą ich wersję mi opowiedział niejaki Mr Allan CHITTOCK (Waikoikoi, 5 R.D. Gore, New Zealand). Są one jedynie niewielkim przykładem ogromnego bogactwa maoryskiej tradycji mówionej dotyczącej tzw. "Nga Ahi o Tamaatea", t.j. legendarnych ogni ogromnego pożaru jakie w nowozelandzkim piśmiennictwie znane są lepiej pod ich angielską nazwą "The Fires of Tamaatea" (t.j. "Ogni Tamaatea"). Do dzisiaj przetrwały one poprzez przekazywanie z ojca na syna przez nowozelandzkich tubylców zwanych Maorysami (po angielsku "Maori"). Głównym bohaterem wszystkich tych legend jest mityczny wódz "Tamaatea", przez niektóre plemiona zwany też "Tamau". Jeśli jego nazwisko rozbić na maoryskie słowa "Ta-ma-Atea", wówczas daje się je tłumaczyć jako "potężny-z-przestrzeni-kosmicznej". Natomiast po jego rozbiciu na słowa "Tama-Atea" oznacza ono "Syn-Kosmosu" lub "Syn-Wszechświata" (t.j. słowo "Tama" oznacza "syn" - córke można opisać słowami "Tama-Hine", zaś słowo "Atea" używane jest w kilku różnych znaczeniach, m.in. obejmujących "kosmos", "wszechświat", "przestrzeń kosmiczna" i "niebo w sensie kosmosu" - z wyłączeniem jednak znaczenia "nieboskłon" dla określenia którego Maorysi użyliby odmiennego słowa "rangi"). Tama-Atea pochodził z gwiazd, przybywał na Ziemię na swoim dyskoidalnym statku kosmicznym zwanym "Mata-ura" lub "Mata-aho" (co dosłownie znaczy "tarcza lub oblicze promienistego światła" i jest maoryskim odpowiednikiem dla dzisiejszego terminu "UFO"), posiadał moce magiczne, łatwo wpadał w gniew, zaś rozgniewany był w stanie spalić całą Ziemię powodziami ognia, pochylić kontynenty, wybić całe gatunki zwierząt (np. ptaka Moa), itp. Informacja przewijająca się jako główny motyw wszystkich tych legend o "Ogniach Tamaatea" podaje, że ogromny wehikuł "synów kosmosu" dowodzony przez Tamaatea eksplodował w dawnych czasach nad Nową Zelandią, rozsiewając pożary, śmierć i zagładę dotykające wszystko co żyło na terenie tego kraju. Eksplozja spowodowała też pochylenie Ziemi i sprowadziła zimny klimat do Nowej Zelandii.


#A2. Jakie są cele tej strony:

       Głównym celem niniejszej strony internetowej oraz materiału dowodowego który zaprezentowałem tutaj czytelnikowi, jest udokumentowanie że jednak istnieje duży, sprawdzalny przez każdego, oraz naukowo niepodważalny materiał dowodowy na faktyczną eksplozję na Ziemi pozaziemskiego statku kosmicznego (UFO), a także że ów materiał dowodowy jest objęty celową chociaż skrytą kampanią zatajania, ukrywania i blokowania prowadzoną w NZ i na Ziemi przez zawodowych naukowców Nowej Zelandii reprezentujących wysoce wsteczniczą, szkodliwą dla ludzkości i błędną już od fundamentów starą tzw. "ateistyczną naukę ortodoksyjną" dokładniej zdefiniowaną w punktach #C1 do #C6 mojej strony o nazwie telekinetyka.htm.
       Dodatkowym zaś celem tej strony jest zwrócenie uwagi czytelnika, że skoro istnieje konkretny i sprawdzalny materiał dowodowy na zaistnienie potężnej eksplozji wehikułu UFO na Ziemi, faktycznie ów materiał dowodowy jest jednocześnie potwierdzeniem, że nasza planeta jest przedmiotem skrytej działalności UFOnautów - tak jak to opisano to np. na stronie internetowej evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi.


#A3. Niniejsza strona oferuje też darmowe monografie [5p/4] oraz [5e/3] szczegółowo opisujące materiał dowodowy o eksplozji UFO koło Tapanui:

       W maju 2009 roku niektóre serwery totalizmu zaczęły upowszechniać darmowe egzemplarze ilustrowanych wersji mongrafii [5p/4] oraz [5e/3] o eksplozji UFO koło Tapanui w Nowej Zelandii. Monografie te są już dostępne w odpornym na ataki wirusów formacie "Adobe PDF" ("PDF" - od angielskiego "Portable Document Format"). Niestety, z uwagi na duże rozmiary plików z tymi monografiami (około 5 MB każdy), NIE wszystkie totaliztyczne serwery są w stanie pliki te pomieścić. Dlatego jeśli się okaże że monografie te NIE są dostępne w formacie PDF na niniejszym serwerze, wówczas proponuję ich poszukać na innych serwerach wyszczególnionych w "Menu 3" lub "Menu 4". Oto linki do odrębnych stron które pozwalają załadować obie owe monografie: tekst_5_4.htm - z [5p/4] po polsku oraz text_5e.htm - z [5e/3] po angielsku.


Część #B: Moje poszukiwania miejsca eksplozji statku kosmicznego opisywanego przez legendy maoryskie:

      

#B1. Pierwsze cztery lata poszukiwań:

       Pierwsze legendy Maorysów na temat "Ogni Tamaatea" (Fires of Tamaatea) poznałem w 1983 roku, znaczy krótko po tym jak przybyłem z Polski do Nowej Zelandii oraz podjąłem pozycję wykładowcy na Politechnice w owym najbardziej na południe wysuniętym mieście świata zwanym "Invercargill". Natychmiast po usłyszeniu tej legendy rozpocząłem usilne poszukiwania miejsca eksplozji UFO do jakiego owe legendy Maorysów referują. Zajęło mi jednak aż 4 lata zanim znalazłem owo miejsce eksplozji. Niemniej odniosłem sukces w tych poszukiwaniach i w 1987 roku faktycznie znalazłem ogromny krater uformowany przez potężną eksplozję koło Tapanui. Niniejsza strona internetowa opisuje wyniki następnych badań jakie prowadziłem na miejscu owej eksplozji Tapanui od pierwszej chwili kiedy miejsce to odkryłem.


#B2. Odkrycie krateru Tapanui:

       W 1987 roku odkryłem centrum owej legendarnej eksplozji. Okazało się ono być zlokalizowane w ogromnym "kraterze Tapanui". Ten orgomny krater istnieje do dzisiaj koło małego miasteczka nowozelandzkiego nazywającego się Tapanui. Jak wykazały późniejsze badania, powstał on w wyniku napowietrznej eksplozji stosu złożonego z siedmiu (7) wehikułów UFO typu K6. Krater ten ma około 1 kilometr średnicy. Oto jak on wygląda, kiedy oglądany jest ze swojej wschodniej krawędzi:

Rys. #1: Wschodnie obrzeże krateru Tapanui

Rys. #1: Zbliżenie wschodniego obrzeża krateru Tapanui, gdzie cygaro-kształtny stos złożony z 7 wehikułów UFO typu K6 eksplodował w 1178 roku.
       Powyższa fotografia została pstryknięta z północnego końca krateru Tapanui, znaczy z miejsca jakie leży dokładnie po przeciwstawnej stronie niż miejsce z którego wykonano podobne zdjęcie pokazane na stronie oznaczonej Nowa Zelandia w menu. Zauważ dwie ogromne sosny, z których jedna rośnie nad górną krawędzią krateru, druga zaś w obrębie tego kolosalnego krateru tuż przy jego wewnętrznej krawędzi. Zauważ też dwie niebieskie szopy, w których prywatny właściciel tego krateru trzyma swoje narzędzia rolnicze.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.
* * *
       Ogrom, oraz kratero-kształtną konfigurację krateru Tapanui można jeszcze lepiej docenić jeśli ogląda się go z określonej odległości. Na głównej drodze z Gore do Tapanui znajduje się niewielkie wzgórze koło tzw. "McPhil road junction" (tj. "rozwidlenie dróg McPhila"). Ze szczytu owego wzgórza rozciąga się wspaniały widok na krater Tapanui. Oto fotografia jaka ilustruje jak wygląda krater Tapanui oglądany z owego rozgałęzienia dróg:
Rys. #2: Zdalny widok krateru Tapanui

Rys. #2: Widok krateru Tapanui ze znacznej odległości.
       Odnotuj ogromną sosnę rosnącą przy górnej krawędzi w pobliżu środka krateru. Owa sosna jest także widoczna na poprzedniej fotografii tego krateru. Najróżniejsze informacje o tajemnicach i dziwnych zjawiskach otaczających krater Tapanui omawiane są również na stronie newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii.


#B3. Co badania ujawniły:

       Po tym jak w 1987 roku zdołałem odnaleźć Krater Tapanui, rozpocząłem systematyczne badania owego niezwykłego miejsca. Czyniłem to w moim prywatnym czasie przeznaczonym na odpoczynek. Badania te prowadziłem też na mój własny koszt. (Ciągle nie wstrzymało to moich ówczesnych pracodawców przed wyrzuceniem mnie z pracy za prowadzenie tych badań.) Wkrótce moje badania potwierdziły, że eksplozja Tapanui faktycznie została spowodowana celowym zdetonowaniem cygaro-kształtnego stosu złożonego z siedmiu wehikułów UFO typu K6. Oto jak taki stos wehikułów UFO wyglądał:


Rys. #3a: Widok boczny stosu 7 UFO typu K6
Rys. #3b: Przekrój stosu 7 UFO typu K6

Rys. #3ab: Wygląd, budowa, podstawowe podzespoły, oraz zasada działania cygaro-kształtnego stosu 7 wehikułów UFO typu K6. (Kliknij na dany rysunek aby oglądnąć go w powiększeniu.)
       To właśnie taki stos UFO eksplodowany został celowo jakieś 100 metrów nad powierzchnią Ziemi koło małego miasteczka Tapanui w Nowej Zelandii. Ponieważ w każdym z tych wehikułów jego przeładowane magnetyczną energią komory oscylacyjne są porozmieszczane na kształt czaszy reflektora, eksplozja stosu takich wehikułów uformowała ukierunkowaną siłę uderzeniową o gigantycznej mocy, podobną do efektów eksplozji przepotężnego kumulacyjnego ładunku przeciwpancernego. Wynikiem tej kolosalnej eksplozji UFO było przemieszczenie się skorupy i biegunów Ziemi o około 7 stopni, następujące w serii aż kilku małych skoków. Z kolei owo przemieszczenie biegunów spowodowało katastroficzne zmiany na naszej planecie, o jakich niemal nikt dzisiaj nie wie.
       Rys. #3a (góra): Wygląd zewnętrzny kompleksu latającego sprzężonego z siedmiu dyskoidalnych wehikułów UFO typu K6, zwanego "cygarem posobnym". Kompleks ten powstaje przez osadzenie wklęsłej podstawy każdego statku na wypukłą kopułę górną statku poprzedniego. Wynikowa konfiguracja przypomina stos talerzy w kuchni osadzonych jeden na drugim. Sprzęganie takich konfiguracji UFO zostało omówione na stronach propulsion_pl.htm oraz magnocraft_pl.htm.
       Materiał dowodowy dostępny w NZ sugeruje, że właśnie taki stos siedmiu wehikułów UFO obserwowali Maorysi gdy eksplodował on dnia 19 czerwca 1178 roku koło Tapanui w Nowej Zelandii powodując totalne zniszczenia ponad połowy Wyspy Południowej owego kraju oraz pochylenie skorupy Ziemi. (Po więcej szczegółów patrz opisy w monografii [5/4] - o eksplozji UFO koło Tapanui oraz rysunki O4 i O5 w monografii [1/4] - o zaawansowanych napędach magnetycznych.) Istniejące dane sugerują także, iż również w Tunguskiej na Syberii eksplodował podobny stos w 1908 roku, tyle że złożony z tylko trzech wehikułów UFO typu K6. Wymiary gabarytowe magnokraftów i UFO typu K6 wynoszą: D=35.11, H=5.85 metrów. Po wylądowaniu, n = 20 pędników bocznych tych wehikułów wypala w glebie pierścień o średnicy nominalnej d = D/(sqrt(2)) = 24.82 metrów - patrz równania (F12), (F16) i (F34) z [1/4].
       Warto tu z naciskiem podkreślić, że wypełnione po brzegi energią magnetyczną pędniki poszczególnych statków takiego cygara (zawierające sześcienne kapsuły-dwukomorowe uwidocznione w części (b) tego rysunku) rozlokowane są w formie przypominającej paraboliczne lustro reflektorowe lub kumulacyjny ładunek wybuchowy. Stąd łańcuchowa eksplozja tych pędników wytworzy ukierunkowaną siłę uderzeniową, podobną do tej od współczesnych kumulacyjnych pocisków przeciwpancernych. Ponieważ statek taki zawsze musi latać zorientowany swą osią centralną równolegle do lokalnego przebiegu linii sił ziemskiego pola magnetycznego, jego eksplozja utworzy więc bardzo charakterystyczny "motylkowaty" rozkład zniszczenia, występujący zarówno w eksplozji Tapanui jak i w eksplozji tunguskiej (pokazany na rysunku O5 z [1/4]). Ponieważ w naturze NIE istnieje żadne zjawisko zdolne do wytworzenia takiej komulacyjnej eksplozji, a stąd wszelkie kumulacyjne eksplozje są formowane wyłącznie przez urządzenia techniczne, dowody na kumulacyjny charakter tej eksplozji - ciągle obecne koło Tapanui, są jednocześnie dowodami że eksplodował tam właśnie taki stos wehikułów UFO.
       Rys. #3b (dół): Wykrój przeprowadzony przez "cygaro" złożone z siedmiu wehikułów UFO typu K6 mający na celu ukazanie wzajemnego osadzenia kolejnych wehikułów UFO jeden na drugim, oraz kooperację magnetyczną ich pędników. Widoczne są: sześcienne kapsuły dwukomorowe zawarte we wnętrzu kulistych pędników każdego statku, oraz lica przekroju pionowego pierścieniowatych kabin załogi. Ścianki wykonane z materiału nieprzenikalnego dla pola magnetycznego (tj. z materiału "magnetorefleksyjnego") obwiedzione zostały przerywaną linią. Oznaczenia: N, S - zorientowanie północnego N i południowego S bieguna magnetycznego poszczególnych pędników, GS - grubość kołnierza uzupełniającego, która jest równa wolnej przestrzeni istniejącej pomiędzy poszczególnymi kołnierzami bocznymi tego kompleksu (dzięki owej równości kołnierza GS i przestrzeni GS, szereg cygaro kształtnych kompleksów latających może zostać następnie sprzęgniętych kołnierzami bocznymi w większe konfiguracje latające zwane "latającymi systemami" - patrz rysunki F12 i F17 w [1/4]). Zasada za pośrednictwem której takie wehikuły latają została zilustrowana oraz omówiona na odrębnych stronach internetowych magnocraft_pl.htm - o budowie i działaniu magnokraftów oraz propulsion_pl.htm - o napędzie magnetycznym statków kosmicznych.

Rys. #3a: Widok boczny stosu 7 UFO typu K6

Rys. #3c: Porównanie wymiarów wyładowanego magnetyczną energią pojedyńczego wehikułu UFO typu K6 (tj. typu, cygaro sprzęgnięte z 7 jakich to UFO owego typu eksplodowało koło obecnego malego miasteczka Tapanui w Nowej Zelandii), z wielkością faktycznie istniejącego w Nowej Zelandii budynku, w którym mieszka autor tej strony (tj. mieszka dr inż. Jan Pająk). Powyższa ilustracja jest powtórzeniem "Rys. #A3(K6)" z mojej strony internetowej o nazwie magnocraft_pl.htm - na jakiej zawarty jest też jej szeroki opis, a jaka zestawia i omawia porównania wymiarów i wyglądów UFO wszystkich 8 znanych typów. Faktyczny wygląd i wielkość UFO typu K6 ilustruje też "Rys. #D2abcd" z innej mojej strony o nazwie eco_cars_pl.htm. (Kliknij na powyższą ilustrację aby oglądnąć ją w powiększeniu.)
      


#B4. Wyłącznie sensacyjne, zamiast naukowego, przyjęcie wyników badań:

       Zainteresowanie miejscem eksplozji Tapanui okazało się mieć głównie charakter sensacyjny. Ludzie byli zainteresowani w owym miejscu tylko ponieważ pozaziemski statek kosmiczny tam eksplodował, a także tylko ponieważ istniał materiał dowodowy jaki to potwierdzał w sposób sprawdzalny dla każdego - np. szczątki owego statku UFO, czy dziwna lokalna choroba bazująca na osłabienie systemu immunologicznego i bardzo podobna do "choroby popromiennej", ale wysoce myląco nazywana grypą Tapanui (Myalgic Encephalopathy). Natomiast znaczenie naukowe tego miejsca eksplozji UFO zostało całkowicie zignorowane. Właściwie to oprócz mnie (tj. dr inż Jan Pająk) praktycznie żaden inny naukowiec nigdy nie dołączył się do terenowych badań na miejscu zdarzenia tej fascynującej pozostałości po potężnej katastrofie jaka dotknęła całą naszą planetę. (Aczkolwiek wielu naukowców "zdalnie" rzuciło się aby autorytatywnie negować wyniki moich badań i moje odkrycie iż katastrofa ta wywodzi się od eksplozji wehikułu UFO, oraz aby wyjść z najróżniejszymi własnymi przysłowiowymi "fotelikowymi teoriami", np. że jest to krater po komecie - chociaż nigdy NIE widzieli oni krateru Tapanui na własne oczy, NIE mają zielonego pojęcia gdzie dokładnie krater ten jest zlokalizowany, ani nawet NIE zadali sobie trudu aby po oglądnięciu obrazków niniejszej strony doczytać sobie także o materiale dowodowym który strona ta dokumentuje.) Jest to wielka szkoda, ponieważ miejsce eksplozji Tapanui jest nawet bardziej bogate w materiał dowodowy i bardziej spektakularne niż miejsce eksplozji Tunguskiej na Syberii z 1908 roku, a ponadto jest nieporównanie łatwiej dostępne dla badaczy.


#B5. Zaprzeczające twierdzenia i działania innych lokalnych naukowców oraz negatywne następstwa braku konstruktywnego potraktowania mojego naukowego odkrycia o eksplozji wehikułu UFO koło Tapanui:

       Na przekór że istnieje całe zatrzęsienie dowodów materialnych, jakie jednoznacznie potwierdzają eksplozję wehikułu UFO koło Tapanui, NZ, wyniki moich badań spotkały się z raczej złowrogim przyjęciem. Nadeszły dla mnie ciężkie czasy kiedy starałem się przekonać swoich kolegów innych naukowców z Uniwersytetu Otago w którym wówczas wykładałem, że fakty potwierdzają meryt twierdzeń z legend maoryskich. Najróżniejsze trudności jakie wówczas mnie nękały, jak również dalsze losy moich badań nad tym miejscem eksplozji UFO, opisane są w podrozdziale A4 z tomu 1 monografii [1/4] dostępnej za pośrednictwem niniejszej strony internetowej. W tym miejscu wystarczy jedynie wzmiankować, że właśnie z powodu owego dokonywania badań miejsca eksplozji UFO koło Tapanui, w 1990 roku faktycznie zostałem wyrzucony z pracy wykładowcy uniwersyteckiego w Nowej Zelandii - tj. otrzymałem wówczas rodzaj "propozycji NIE do odrzucenia", perswadującej "albo ..., albo też ...", którą zostałem zmuszony do podania się do dymisji. Z kolei owa utrata pracy, połączona z rodzajem "wilczego biletu" jaki jej towarzyszył i jaki uniemożliwiał mi znalezienie jakiegokolwiek innego zatrudnienia w NZ, razem spowodowały u mnie ponad dwuletnie bezrobocie, stąd bardzo poważnie i negatywnie wpłynęły na moje dalsze losy życiowe - patrz strona o mnie (dr inż Jan Pająk). Wszakże zrujnowały mnie finansowo, zmusiły mnie do tułaczki po świecie i do szukania chleba poza granicami Nowej Zelandii, zniszczyły resztki poważania jakie wówczas ciągle jeszcze miałem do nowozelandzkich naukowców, itp. W czasach bowiem mojego emigrowania do Nowej Zelandii ciągle wierzyłem, że misją każdego naukowca jest identyfikowanie, badanie i upowszechnianie nieznanej wcześniej prawdy, bez względu na to jaka by ona nie była. Tymczasem kierownictwo Uniwersytetu Otago zademonstrowało mi w wysoce bolesny dla mnie sposób, że zamiast nagradzać naukowców którzy odkrywają prawdę, na owym uniwersytecie raczej wyrzuca się ich na bruk. A wszystko to na przekór, że aż do czasu opublikowania wyników moich badań eksplozji UFO koło Tapanui, praktycznie niemal nikt w świecie NIE wiedział o jej zaistnieniu i skutkach, zaś niemal wszystko co dzisiaj można znaleźć w literaturze o owej eksplozji faktycznie wywodzi się z moich badań i moich publikacji - tyle że często zostało to "zdalnie" przeinterpretowane przez innych naukowców aby wyglądało na podpierające ich "fotelikowe teorie". Z dumą mogę więc obecnie stwierdzić, że na przekór bycia wyrzuconym z pracy za badanie owej eksplozji UFO koło Tapanui, to właśnie moje poświęcenie i badania zwróciły uwagę całego swiata na jej zaistnienie i wprowadziły Tapanui na mapę świata. Ci zaś naukowcy z Otago, którzy mi wyrzucali iż jakoby "przynoszę wstyd ich uniwersytetowi", faktycznie sami przynieśli mu wstyd poprzez nieskończone ignorowanie eksplozji o światowych konsekwencjach, która miała miejsce niemal na "progu" ich uniwersytetu, oraz poprzez wyrzucenie na bruk naukowca który zwrócił na nią uwagę świata.
       Niekonstruktywne i nierzeczowe potraktowanie eksplozji Tapanui przez rodzimych naukowców Nowej Zelandii jest źródłem niepożądanych następstw nie tylko dla mnie. Poszkodowani takim potraktowaniem są bowiem praktycznie wszyscy ludzie którzy w przypadku rzeczowego podojścia do badań tej eksplozji mogliby odnieść najróżniejsze korzyści z wyników tych badań. Przykładowo, moje publikacje na temat tej eksplozji NIE są czytane, bowiem miejscowi luminarze prześcigają się w zaprzeczaniu ich merytowi. Z powodu zaś nieczytania tych publikacji tracę nie tylko ja, ani nie tylko potencjalni ich wydawcy, ale także każda osoba której wiedza i światopogląd uległyby poszerzeniu w wyniku ich przeczytania. W okolice krateru Tapanui nie zagląda niemal żaden turysta - pozostają więc one nadal (jak je kiedyś opisywał program lokalnej telewizji "Holmes" poświęcony moim badaniom tej eksplozji UFO) "omiataną wiatrami dziczą". Tymczasem promocja wyników badań eksplozji Tapanui byłaby w stanie ściągać tam tysiące turystów i badaczy z całego świata. W rezultacie region ten mógł doświadczyć ekonomicznego ożywienia. Nikt NIE stara się naprawiać niezdrowych następstw eksplozji Tapanui (np. badać i eliminować powody rodzaju "choroby popromiennej" szalejącej koło Tapanui, lecz wysoce zwodniczo i uspakajająco nazywanej grypą Tapanui (Myalgic Encephalopathy)), ani NIE stara się ratować i przechowywać dowodów tej eksplozji dla przyszłych pokoleń. Z kolei nauka ziemska odcięta została od ogromnie ciekawego przypadku następstw potężnej eksplozji, który mógłby być badany powiększając tym wiedzę ludzkości - np. w temacie "wpływu rezonacji hałasu telepatycznego na psychologiczną degenerację ludności" zilustrowanego m.in. "Tab. #K1" poniżej na niniejszej stronie. W końcu wyciszanie i zaprzeczanie prawdzie podpieranej przez ów obszerny materiał dowodowy obecny koło Tapanui, w połączeniu z długą tradycją podobnego wyciszania i blokowania prawdy o innych intelektualnych osiągnięciach, np. na temat pierwszego samolotu zbudowanego w Nowej Zelandii przez Richarda Pearse, generuje negatywną karmę i z całą pewnością będzie kiedyś wzbudzało ambarasujące zapytania. Wszakże przysłowia powiadają że "prawda zawsze jednak w końcu wypływa na wierzch" - i to bez względu na to jak mocno by nie była blokowana, wyciszana i zaprzeczana.
       Więcej informacji na temat owego blokowania, wyciszania i zaprzeczania prawdzie i ich następstw zaprezentowane zostało w punkcie #G5 strony internetowej newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.


#B6. W jaki sposób "kalkowa kopia" eksplozji Tapanui w Nowej Zelandii, czyli tzw. impakt z Kofels w Austrii, wskazuje jak wszyscy moglibyśmy skorzystać na rzeczowym potraktowaniu nowozelandzkiej katastrofy:

       Kiedy ja dokonywałem badań eksplozji Tapanui, faktycznie NIE istniał jeszcze pozytywny przykład jak tego typu badania powinny być potraktowane przez innych naukowców i przez publikatory. Przypadek taki pojawił się dopiero w 2008 roku. Był nim tzw. impakt z Kofels w Austrii. Impakt ten faktycznie reprezentuje "kalkową kopię" moich własnych badań eksplozji Tapanui.
       Mianowicie dwoje naukowców, tj. Dr Mark Hempsell i Alan Bond, wystartowali z treści dawnych mitów greckich, poczym znaleźli ogromny krater w Austrii oficjalnie uznawany za "lanslide", który w świetle ich badań okazał się miejscem eksplozji jakiegoś pozaziemskiego obiektu. Po rozszyfrowaniu starej sumeryjskiej tabliczki glinianej opisującej to zdarzenie, uzyskali oni dane ilościowe na temat owej eksplozji. Między innymi ustalili, że eksplozja miała miejsce tuż przed świtem w dniu 29 czerwca 3123 BC, oraz że jej wynikiem było np. zniszczenie bibilijnej Sodomy. Swoje wyniki opisali w książce o tytule "A Sumerian Observation of the Kofels' Impact Event", która stała się bestsellerem.
       Pozytywny i konstruktywny sposób na jaki przyjęte zostały tamte badania impaktu z Kofels spowodowały, że wszyscy związani z tym przypadkiem ludzie odnieśli z tego najróżniejsze korzyści. Przykładowo, z uwagi na entuzjastyczną i właściwą promocję impaktu z Kofels, jego autorzy znaleźli międzynarodowe uznanie, nauka ziemska otrzymała ważny przypadek do badań, wydawcy publikacji na temat tego impaktu mają doskonały business i darmową promocję, mieszkańcy okolic Kofels uzyskali napływ turystów którzy dodatkowo poprawiają ekonomię owych okolic, zaś wierzący otrzymali jeszcze jeden dowód naukowy na poprawność stwierdzeń Biblii na temat Sodomy - który jest zgodny z zasadą działania Boga opisywaną w punkcie #C2 mojej strony o nazwie tornado_pl.htm i podsumowaną w punkcie #I1 niniejszej strony, a polegającą na równoczesnym tworzeniu przez Boga co najmniej aż trzech odmiennych kategorii materiału dowodowego jaki wyjaśnia i potwierdza każde boskie działanie. Możnaby sobie tylko wypowiadać tu życzenie aby eksplozja Tapanui w Nowej Zelandii potraktowana była w podobnie konstruktywny sposób. Jako ciekawostkę wartu tutaj też dodać, że z jakichś powodów w Nowej Zelandii informacje na temat impaktu w Kofels upowszechnione zostały tak aby wyglądały na żart prima-aprilisowy. Przykładowo opublikowane zostały w żartobliwym tonie w artykule o tytule "Asteroid recorded on tablet" (tj. "Opisy asteroidu na tabliczce"), z prima-aprilisowego wydania nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), April 1, 2008, strona B2.
       Więcej informacji na temat impaktu z Kofels w Austrii oraz jego następstw zaprezentowane zostało w punkcie #G5 strony internetowej newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.


#B7. "Rozgłosowe przekleństwo", czyli "karma" które trapi Uniwersytet Otago od czasu kiedy jego zarząd zdusił w zarodku moje badania następstw eksplozji UFO koło Tapanui:

       Jak czytelnik zapewne wie, w obszar moich zainteresowań naukowych wchodzi również badanie najróżniejszej tematyki z zakresu tzw. "nadprzyrodzonego". Przykładowo, m.in. zajmuję się badaniami pola moralnego, mechanizmów moralnych, karmy, praw moralnych, przepowiedni, Biblii, Boga, itp. Dlatego kiedy w odpowiedzi na moje odkrycie i badania miejsca eksplozji UFO koło Tapanui, dyrekcja Universytetu Otago zmusiła mnie do podania się do dymisji, zacząłem pilnie obserwować dalsze losy owej instytucji. Byłem bowiem bardzo ciekawy jak "mechanizmy moralne", szczególnie zaś tzw. "karma", zadziałają w przypadku intelektu zbiorowego jakim jest ów uniwersytet. Wszakże w stosunku do instytucji karma ta nie mogła zadziałać w taki sam sposób jak zadziałałaby w stosunku do pojedynczej osoby. Przkładowo, w przypadku pojedynczej osoby, która zmusiła kogoś do podania się do dymisji, karma spowodowałaby, że osobę tą spotkałby niemal dokładnie taki sam los jak los jej ofiary - tj. po pewnym czasie ktoś zmusiłby tą osobę do podania się do dymisji, lub uczyniłby coś co w osobie tej wzbudziłoby uczucia bycia zmuszonym do podania się do dymisji. Jednak karma nie może spowodować aby cały uniwersytet zmuszony został przez kogoś do jednogłośnego "podania się do dymisji". (Aczkolwiek karma posiada aż kilka możliwości bardzo podobnych do takiego zmuszenia. Przykładowo, "karma" jest w stanie spowodować, że jeśli pewnego dnia NZ będzie miała zbyt dużo uniwersytetów, wówczas rząd NZ dla wielu najróżniejszych powodów, np. społecznie szkodliwej kultury i tradycji jaka wytworzyła się na danym uniwersytecie, może zdecydować się go zamknąć. Albo jeśli przykładowo dany uniwersytet zostanie zniszczony kolejnym trzęsieniem ziemi, wówczas rząd może zdecydować aby go już NIE odbudowywać. Itd., itp. Każde zaś z takich rozwojów sytuacji byłoby karmatycznym odpowiednikiem "zmuszenia całej instytucji do podania się do dymisji" - wszakże po nim instytucja ta przestałaby istnieć pod swoją uprzednią nazwą i sposobem działania.) Z drugiej jednak strony, owa karma wynikała z powstrzymania przez ów uniwerytet upowszechnienie się wiedzy i prawdy na temat eksplozji która swymi skutkami dotknęła całą naszą planetę. Karma ta więc posiada ogromną moc - stąd ja nie miałem wątpliwości że karma ta zaciąży na losach Uniwersytetu Otago z równie druzgoczącą siłą jak następstwa eksplozji Tapanui zaciążyły na losach całej Ziemi. Stało więc się bardzo istotne dla mnie aby odkryć jak w praktyce karma ta zadziała na losy owej instytucji. Od czasu więc kiedy opuściłem Uniwersytet Otago, pilnie obserwowałem jakie będą dalsze losy owej instytucji.
       Już wkrótce potem zaczęło mi się rzucać w oczy, że uniwersytet ten zaczęło trapić coś co można by nazwać "rozgłosowym przekleństwem" (po angielsku "publicity curse"). Mianowicie powtarzalnie co jakiś czas nagle w telewizji i w gazetach pojawiała się jakaś sensacja związana z tym uniwersytetem, która stawiała go w bardzo negatywnym świetle. Przykładowo, albo jego kierownictwo popełniało jakąś machlojkę, albo jacyś z jego studentów czynili coś skandalicznego, albo na jego obszarze działo się coś oburzającego, albo któryś z jego wykładowców wyskakiwał z czymś absurdalnym, itd., itp. Przypadki takie powtarzały się też z uporem, tak że kiedy społeczeństwo zapominało o jednym incydencie, natychmiast pojawiał się następny incydent który dodawał negatywnego rozgłosu temu uniwersytetowi. Przykładowo, w styczniu 2008 roku, kiedy właśnie dokonywałem drastycznej reorganizacji i poszerzania niniejszej strony internetowej, społeczeństwo i publikatory nowozelandzkie były zaszokowane wiadomością, że jeden z wykładowców ekonomii na owym uniwersytecie zamordował swoją narzeczoną (która na dodatek wcześniej podobno była jego studentką - a więc także ich związek dawało się nazwać "nadużyciem pozycji", albo angielskim "bullying"). Zarówno obie gazety które ja czytuję, jak i inna prasa Nowej Zelandii, opublikowały potępiające artykuły na ten temat, np. artykuł o tytule "Murder accused named as economics tutor", ze strony A3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), January 18, 2008, czy artykuł "Sophie's family face suspect in court roon", ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie z piątku (Friday), January 18, 2008. Wprawdzie ktoś spowodował że nazwa uniwersytetu nie pojawiła się w tytułach owych artykułow, jednak nazwa ta figuruje w ich treści. W sumie dodaje to tylko złego rozgłosu instytucji która przed moim przypadkiem pojawiała się w gazetach jedynie przy oficjalnych okazjach i która spowodowała moje zwolnienie tylko ponieważ, jak mi w oczy wówczas to powiedziano "przynoszę hańbę owemu uniwersytetowi", czyli po to aby uniknąć jakiegokolwiek rozgłosu.
       Interesujące są wyniki analiz powodów dla jakich karmatycznym następstwem zaduszenia przez Uniwersytet Otago badań następstw eksplozji UFO koło Tapanui jest owo "rozgłosowe przekleństwo". Jak bowiem pamiętam głównym powodem dla którego kierownictwo owego uniwersytetu zmusiło mnie do podania się do dymisji kiedy stało się wiadomym, że badam następstwa eksplozji UFO koło Tapanui, był strach aby moje badania nie sprowadziły na ów uniwersytet tzw. "złego rozgłosu" (po angielsku "bad publicity"). Ów strach spowodował, że aby uniknąć rozgłosu spowodowanego moim moralnie poprawnym działaniem w kierunku ustalania i upowszechnienia prawdy na temat tej eksplozji UFO, kierownictwo uniwersytetu przedłożylo mi "propozycję nie do odrzucenia" (w rodzaju "albo ... albo ..."). Czyli zadziałanie "mechanizmów moranych" (do których należy karma), daje się zdefiniować dla tego przypadku w następujący sposób: "zaduszenie przez dany intelekt zbiorowy (instytucję) danej moralnie poprawnej działalności, która generowałaby typowy dla moralnego działania balans krótkoterminowo negatywnych, jednak długoterminowo pozytywnych rozgłosów, ściąga karmatycznie na tą instytucję cały szereg zdecydowanie negatywnych następstw (kar), które wygenerują wyłącznie negatywny rozgłos" - po więcej wyjaśnień i szczegółów na ten temat patrz punkty #C4.2 oraz #C4.7 z mojej strony o nazwie morals_pl.htm. Ciekawe że analizy podobnych przypadków dotykających inne intelekty zbiorowe też zdają się potwierdzać, że tak właśnie działają "mechanizmy moralne" (do których należy m.in. i karma zbiorowa) dotykające całe instytucje (tj. intelekty zbiorowe). Ciekawe też, że kiedy już raz objawią się takie jakby "przekleństwa" trapiące jakieś instytucje, które w danej ogromnie istotnej sprawie zadziałały niemoralnie, owe "przekleństwa" nie chcą już ustąpić i zaprzestać swego niszczącego działania przez aż tak długo, aż dana instytucja albo zostaje całkowicie przez nie zniszczona, albo też aż nie zneutralizuje ona danego "przekleństwa" naprawieniem zła z którego przekleństwo to wyniknęło. Innymi słowy, warto nadal obserwować dalsze losy omawianego tu uniwersytetu, bowiem albo po upływie tzw. "czasu zwrotu" (na temat którego narazie naukowo niewiele wiemy, chociaż ja zacząłem starać się aby go oszacować ilościowo - np. w punktach #C4.2 i #A4 ze swej strony o nazwie morals_pl.htm) uniwersytet ten przestanie istnieć w sposób jaki będzie bardzo interesujący dla badaczy działania "karmy", albo też wcześniej (w co, znając panującą w nim atmosferę, bardzo wątpię) wyciągnie on do mnie "rękę pojednania i zgody" oraz zneutralizuje w ten sposób wiszącą nad jego losem tą potężną negatywną karmę.


Część #C: Jakie rodzaje materiału dowodowego udało się zidentyfikować wokoło krateru Tapanui i na co ów materiał dowodowy wskazuje:

      

#C1. Kompleksowość materiału dowodowego:

       Niestety, jedynie w podręcznikach wszystko wygląda prosto i ma tylko jeden aspekt do uwzględniania. Wszakże tylko podręczniki mogą być pisane dopiero po fakcie - tj. kiedy to każdy staje się już "mądry". Natomiast w rzeczywistym życiu wszystko jest ogromnie skomplikowane. Jak bardzo skomplikowane są zdarzenia zachodzące w rzeczywistym życiu autorzy podręczników odkrywają dopiero kiedy któryś z nich usiłuje przewidzieć coś co dopiero ma nastąpić, np. pogodę jaka ma zapanować następnego dnia, lub datę i miejsce następnego trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanu, fali tsunami, czy innego kataklizmu.
       Eksplozja UFO koło Tapnui także stanowiła takie wysoce złożone rzeczywiste zjawisko, jakie łączyło w sobie kilka odrębnych składników i zachodziło na wielu poziomach. Z tego powodu wygodniej jest udowodnić oddzielnie każdy ze składników tej złożonej eksplozji. Ponadto materiał dowodowy na zaistnienie owej eksplozji daje się podzielić aż na kilka odrębnych kategorii, jakie odpowiadają owym odrębnym składnikom eksplozji. Najważniejsze z tych kategorii materiału dowodowego obejmują:
       #1. Materiał dowodowy na fakt, że w roku 1178 faktycznie zaistniała jakaś potężna eksplozja koło Tapanui w Nowej Zelandii. Wszakże, jak dotychczas, naukowcy ortodoksyjni oskarżają nowozelandzkich Maorysów za niemal wszelkie konsekwencje jakie eksplozja Tapanui ściągnęła na Nową Zelandię (np. za spalenie nowozelandzkich lasów, za wybicie i pozjadanie aż do zupełnego wyginięcia super-ptaka zwanego "moa" oraz wielu innych miejscowych stworzeń, itp.). Z kolei krater Tapanui uformowany w wyniku owej eksplozji owi ortodoksyjni naukowcy starają się wyjaśnić np. jako ogromne naturalne "obsuwisko ziemi".
       #2. Materiał dowodowy na fakt, że eksplozja Tapanui spowodowała przemieszczenie się biegunów Ziemi o około 7 stopni. Dla przykładu, naukowcy ortodoksyjni starają się wytłumaczyć wszelkie zmiany klimatyczne na Ziemi jakie wyniknęły z przesunięcia biegunów spowodowanego ową eksplozją jako całkiem naturalne "okresowe zmiany klimatu na Ziemi" - nadając owym zmianom klimatu geologiczną nazwę "mała epoka lodowa".
       W tym miejscu warto też zaznaczyć, że owo przesunięcie biegunów Ziemi w wyniku eksplozji Tapanui w sensie naukowym jest ogromnie interesujące i powinno być intensywnie badane. Powodem jest, że miało ono charakter aż całego szeregu skokowych poślizgów całej zewnętrznej twardej skorupy Ziemi względem płynnego jądra naszej planety, zachodzących około lat 1202 i 1216. Na dodatek, owe poslizgi były napędzane unikalnym mechanizmem jakby "magnetycznej sprężyny" której napięcie spowodowane zostało właśnie eksplozją Tapanui o magnetycznym charakterze. Mechanizm ten dokładniej opisany został w podrozdziale D3 mojej monografii [5/4] "Eksplozja UFO w Tapanui z roku 1178 AD, która przemieściła kontynenty". Ponadto, owe skokowe poślizgi były dodatkowo komplikowane wzajemnym dynamicznym oddziaływaniem zachodzącym pomiędzy poszczególnymi płytami tektonicznymi naszej planety. W rezultacie, czasami dwie relatywnie pobliskie miejscowości, przykładowo Salamis i Famagusta opisane w punkcie #H3 tej strony, czy Wineta i Salamis opisane w punktach #H2 i #H3 tej strony, dotykane były tymi poślizgami w odmiennych czasach lub na zupełnie różniące się sposoby (tj. zależnie od poziomu moralności ich mieszkańców).
       #3. Materiał dowodowy na fakt że owa eksplozja została spowodowana przez stos 7 wehikułów UFO typu K6, jakie eksplodowały około 100 metrów ponad powierzchnią gruntu. Dla przykładu, ci z grona ortodoksyjnych naukowców którzy byliby gotowi zaakceptować fakt, że eksplozja Tapanui z 1178 roku faktycznie zaistniała, jednocześnie starają się sugerować, że spowodowana ona była albo przez meteoryt, albo przez kometę, uderzające o Ziemię.
       #4. Materiał dowodowy na fakt, że wehikuły UFO jakie eksplodowały koło Tapanui były tzw. "wehikułami czasu" które są w stanie powodować zmiany w naturalnym upływie czasu (po więcej danych na temat "wehikułów czasu" patrz strona internetowa o nazwie immortality_pl.htm lub strona internetowa o nazwie timevehicle_pl.htm).
       #5. Materiał dowodowy że eksplozja Tapanui została "zasymulowana" w taki sposób jakby spowodowana ona była celowo przez pasożytniczych UFOnautów w celu cofnięcia rozwoju ludzkości do tylu (po więcej danych o "symulacjach" działalności pasożytniczych UFOnautów - patrz strona internetowa day26_pl.htm).
       Zaprezentujmy więc teraz w skrócie dwa najbardziej istotne kategorie materiału dowodowego z powyższego wykazu. Proszę jednak odnotować, że szczegółowa prezentacja całego owego materiału dowodowego zawarta jest w monografiach naukowych [5/4], [5/3], oraz [1/4] dostępnych za pośrednictwem tej strony.


#C2. Gdzie jest dostępny ów materiał dowodowy tak ignorowany przez dzisiejszą oficjalną naukę:

       Najbardziej niezwykłym aspektem eksplozji UFO koło Tapanui jest, że ziemska nauka ortodoksyjna ignoruje istnienie tej eksplozji, na przekór że dostępne jest zatrzęsienie dowodów materialnych jakie potwierdzają jej faktyczność. Wszakże ja napisałem całą obszerną monografię naukową z serii [5] - o eksplozji UFO koło Tapanui, która nie zawiera niczego innego jak tylko opisy najróżniejszych materiałów dowodowych potwierdzających że eksplozja ta faktycznie miała miejsce. Najnowsza i najbardziej systematyczna prezentacja tych materiałów zawarta jest w dwóch ostatnich moich monografiach naukowych o eksplozji Tapanui, mianowicie w polskojęzycznej monografii [5/4], oraz w angielskojęzycznej monografii [5/3]. Obie one są dostępne nieodpłatnie za pośrednictwem linków w zielonym kolorze (jak ten), lub za pośrednictwem menu z lewego marginesu niniejszej strony internetowej. Każdy może załadować sobie za darmo owe monografie do swojego komputera, oraz potem czytać je spokojnie w wolnym czasie. Ponadto podsumowanie owego materiału dowodowego zawarte jest także w podrozdziale O5.2 z tomu 12 jeszcze jednej mojej monografii naukowej oznaczonej [1/4] - o zaawansowanych napędach magnetycznych. Ona także może zostać załadowana i czytana bez żadnej odpłatności za pośrednictem niniejszej strony.


Część #D: Materiał dowodowy który dokumentuje że jakiś rodzaj potężnej eksplozji faktycznie nastąpił koło Tapanui:

      

#D1. Obszerność materiału dowodowego na faktyczne zaistnienie eksplozji Tapanui:

       Dostępne jest całe zatrzęsienie dowodów materialnych na fakt, że rzeczywiście w 1178 roku miała miejsce potężna eksplozja koło małego miasteczka nowozelandzkiego o nazwie Tapanui. Wymieńmy tutaj najważniejsze rodzaje owego materiału dowodowego:
       #1. Istnienie ogromnego krateru, jaki można sobie oglądnąć na zdjęciach zaprezentowanych na niniejszej stronie. Kratery o takich wymiarach wcale nie pojawiają się z niczego, a coś musiało je uformować. Naukowcy ortodoksyjni twierdzą, że ów krater Tapanui to po prostu ogromne obsuwisko ziemi. Jednak twierdzenia tych ortodoksyjnych naukowców zupełnie nie pokrywają się z materiałem dowodowym który badałem w latach 1987 i 1988, bowiem ciągle istniał on wówczas w owym miejscu. W obliczu faktycznej topografii krateru Tapanui, twierdzenia tych ortodoksyjnych naukowców są wręcz niedorzeczne, jeśli nie dziecinne. Co ciekawsze, upowszechniane są one przez naukowców, którzy faktycznie nigdy krateru tego nie widzieli, dokładnie też nawet nie wiedzą gdzie on się znajduje.
       #2. Istnienie starożytnych pni drzewnych, jakie wylożone są naokoło krateru Tapanui w dosyć wymowny koncentryczny sposób. Oryginalnie owe pnie drzewne były tak zorientowane, że ich osie wycelowane były w krater Tapanui. Stąd wskazywały one, że zostały zmiecione z powierzchni ziemi przez odśrodkowo rozprężający się podmuch potężnej eksplozji. (Ich oryginalne zorientowanie daje się wyznaczyć we wszystkich tych miejscach, gdzie zostały one przysypane ziemią, np. w miejscach gdzie wystają one z brzegów rzek, gdzie zatopione one zostały w wodzie lub bagnie, lub gdzie przypadkowo zostają one odkopane.) Datowanie węglem radioaktywnym owych powywracanych pni drzewnych wskazuje że wszystkie one umarły około 1178 AD.
       #3. Naoczni widzowie. Błyski eksplozji Tapanui były aż tak potężne, że ich odbicia od Księżyca widziane były przez zakonników z odległej Anglii, one zaś same widziane były przez samego Dżyngis Hana z Mongolii - który notabene wziął je za znak od samego Boga nakazujący mu zapanowanie nad światem. Stąd obecnie istnieją zapiski historyczne jakie potwierdzają, że owa eksplozja faktycznie miała miejsce, a nawet podające dokładną datę kiedy ona nastąpiła – tj. 19 czerwca 1178 roku.
       #4. Mitologia maoryska. Maorysi którzy zamieszkiwali Nową Zelandię w chwili kiedy owa eksplozja miała miejsce, przechowali jej opisy w swoich mitach. Dlatego dzisiaj owa eksplozja jest relatywnie dobrze opisywana niezliczonymi legendami Maorysów na temat tzw. "Ogni Tamaatea" ("Fires of Tamaatea").
       #5. Pozostałości materialne. Do dzisiaj istnieją liczne pozostałości materialne po owej eksplozji, jakie daje się znaleźć w pobliżu krateru Tapanui. Obejmują one m.in.: potopione odłamki statku kosmicznego, opad na ziemię samorodków złota (ogromne ilości złota zostały zesyntezowane podczas tej potężnej eksplozji, stąd po jej zajściu cienka warstewka "złotego runa" (tj. złotego pyłu) dosłownie pokrywała całą powierzchnię ziemi w pobliżu Tapanui), niezwykłe kamienie ceramiczne stopione gorącem owej eksplozji - lokalnie owe kamienie nazywane są "porcelanowymi kamieniami" (po angielsku "china stones"), oraz wiele więcej pozostałości.
***
       W uzupełnieniu do powyższego podsumowania materiału dowodowego na faktyczne zaistnienie eksplozji Tapanui, omówię teraz nieco szerzej kilka niektórych co ciekawszych przykładów owego materiału. Na dokładne omówienie jego całości, niestety brak miejsca na niniejszej, krótkiej stronie internetowej. Jednak ci z czytelników, których ten materiał zainteresuje, znajdą pełną jego prezentację we w/w darmowej monografii [5/4] (o eksplozji UFO koło Tapanui), dostępnej gratisowo m.in. po kliknięciu na ten zielony link do strony o nazwie tekst_5_4.htm - jaka upowszechnia ową monografię [5/4].


#D2. Majestatyczne drzewa (m.in. unikalnego dla NZ drewna "totara") koncentrycznie powalone podmuchem eksplozji i leżące tak iż ich osie wskazują na krater Tapanui:

       Pozostałości powalonych i powypalanych drzew porozrzucanych w zasięgu eksplozji Tapanui cechują się dosyć niezwykłym dośrodkowym porządkiem w swoim ukierunkowaniu. Pnie tych drzew leżą równolegle do siebie, ich osie zawsze ustawione są wzdłuż linii prostych przecinających się na kraterze, zaś strona korzenna zawsze zwrócona jest ku kraterowi Tapanui - patrz rysunek C9 z [5/4]. Przykład identycznie powywracanych drzew zastany na miejscu eksplozji tunguskiej sugeruje, że także przyczyna dla koncentrycznego porządku w ułożeniu nowozelandzkich resztek lasów musi być podobna, t.j. wyłożenie przez podmuch potężnej eksplozji zaistniałej w punkcie zerowym wskazywanym przez przedłużenie osi tych pni.
       Szczegółem który dodatkowo potwierdza możliwość pochodzenia pni drzew zalegających ziemię w okolicach Tapanui od potężnej eksplozji, jest fakt że powierzchnia bliskich kraterowi pni nafaszerowana była ziarenkami piasku. Jak bowiem stwierdzają opowiadania miejscowych pionierów osiedleńczych, podczas usuwania tych pni w celu przygotowania pastwisk dla hodowli bydła, stalowe piły wymagały częstego ostrzenia ponieważ tępione były ziarenkami piasku powbijanymi w powierzchnię kłód.
       W tym miejscu warto zwrócić uwagę czytelnika, że liczba tych majestatycznych kłód drewna znika z powierzchni Nowej Zelandii w alarmującym tempie. Ich szlachetne drewno (w przypadku "totara" - pięknego, czerwonego koloru), z tajemniczego uprzednio powodu (jaki jednak ostatnio został wyjaśniony - tak jak opisałem to poniżej w odrębnym punkcie #D2.1), do dzisiaj pozostaje cudownie wytrzymałe i niezwykle malownicze. Dlatego nieustannie do dzisiaj jest ono używane do wielu najróżnorodniejszych celów użytkowych. W przypadku więc utrzymania się tego zastraszającego tempa znikania tych kłód, do wglądu naszych potomków już wkrótce może nic NIE pozostać z tego niezwykle wymownego dowodu materialnego zaistniałej kiedyś eksplozji Tapanui.
       Oto jeden z takich pni drzewnych, wystający z piaszczystego brzegu pobliskiej rzeczółki nazywającej się "Black Gully Creek":
Rys. #4: Drzewo zmiecione eksplozją Tapanaui

Rys. #4: Ja (Dr Jan Pająk) oparty o pień ogromnego drzewa "totara" jakie zmiecione zostało podmuchem eksplozji Tapanui. Fotografia wykonana w 1988 roku.
       Owo drzewo oryginalnie pogrzebane było pod ziemią. Jednak woda strumienia nazywanego "Black Gully Creek" częściowo wymyła je z piaszczystego brzegu, ujawniając kierunek w jakim było ono skierowane (jej pień wskazuje dokładnie w kierunku centrum eksplozji, tj. w kierunku Krateru Tapanui). W czasach kiedy w latach 1987 i 1988 intensywnie badałem eksplozję Tapanui, cały szereg takich częściowo pogrzebanych w ziemię drzew szlachetnego totara wystawało z piaszczystych brzegów rzeczółki "Black Gully Creek". Odnotuj z opisów na tej stronie, że wiek tego drzewa jest taki, iż faktycznie drewno w jego centrum pamiętało czasy kiedy Jezus chodził po Ziemi. Na przekór tego, oraz pomimo wielowiekowego działania na niego niszczycielskich elementów, drewno to do dzisiaj jest aż tak trwałe, że miejscowi nadal masowo je używają do wytaczania najróżniejszych przedmiotów ozdobnych i użytkowych. Stąd w kilka lat po wykonaniu powyższej fotografii, wszystkie drzewa szlachetnej totara zostały powydobywane z piaszczystego brzegu "Black Gully Creek" i zużyte do wytaczania. Obecnie więc powyższe drzewo już nie istnieje.


#D2.1. Tajemnica niesłychanej trwałości drzew powalonych podmuchem eksplozji Tapanui:

       Drewno lasów powalonych podmuchem eksplozji UFO koło Tapanui wykazuje niezwykłą trwałość i wytrzymałość na gnicie. Na przekór też, iż przez ponad 8 wieków wystawione ono było na działanie elementów, faktycznie aż do dzisiaj jest aż tak wytrzymałe, że nadal wytaczane są z niego najróżniejsze ozdobne wyroby użytkowe, jak drewniane miski i talerze, kubki, świeczniki, itp. Jednocześnie te same drzewa Nowej Zelandii ścinane w dzisiejszych czasach nowoczesnymi metodami (tj. "jak leci"), dają drewno jakie (jeśli NIE zostanie specjalnie potraktowane jakimiś nowoczesnymi truciznami uniemożliwiającymi działanie pleśni, grzybni, bakterii i wilgoci) gnije i się rozpada już po upływie kilkudziesięciu lat.
       Przykładem wielokrotnie wyższej trwałości drewna powalonego siłą pradawnej eksplozji UFO koło Tapanui, w porównaniu do surowego drewna ścinanego już "nowoczesnymi metodami" (tj. "jak leci") w relatywnie niedawnych czasach, są losy drewna dwóch morskich molo w Petone (tzw. Petone Wharf) - tj. w miasteczku w którym ja mieszkam już od 2001 roku. To najnowsze, bo używane aż do 2016 roku, drewniane molo w Petone, czytelnik może sobie oglądnąć klikając na niniejszy zdjęciowy link w Google. Budowę tego najnowszego molo w Petone podjęto w 1880 roku z użyciem najtrwalszego drewna jakie wówczas było dostępne w Nowej Zelandii i jakie niemal z pewnością już wówczas było traktowane dostępnymi wtedy chemikaliami. Wszakże tylko 40 lat wcześniej, bo w 1840 roku, zbudowane było w Petone inne (starsze) molo, jakie też było zbudowane z najtwardszego drewna dostępnego wówczas w Nowej Zelandii (a NZ owych czasów miała dostęp do ogromnych zasobów doskonałego drewna szlachetnego - które, niestety, do dziś całe już zostało powycinane i wywiezione, głównie do Anglii). Ponieważ jednak drewno tego starszego molo NIE było potraktowane chemikaliami, do 1880 roku już aż tak przegniło, że przestało się nadawać do użytku i musiało być zastąpione nowym molem (tamto starsze molo z Petone, zbudowane z nietraktowanego chemikaliami, choć też najtwalszego ówczesnego drewna, NIE zostało wówczas rozebrane, stąd gnije ono aż do dzisiaj, rozpadając się aż tak kompletnie, że obecnie pozostają po nim jedynie nadal nieco widoczne, aczkolwiek rozpadające się przy dotyku, dokumentnie przegniłe szczątki). Lekcja więc z owego starszego molo nakłoniła budowniczych nowego, aby użyli NIE tylko najtrwalszego dostępnego im wówczas drewna, ale na dodatek aby przed użyciem już wtedy drewno to było specjalnie potraktowane dostępnymi wówczas chemikaliami. Niemniej już od samego początku mojego zamieszkania w Petone w 2001 roku, odnotowałem że drewno tego molo z 1880 roku było niebezpiecznie przegniłe, zaś samo molo dawało się ciągle używać tylko ponieważ powtarzalnie było naprawiane, malowane, wzmacniane, oraz traktowane na najróżniejsze sposoby i najróżniejszymi chemikaliami. Jednak w 2016 roku ciągle drewno to stało się już aż tak przegniłe, że władze uznały wchodzenie na molo za zbyt niebezpieczne i zamknęły je przed dostępem publiczności. Obecnie (kwiecień 2017 roku) molo to oczekuje na zostanie wyburzonym - tyle że narazie brak jest pieniędzy na dokonanie tego wyburzenia. (Ponieważ jednocześnie wielu miejscowych nielogicznie argumentuje, iż powinno ono ponownie zostać wzmocnione i naprawione, zamiast wyburzone, zaś jednocześnie jego wzmocnienie i naprawa kosztowałaby więcej niż zbudowanie nowego, piękniejszego i trwalszego molo, zapewne jego problem ponownie zostanie rozwiązany "dyplomatycznie" poprzez pozostawienie go na pastwę elementów - tak aby, podobnie jak poprzednie molo, też samo zgniło ono aż do zaniku.) Podsumowując powyższe, najtrwalsze drewno jakie w Nowej Zelandii było dostępne w 1880 roku i jakie niemal z całą pewnością zarówno już wówczas, jak i potem podczas całego swego użycia, było powtarzalnie traktowane jakimiś dostępnymi wtedy truciznami, zgniło zupełnie do 2016 roku - czyli w przeciągu zaledwie 136 lat. Jednoczesnie naturalne drewno lasów powalonych w całej NZ podmuchem eksplozji UFO koło Tapanui, po ponad 800 latach bycia wystawionym na działanie elementów (tj. wody, słońca, wiatru, bakterii, grzybów, itp.), nadal do dzisiaj utrzymuje swoją oryginalną wytrzymałość i nadal nadaje się np. do wytaczania z niego najróżniejszych przedmiotów użytkowych.
       Owo stare, pierwsze molo w Petone (zbudowane w 1840 roku) daje nam też wstępne pojęcie ile wynosi żywotność wystawionego na działanie elementów (tj. wody morskiej, fal, bakterii, grzybni, słońca, wiatrów) ale chemicznie niepotraktowanego, chociaż z pewnością najtwardszego i najszlachetniejszego drewna jakie około 1840 roku było dostępne w Nowej Zelandii. (A NZ owego czasu miała szeroki wybór doskonałych rodzimych rodzajów szlachetnego drewna - których dzisiaj już w niej brak, bowiem niemal wszystkie prastare lasy zostały wówczas w niej powycinane.) Ponieważ molo to musiało zostać zastąpione przez nowe już w 1880 roku, żywnotność ta wynosi zaledwie około 40 lat. Dla porównania, w 2015 roku na ogródku swego "spółdzielczego" mieszkania w NZ zbudowałem sobie drugą małą drewnianą strukturę (tj. pergolę z dodatkami) z niepotraktowanego chemicznie i niepomalowanego drewna sosen wyrosłych w Nowej Zelandii - do NZ nasiona sosen zostały przywiezione z Europy. (Jak wygląda moje "spółdzielcze" NZ mieszkanie, przymieszkaniowy ogródek, a także fragment pierwszej, pomalowanej pergoli, do której była podobna też owa druga niepomalowana struktura jaka już się zawaliła, dobrze ilustruje to "Rys. #A3(K6)" ze strony magnocraft_pl.htm, "Fot. #N1c" i "Fot. #G1" ze strony solar_pl.htm, a także "Fot. #F2a" ze strony cooking_pl.htm.) Celowo do zbudowania tej drugiej struktury użyłem niepotraktowanego chemicznie i niepomalowanego drewna, bowiem NIE chciałem zapaskudzać gleby swego ogródka chemicznymi truciznami używanymi obecnie w NZ dla drewna. Wybrałem sosnę, ponieważ jest tania i bardzo łatwo dostępna w NZ. Z czasów zaś swych napraw też niepotraktowanych chemicznie i niepomalowanych płotów wokoło domku moich rodziców ze wsi Stawczyk, doskonale pamiętam że niepotraktowane chemicznie drewno polskiej sosny, wystawione na działanie elementów (deszczu, słońca, wiatru, bakterii i grzybni), ale NIE zakopane do ziemi, może wytrzymać bez zgnicia i rozpadnięcia się nawet do około 30 lat. Szokiem więc było dla mnie samozawalenie się jednego słupa wspornikowego mojej ogródkowej struktury z niepotraktowanej i niepomalowanej NZ sosny, jakie nastąpiło już po upływie 2 lat - bowiem w kwietniu 2017 roku. (Ciekawe, że samozawalenie się tego słupka nastąpiło kiedy właśnie pisałem niniejszy punkt o "księżycowym drewnie" - tak jakby tym doświadczeniem Bóg dodatkowo powiększał prawdę i dokładność niniejszych opisów.) Moje sprawdzenie powodu zawalenia się owego słupa wykazało, że zakopana w glebę jego część kompletnie zgniła i się rozpadała przy dotyku, podczas gdy wystająca ponad powierzchnię gleby jego część nadal była silna i wyglądała niemal NIE postarzała. Po zawaleniu się tego słupa przypomniałem sobie swoje uprzednie ustalenia dotyczące szybkości wzrostu w Nowej Zelandii sosen europejskiego pochodzenia - które z powodu natelekinetyzowania gleby owego kraju rosną około 5 razy szybciej niż te same sosny w Polsce i Europie (po szczegóły patrz "D" z "rozdziału H" w mojej monografii [5/4], wzmiankowane też w (2) z punktu #F1 niniejszej strony). Niestety, zapewne w rezultacie owego szybkiego wzrostu, drewno NZ sosny europejskiego pochodzenia jest aż tak słabe, że daje się je rozłupywać paznokciami, zaś jak zaistniałe już po 2 latach samozawalenie się sosnowego słupka konstrukcji z mojego ogródka to ujawnia - może ono być nawet do 15 razy mniej odporne na zgnicie, niż drewno polskiej sosny.
       Tajemnica opisywanej tu cudownej trwałości drewna powalonego eksplozją tapanui kryje się w fakcie, że powalenie drzew podmuchem NZ eksplozji UFO nastąpiło nowozelandzką zimą i tuż po zakończeniu się fazy malejącego księżyca - czyli że wynikło ono w wytworzeniu tzw. "księżycowego drewna". Dokładne zaś wyjaśnienie tajemnicy cudownej trwałości takiego "księżycowegop drewna" jest zaprezentowane w punkcie #C4.8 strony o nazwie wszewilki_jutra.htm, zaś dodatkowo poszerzone w punkcie #A3 strony o nazwie malbork.htm.
       Ów fakt, iż eksplozja Tapanui powaliła NZ drzewa dokładnie w środku zimy oraz tuż po fazie zmniejszającego się księżyca, jest historycznie udokumentowany w podrozdziale D1.1 z mojej monografii [5/4]. Najważniejszy bowiem z historycznych zapisów dotyczących eksplozji UFO koło Tapanui datowany jest tam dokładnie na dzień 18 czerwca 1178 roku (Julianowskiego kalendarza), czyli na środek nowozelandzkiej zimy, oraz równocześnie opisuje że Księżyc w owym dniu właśnie zaczął wchodzić w swoją fazę "nowego księżyca" (czyli, że był tuż po zakończeniu fazy "zmniejszającego się księżyca" - kiedy to ten przełom obu faz ciągle jeszcze nadawał wykładanemu wówczas drewnu unikalne cechy "księżycowego drewna"). Ów ogromnie istotny historyczny zapis wykonany został przez mnicha Gerwazego (Gervase), kronikarza katedry Kanterbury (Canterbury) w Anglii. Oto co zapis ten stwierdzał, w moim tłumaczeniu z angielskiego (oryginalną, angielskojęzyczną treść tego zapisu przytaczam w D1.1 z [5/4]):
       "Tego roku, w niedzielę poprzedzającą festiwal Świętego Jana Babtysty, tuż po zachodzie słońca kiedy Księżyc zaczął być widzialny, niezwykłe zjawisko zostało zaobserwowane przez około pięciu mężczyzn, którzy odpoczywali siedząc zwróceni ku Księżycowi. W tym czasie był nowy Księżyc świecący bardzo jasno, zaś jego rogi jak zwykle w tej fazie zwrócone były ku wschodowi. Nagle górny róg rozpadł się na dwie części. Ze środka tego przepołowienia wytrysnął skręcający się płomień, rozprzestrzeniając ogień i iskry na znaczną odległość. W międzyczasie ciało Księżyca poniżej zaczęło się rzucać i zwijać, jakby w przerażeniu. Wyrażając to własnymi słowami tych którzy opowiedzieli mi o zdarzeniu i oglądali je na własne oczy, Księżyc rzucał się jak zraniony wąż. Po chwili Księżyc wrócił do właściwego kształtu i wyglądu. Powyższe zjawiska zostały następnie powtórzone sześciokrotnie lub nawet więcej razy, za każdym razem zakrzywiając rozbłysk ognia w innym, przypadkowym kierunku. Po zakończeniu powyższych transformacji Księżyc od rogu do rogu, to jest wzdłuż całej swej długości, zwolna przyjął pociemniały wygląd."
       Popularna prezentacja zapisu Gerwazego, ale, niestety, skrócona, stronnicza i znacznie wypaczona, zawarta została w części 4 zatytułowanej "Niebo i Piekło" ("Heaven and Hell") serii telewizyjnej Dra Carl'a Sagan'a "Kosmos" (Cosmos). Na szczęście w całości jest ona także publikowana w książce [1D1.1] pióra Simon'a Welfare & John'a Fairley: "Arthur C. Clarke's Mysterious World", William Collins Ltd., London 1980, ISBN 0 00 216536 8, strona 184. Ów zapis relacjonuje serię około siedmiu niezwykłych rozbłysków na Księżycu zaobserwowanych przez grupę mnichów z katedry Kanterbury. Jak zaś ja udokumentowałem to w owym podrozdziale D1.1 swej monografii [5/4], owe 7 rozbłysków w rzeczywistości reprezentowało odbijanie się od Księżyca blasków eksplozji cygara złożonego z siedmiu wehikułów UFO, jakie to eksplozje nastąpiły właśnie wówczas koło obecnego nowozelandzkiego miasteczka Tapanui. Zainteresowani czytelnicy mogą sobie oglądnąć filmową próbę zilustrowania i zinterpretowania zjawisk zaobserwowanych przez owych mnichów z katedry Kanterbury, poprzez przeglądnięcie zakresu od 22:00 do 25:25 minuty, z odcinka owego angielskojęzycznego filmu "Cosmos by Carl Sagan Episode 4 Heaven and Hell", wideo jakiego w kwietniu 2017 roku ciągle dostępne było za darmo w YouTube pod adresem youtube.com/watch?v=qpqaLpIwCNQ. (Wideo to też załadowane bowiem zostało do YouTube o bardzo wymownej dacie 2017/3/17 - jak zaś wyjaśniłem to w punkcie #A3 swej strony o nazwie malbork.htm coś dziwnego dzieje się z wideami załadowanymi w tamtym auspicious dniu.) Odnotuj, że po 25:25 minucie, przez dalsze około 3 minuty, ów angielskojęzyczny film spekuluje, jak w zgodzie z teoriami dzisiejszej ateistycznej nauki możnaby interpretować tamtą obserwację mnichów z katedry Kanterbury. Niestety, w owym filmie jego autorzy bardziej dbają o zgodność swych obrazów i komentarzy z teoriami dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej, niż o ich zgodność z oryginalnym zapisem Gerwazego. Przykładowo, stronniczo pomijają fragmenty oryginalnego zapisu, iż "Księżyc rzucał się jak zraniony wąż", a także iż "ze środka tego przepołowienia wytrysnął skręcający się płomień" - te bowiem fragmenty historycznego zapisu zaprzeczają teoriom dzisiejszej ateistycznej nauki, bowiem mogły mieć miejsce tylko w przypadku odbijania się od Księżyca rozbłysków eksplozji UFO zaszłych na Ziemi. Stąd zaprezentowane na owym filmie zjawiska zostały celowo pokazane tak, jakby owa eksplozja nastąpiła na pozbawionym atmosfery Księżycu, a NIE na otoczonej atmosferą Ziemi. Czyli np. pomijają one pokazanie wszelkich zjawisk optycznych powywoływanych najpierw magnetycznym, a dopiero potem akustycznym rozprzestrzenianiem się w atmosfarze ziemskiej odmiennie ukierunkowanych fal uderzeniowych owej serii 7 eksplozji, tj. zjawisk takich jak rzucanie się obrazu Księżyca "jak zraniony wąż", zwijanie się i odchylanie płomieni w przypadkowych kierunkach, czy jak rozdzielanie się obrazu wypukłego Księżyca w punkcie odbicia się rozbłysków eksplozji. (Odnotuj, że rozprzestrzenianie się w atmosferze Ziemi bardzo podobnych fal uderzeniowych spowodowanych eksplozją UFO w tajdze tunguskiej na Syberii w 1908 roku, jest zilustrowane w czasach od 4:25 do 4:50 minuty w/w widea Carl'a Sagan.)
       Opisane tu "księżycowe" wyjaśnienie dla tajemnicy powodu dzięki któremu drewno powalone w chwili eksplozji UFO koło Tapanui uzyskało aż tak niezwykłą wytrzymałość, ma ogromne znaczenie dowodowe. Wszakże dokumentuje ono dowodowo aż kilka odkryć naraz. Przykładowo, dokumentuje ono, iż (1) rozbłyski na Księżycu obserwowane w Anglii w dniu 18 czerwca 1178 roku faktycznie pochodzą z eksplozji UFO mającej miejsce koło Tapanui w Nowej Zelandii. Dokumentuje ono także, iż (2) wszystkie owe powalone drzewa znajdowane obecnie w najróżniejszych miejscach praktycznie całej Nowej Zelandii, zostały powyrywane z ziemi w dokładnie tym samym dniu i przez dokładnie to samo zdarzenie, tj. przez eksplozję UFO koło Tapanui z dnia 18 czerwca 1178 roku. Oczywiście, owych dowodów wyjaśnienie to dostarcza znacznie więcej. Wszakże, między innymi, na przykładzie aż trzech odmiennych rzeczywistych i sprawdzalnych przypadków długowieczności "księżycowego drewna" dowodzi ono także niezbicie (3) prawdy wyjaśnianego w punkcie #C4.8 mojej strony wszewilki_jutra.htm twierdzenia Pana Erwin'a Thoma upowszechnianego w załadowanym do YouTube dnia 2017/3/17 polskojęzycznym filmem o tytule KSIĘŻYCOWE DREWNO - UKRYTA PRAWDA O DRZEWACH I DREWNIE NA NOWO ODKRYTA, iż drewno ścinane w środku zimy i w fazie malejącego księżyca, faktycznie cudownie uzyskuje aż cały szereg niezwykłych cech i zdolności.


#D3. Tzw. "kamienie ceramiczne" - czyli bryły ziemi wyrzucone w powietrze siłą eksplozji Tapanui, stopione gorącem owej eksplozji, oraz ukształtowane aerodynamicznie lotem w rozżażonym powietrzu:

       Wyobraźmy sobie eksplozję wehikułu UFO lecącego na niskiej wysokości tuż ponad powierzchnią lasu. Jego pędniki wypełnione po brzegi energią magnetyczną i rozlokowane na kształt czaszy reflektora, nagle uwalniają potężną falę uderzeniową o sile kilku milionów ton TNT skierowaną wzdłuż linii sił ziemskiego pola magnetycznego. Fala ta jak współczesny pocisk kumulacyjny wbija się w ziemię wyrywając w niej ogromny krater. Odłamy gleby poprzednio zalegającej ten krater, wymieszanej z fragmentami rosnących na niej drzew wyrzucone zostają w powietrze i rozbryźnięte na ogromne odległości od miejsca ich oryginalnego zalegania. Podczas lotu w powietrzu ze wszystkich stron oblewa je żar i ciśnienie eksplozji. Otoczone rozżarzonym powietrzem o ogromnym ciśnieniu bryły te w przeciągu sekund zamieniają się w kamienie których powierzchnia topnieje od gorąca. Pęd rozpalonego powietrza zaczyna modelować je w piękne aerodynamiczne kształty. Po opadnięciu i ostygnięciu wyglądają więc jak piękne naturalne rzeźby, o fantazyjnych kształtach i żywych kolorach. Z uwagi na ich fizykalne własności przypominające bryły porcelany, w Nowej Zelandii dosłownie nazywane są one "porcelanowymi kamieniami" (po angielsku "china stones"). We wszystkich swoich polskojęzycznych publikacjach dotyczących legendarnej eksplozji UFO koło Tapanui autor nazywa je "kamieniami ceramicznymi".
       Najistotniejszym znaczeniem kamieni ceramicznych jest, że dostarczają one rozstrzygającego materiału dowodowego jaki potwierdza faktyczne wystąpienia eksplozji koło Tapanui. Tym rozstrzygającym materiałem jest miękka masa organiczna (liście, drewno) zawarta we wnętrzu niektórych kamieni ceramicznych.
       Oto jak owe kamienie ceramiczne wyglądaja:


Rys. #5: Kamień ceramiczy z Roxburgh

Rys. #5: "Kamień ceramiczny" z miejscowości Roxburgh. Jest on wystawiony przed ratuszem tego byłego miasteczka poszukiwaczy złota. Powstał on z bryły gleby stopionej gorącem eksplozji Tapanui. Aby dolecieć do Roxburgh musiał on przelecieć ponad 50 km w powietrzu rozpalonym gorącem potężnej eksplozji. To wyjaśnia jego aerodynamiczne kształty.
       Odnotuj płytkę pamiątkową wcementowaną tuż pod nim. Płytka ta opisuje fakt, że na powierzchni tego kamienia znaleziona została cała kieszeń samorodków złota oraz złotego piasku. Właśnie z powodu owego złota jakie leżało na powierzchni tego kamienia, stał on się później sławnym symbolem Roxburgh. Oczywiście, niemal nikt z oglądających ów kamień nie zastanawia się skąd wzięło się owo złoto posiane na górną powierzchnię tego kamienia. Wszakże aby tam się znaleźć złoto to musiało "spaść z powietrza". Podobnie też "spaść z powietrza" musiało owo nowozelandzkie "złote runo", czyli depozyty złotego proszku którymi kiedyś pokryta była powierzchnia ziemi w całym zasięgu po-ekslozyjnych opadów eksplozji Tapanui. Aby zaś taki złoty proszek mógł spadać z powietrza, złoto musiało zostać zesyntezowane w powietrzu ekstremalnymi warunkami jakiejś potężnej eksplozji podobnej do eksplozji termonuklearnej, czyli właśnie eksplozji Tapanui. Po opadnięciu na ziemię złoto to potem stało się powodem "gorączki złota" która ogarnęła Nową Zelandię w końcowej części XIX wieku i w początkach XX wieku.
       Podobne "kamienie ceramiczne" zostały rozsiane promieniście z krateru Tapanui. Wszystkie one są po prostu dużymi bryłami gliny i gleby wyrzuconymi w powietrze siłą eksplozji, stopionymi i aerodynamicznie ukształtowanymi podczas lotu w gorącym powietrzu, oraz zestalonymi po opadnięciu na ziemię. Największe z owych kamieni zdają się być wyrzucone wzdłuż wschodniego obrzeża poeksplozyjnych opadów (zachodnie obrzeże ma tendencję do zawierania głównie drobniutkiego "trinitite" - patrz punkt #E2 poniżej), prawdopodobnie z powodu konfiguracji gliny i piasku w owym kraterze. Niektóre "kamienie ceramiczne" wyrzucone z krateru Tapanui doleciały aż tak daleko jak miasto Hokitika, położona około 400 kilometrów od krateru. Kamienie ceramiczne wykazują własności podobne do własności dużych brył poercelany.


Część #E: Materiał dowodowy który dokumentuje że to wehikuły UFO eksplodowały koło Tapanui:

      

#E1. Podsumowanie dowodów że to wehikuły UFO eksplodowały koło Tapanui:

       Ci naukowcy ortodoksyjni, którzy pod naporem faktów byliby skłonni zaakceptować, że faktycznie miała miejsce owa potężna eksplozja koło Tapanui z 1178 roku, ciągle są ogromnie oporni w choćby rozpatrzeniu możliwości, że to wehikuły UFO tam eksplodowały. Najczęściej powtarzane przez nich stwierdzenie sugeruje że "najprawdopodobniej był to meteoryt albo kometa" jaki tam eksplodował. Oczywiście, podczas wypowiadania takich stwierdzeń nie posiadają oni żadnych dowodów na potwierdzenie swoich spekulacji. Twierdzenie o meteorycie lub komecie wypowiadają tylko aby uniknąć przyznania, że faktycznie mogło to być UFO jakie eksplodowało koło Tapanui. Jednak jeśli ktoś pozbędzie się uprzedzeń jakie ludzie dali sobie wmanipulować w sprawach UFO (i to na przekór że opracowany już został formalny dowód naukowy na istnienie UFO, a także na przekór że zgromadzona już została ogromna liczba autentycznych fotografii UFO), wówczas się okazuje że istnieje całe zatrzęsienie dowodów materialnych bardzo jednoznacznie wskazujących że to były właśnie wehikuły UFO które eksplodowały koło Tapanui. Oto niektóre przykłady z owego bogatego materiału dowodowego:
       #1. Naoczni widzowie. Cygaro-kształtny stos wehikułów UFO który eksplodował koło Tapanui był widziany przez Maorysów. Tuż przed eksplozją załoga owego wehikułu rozmawiała nawet z Maorysami z osady obronnej zwanej "Raki Ura" (położonej na obecnej "Stewart Island"). Stąd opisy owego wehikułu UFO faktycznie przetrwały do dzisiejszych czasów w mitologii maoryskiej.
       #2. Konfiguracja krateru Tapanui wykazuje obecność wszelkich cech krateru powstałego w wyniku potężnej eksplozji napowietrznej. Krater ten ma unikalny ksztalt. Jest on identyczny do kształtu obszaru powalonych drzew z eksplozji tunguskiej na Syberii, gdzie podobna napowietrzna eksplozja miała miejsce w 1908 roku (patrz rysunek C6 w monografii [5/4], oraz rysunek O5 z monografii [1/4]). Stąd geometria i atrybuty krateru Tapanui dowodzą jednoznacznie, że to UFO eksplodowało w owym miejscu.
       #3. Skażenie otoczenia krateru Tapanui polem telekinetycznym oraz zakłóceniami czasu. Tylko wehikuły UFO są w stanie zaindukować aż tak potężne skażenie obszaru Tapanui polem telekinetycznym, jakie obserwujemy tam w chwili obecnej. Także jedynie UFO działające jako tzw. "wehikuły czasu" są w stanie zaindukować zakłócenia czasoprzestrzeni jakie obserwowane są w okolicach krateru Tapanui. (Zakłócenia te powodują m.in. krótkotrwałe przenoszenie żywych ptaków Moa do naszych czasów - po więcej szczegółów patrz punkt #D2 na totaliztycznej stronie newzealand_pl.htm i punkt #D6.1 na stronie timevehicle_pl.htm, punkt #F2 poniżej na tej stronie, a także opisy z monografii [5/4] lub [5/3].)
       #4. Odłamki UFO. Kiedy pierwsi biali osadnicy przybyli do obecnych okolic Tapanui, najróżniejsze stopione szczątki wehikułów UFO poniewieraly się po polach. Niektóre z owych szczątków zostały pozbierane i obecnie albo gromadzą kurz w szufladach prywatnych kolekcjonerów, albo też zalegają piwnice lokalnych muzeów. Dla przykładu pomiędzy 1983 oraz 1988 rokiem, lokalne muzeum w pobliskim Invercargill wystawiało do oglądania stopiony fragment wehikułu UFO jaki wyglądał jak w połowie stopiona skrzynka biegów z dzisiejszego samochodu. Ów stopiony kawałek UFO znaleziony został koło Waikaka, znaczy bardzo blisko do krateru Tapanui.
       Ja sam badałem kiedyś stopiony odłamek wehikułu UFO jaki znaleziony został niedaleko krateru Tapanui. Szokująco odłamek ten zawiera ziarna namagnesowanego żelaza oraz ziarenka czystego aluminium (jak wiemy, aluminium nie występuje w czystej postaci w naturze; także Maorysi nie wiedzieli jak produkować metale). Jak ów odłamek wehikułu UFO wygląda pokazuje to zdjęcie przytoczone poniżej.
       #5. Istnienie nieznanych dzisiejszej nauce materiałów w zasięgu eksplozji Tapanui - np. rodzaju "namagnetyzowanego złota". Najdziwniejszy materiał dowodowy że to UFO eksplodowało koło Tapanui, to nieznane na Ziemi materiały, jakich własności dzisiejsza nauka ortodoksyjna nie jest w stanie wyjaśnić. Dla przykładu, kiedy w latach 1988 do 1990 wykładałem na Uniwersytecie Otago, ów uniwersytet posiadał własne miniaturowe muzeum ciekawostek geologicznych. Pośród wielu interesujących przedmiotów jakie owo muzeum posiadało, znajdował się również kawałek "namagnesowanego złota" - patrz jego zdjęcie poniżej. Kawałek ten wyglądał jak duży samorodek złota, dawał się odczuć jak duży samorodek złota, tyle tylko że był silnie namagnesowany. Znaleziony on został na zboczach góry Remarkables, znaczy na głównej osi rozrzutu odłamków z eksplozji Tapanui. Niemal więc z całą pewnością był on częścią z wehikułu UFO jaki eksplodował koło Tapanui. Zgodnie z dzisiejszą nauką złoto nie daje się namagnesować - jakiż więc nieznany na Ziemi materiał to był? Naukowcy z Uniwersytetu Otago nie byli w stanie ustalić czym ów odłamek był.
* * *
       W uzupełnieniu do powyższego podsumowania materiału dowodowego że to wehikuły UFO eksplodowały koło Tapanui, omówię teraz nieco szerzej kilka niektórych co ciekawszych przykładów owego materiału. Na dokładne omówienie jego całości, niestety brak miejsca na niniejszej, krótkiej stronie internetowej. Jednak ci z czytelników których ten materiał zainteresuje znajdą pełną jego prezentację we w/w darmowej monografii [5] - o eksplozji UFO koło Tapanui, dostępnej gratisowo m.in. za pośrednictwem niniejszej strony.


#E2. Odłamki wehikułu UFO który eksplodował koło Tapanui:

       W okolicach krateru Tapanui znajdowane są niezwykłe, namagnesowane odłamki metaliczne. Przykłady niektórych z nich pokazano na zdjęciach poniżej. Wyglądają one jak metaliczne fragmenty konstrukcji lub wyposażenia statku kosmicznego, wyrwane z większej całości przez siłę eksplozji i zaokraglone na krawędziach przez żar wybuchu. Ich wielkość waha się od średniej monety do samochodowej skrzynki biegów.
       Najpowszechniej występujący koło Tapanui jest odłamek namagnesowanego żelaza, jeden z typowych przykładów którego znajdujący się w zbiorach prywatnych autora pokazano na rysunku C14 z [5/4]. Wziąwszy pod uwagę jego wytopioną powierzchnię, aerodynamiczny kształt, sprasowaną strukturę, namagnesowanie oraz niezwykły skład, można wnioskować, że najprawdopodobniej reprezentuje on fragment UFO. Faktycznie wygląda on jak nadtopiony fragment jakiegoś urządzenia (np. sprasowanej i nadtopionej głowicy frezarskiej z czarnymi fragmentami ceramicznymi), wyrwany z większej całości przez siłę eksplozji, zaokrąglony na krawędziach przez żar wybuchu, nafaszerowany ziarenkami zeszklonego piasku, oraz namagnesowany "magnetycznym błyskiem" eksplodujących pędników statku.
       Analiza spektrometryczna owego czerwonawego odłamka jaki posiadam i jaki pokazuję na zdjęciu poniżej wykazała następujący jego skład: 60% krzem, 30% żelazo, 10% aluminium. W tym miejscu warto podkreślić, że w czystej formie aluminium nie występuje w naturze. Faktycznie aluminium jest pierwiastkiem możliwym do otrzymania dopiero przez technologię co najmniej tak zaawansowaną jak nasza i na Ziemi nie zostało ono odkryte aż do 1803 roku. Jednakże w czystej formie wyprodukowano je dopiero w 1854 roku, zaś do powszechnego użytku naprawdę weszło ono dopiero po Drugiej Wojnie Światowej. Obecnie proces pozyskiwania aluminium z boksytu jest bardzo skomplikowany i obejmuje użycie pieca rewerberowskiego (Reverbier Oven), komory refrakcyjnej z regeneratorem, oraz elektrolizy, przy temperaturach przekraczających 950 C. Oczywiście nowozelandzcy Maorysi nie posiadali tych skomplikowanych technologii (przed przybyciem białych osadników około 1840 roku nie znali oni zresztą obróbki żadnego metalu), nie mogli więc wyprodukować opisywanych tu odłamków.
       Jak dotychczas osobiście przeegzaminowałem cztery nienaturalnie wyglądające i silnie namagnesowane odłamki metaliczne, znalezione w zasięgu opadów z eksplozji w Tapanui (aczkolwiek słyszałem o znacznie większej liczbie takich odłamków zalegających szuflady miejscowych kolekcjonerów niezwykłości, jednakże ze względów czasowych i praktycznych nie zdołałem dotrzeć do ich właścicieli). Dwa z nich posiadają złocisty kolor i w latach 1987-88 znajdowały się w muzeum geologicznym Uniwersytetu Otago. Dwa dalsze, podobne do tego pokazanego na rysunku C14 z [5/4], są w posiadaniu autora oraz w prywatnej kolekcji Ken'a Goldfinch. Piąty ogromny odłamek o nienaturalnym kształcie, wyglądający jak nadtopiony fragment samochodowej skrzynki biegów, zajduje się na wystawie muzeum w Invercargill (został on znaleziony w Waikaka, t.j. jedynie około 20 km na północny-zachód od krateru Tapanui). Z uwagi jednakże na jego zabezpieczenie przed bezpośrednim dotykiem czy dostępem przez zwiedzających, autor nie zdołał ustalić czy jest on namagnesowany.
       Odłamki wehikułu UFO oraz potopione "kamienie ceramiczne" nie są jedynymi niezwykłymi substancjami pozostałymi po eksplozji Tapanui. Dryftujący grzyb owej eksplozji porozsiewał bowiem po obszarze Nowej Zelandii kilka innych niezwykłych substancji. Najbardziej wymowny z tych substancji jest tzw. "trinitite", czyli rodzaj jakby zastygniętych kropelek szkła które znane są ludzkość z eksplozji nuklearnych. Inna posiana substancja to niezwykły "czarny piasek" ("black sand") czyli sproszkowane żelazo pokryte glazurą. Jeszcze inną substancją opadającą z grzyba tej eksplozji było sproszkowane złoto posiane w obszarze poeksplozyjnych opadów.
       Niezależnie od niniejszej strony internetowej, duże odłamki wehikułu UFO znalezione w okolicach krateru Tapanui opisywane są również na stronie newzealand_pl.htm - o tajemnicach i niezwykłościach Nowej Zelandii, oraz w monografii [5/4] w całości poświęconej opisom eksplozji Tapanui. Oto zdjęcia dwóch przykładów odłamków znajdowanych koło Tapanui.

Rys. #6: Fragment skrzynki biegów?

Rys. #6: Zdjęcie pokazujące powiększenię fragmentu obiektu wyglądającego jak stopiona skrzynka biegów samochodu.
       Obiekt ten znaleziony został na pastwisku równinnych okolic pobliskiego Waikaka, oddalonego jedynie o około 20 km na północny-zachód of krateru Tapanui. W czasach kiedy go fotografowałem znajdował się on na wystawie w muzeum z miasta Invercargill. Powierzchnia gruntu w miejscu znalezienia tego obiektu jest płaska, pokryta glebą i trawą, oraz pozbawiona kamieni czy jakichkolwiek dużych minerałów. Stąd obecność tam powyższego pojedyńczego obiektu leżącego na powierzchni pastwiska nie daje się wytłumaczyć jako naturalne zdarzenie. Niestety, zdjęcie owo zmuszony byłem wykonywać przez szybę muzealnej gabloty wystawowej, stąd tylko powyższy (niewielki) fragment obiektu wyszedł na nim relatywnie dobrze widoczny. Cały obiekt jest większy zaś jego kształt i kompozycja sugeruje technologiczne pochodzenie zamaskowane jednak potem następstwami wysokich temperatur eksplozji.

Rys. #7: Stopiony odłamek UFO

Rys. #7: Stopiony odłamek wehikułu UFO znaleziony niedaleko krateru Tapanui. Definitywne pochodzi on z jakiegoś wyprodukowanego fabrycznie obiektu, bowiem zawiera w sobie duże ziarna czystego aluminium, zaś jest wiadomo że aluminium w czystej formie nie występuje w naturze.
       Odłamek ten zawiera ziarna żelaza i czystego aluminium, wprasowane i potem wtopione w wymieszany z nimi piasek silikonowy. Żelazo jest silnie namagnesowane. Ponadto zamrożone są w nim zakłócenia w przestrzeni czasowej. Dlatego jeśli ktoś włoży je pod poduszkę, odłamek ten dostarcza dziwnych przeżyć paranormalnych. Dla oddania jego wielkości, duża moneta nowozelandzka (tj. stare 50 centów) położona została tuż przy nim. Ma ona średnicę 32 mm.


#E3. Samorodki "namagnesowanego izotopu złota", czy też kawałki pozaziemskiego metalu ciągle nieznanego ziemskiej nauce który wykazuje wszelkie cechy złota:

       Wygląda na to że jednym z produktów eksplozji Tapanui było pojawienie się w Nowej Zelandii kawałków tajemniczego metalu który dotychczas nie jest znany nauce ziemskiej. Kawałki tego metalu są nieodróżnialnie podobne do samorodków złota - patrz "Rys. #8ab" poniżej. Tyle tylko że są one namagnesowane. Powszechnie zaś wiadomo, że metale szlachetne, do których należy złoto, nie dają się namagnesować. W czasach kiedy ja prowadziłem badania krateru Tapanui, a jednocześnie wykładałem na Otago University, na Wydziale Geologii tego uniwersytetu istniało maleńkie muzeum z najróżniejszymi geologicznymi niezwykłościami. W zbiorach owego muzeum z Wydziału Geologii Otago University znajdowały się aż dwa kawałki tego niezwykłego metalu. Oba były podobnej wielkości, wyglądały podobnie, oraz oba były podobnie namagnesowane. Jeden z nich ja osobiście trzymałem w rękach, sprawdziłem czy jest namagnesowany, oraz sfotografowałem. Jego zdjęcia (ujmujące go z obu stron) pokazuję poniżej na "Rys. #8ab". Dla mnie był on nieodróżnialnie podobny do samorodka złota. Jednak ja NIE dysponowałem wówczas możliwościami badawczymi aby sprawdzić z jakiego metalu był on uformowany. Ciekawe że w owych czasach także żaden z naukowców owego Wydziału Geologii nie zadał sobie trudu aby go przebadać. Kawałek który ja sfotografowałem znaleziony został na zboczu góry Remarkables, koło Queenstown, a więc około 150 kilometrów na północny-północny-zachód od krateru Tapanui. Gdzie znaleziono drugi z tych kawałków tego nie zapamiętałem.
       W 1909 roku w nowozelandzkiej miejscowości Ross znaleziony został "samorodek złota" wielkości ludzkiej pięści. Z czasem stał on się dosyć słynny w całej Nowej Zelandii. Nazywa się go samorodek Roddy'ego z Ross. Ważył on aż 2807 gram (tj. 99 ounces). Jego niezwykłą cechą było jednak, że starzy ludzie opowiadali iż podobno był on "namagnesowany". Jego cechy musiały jednak być identyczne do cech złota. Wszakże na przekór iż podobno był on "namagnesowany", ówcześni złotnicy ciągle zakwalifikowali go jako "złoto". Jako też "samorodek złota" jest on wszędzie opisywany. Miejscowość Ross leży jakieś 350 km na północny-północny-wschód od krateru Tapanui. Jednak ciągle znajduje się ona w zasięgu odłamków eksplozji Tapanui. Wszakże spore "kamienie ceramiczne" dolatywały z Tapanui nawet do miejscowości Hokitika, która leży poza Ross w jeszcze dalszej odległości od Tapanui.
       Mnie intryguje pytanie czym właściwie są owe "namagnesowane samorodki złota". Znaczy, czy są one jakimś unikalnym izotopem złota o magnetycznej naturze, który został zesyntezowany przez ekstremalne warunki eksplozji Tapanui. Albo raczej są one złotopodobnym pozaziemskim metalem używanym w wehikule UFO który eksplodował koło Tapanui. Być może że tajemnica ta kiedyś zostanie wyjaśniona. Wszakże eksplozja Tapanui pozłociła Nową Zelandię grubą warstwą samorodów złota w całym obszarze zasięgu poeksplozyjnych opadów. Większa część tego "złotego runa" została wyzbierana podczas "gorączki złota" z końcowej części XIX wieku i początka XX wieku. Niemniej ciągle do dzisiaj w najróżniejszych zakątkach znajdowane są tam dalsze "samorodki złota". Wprawdzie typowo nikt nie sprawdza czy są one namagnesowane. Jednak pewnego dnia być może ktoś je sprawdzi, stwierdzi namagnesowanie kolejnego z nich, podda go dokładniejszym badaniom naukowym, oraz odkryje coś co zaszokuje cały świat.
       Przedmioty reprezentujące kluczowe dowody na to że wehikuły UFO eksplodowały koło Tapanui, giną zastraszająco szybko na najróżniejsze tajemnicze sposoby. Zdawałoby się jednak że tak cenne eksponaty jak opisywane tutaj "samorodki złota" czy próbki "złotopodobnego metalu" powinny być znacznie lepiej strzeżone niż np. "kamienie ceramiczne" czy kłody prastarych drzew "totara". Jednak owe samorodki też giną równie szybko i tajemniczo. Ja osobiście uważam, że owe eskalujące się znikanie materiału dowodowego jest sekretnie organizowane przez kogoś, np. przez istoty opisywane na stronie evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. Wszakże jeśli te zaginięcia ktoś będzie uznawał za zwykłe "zbiegi okoliczności", wówczas zbiegów tych pojawia się tam zbyt dużo aby naprawdę były one jedynie przypadkami.
       Oto fotografia tego odłamka z tajemniczego i nieznanego naszej nauce metalu wyglądającego jak złoto.

Rys. #8a: Czy jest to kawałek namagnesowanego złota?
Rys. #8b: Czy jest to kawałek namagnesowanego złota?

Rys. #8ab: Tajemniczy namagnetyzowany kawałek złotopodobnego metalu pozostały po eksplozji Tapanui.
       Wygląda on jak samorodek złota, chociaż nie wiadomo czy jest on złotem. (W czasach kiedy pracowałem na Uniwersytecie Otago, tamtejsi naukowcy nie usiłowali nawet ustalić jakim właściwie metalem on jest.) Oba powyższe zdjęcia pokazują ten sam kawałek, tyle że sfotografowany z dwóch różnych stron. Moneta (starych) 50 centów nowozelandzkich też widoczna na powyższym zdjęciu ma średnicę 32 mm.


#E4. Szybko postępująca wandalizacja materiału dowodowego:

       W ostatnich czasach mieszkam relatywnie daleko od krateru Tapanui - tj. niemal 1000 kilometrów i na odmiennej wyspie Nowej Zelandii. Z powodu chronicznego bezrobocia (sprowadzonego na moją głowę m.in. badaniami owego krateru) często też jestem zmuszany do opuszczania owego kraju. Datego do krateru zaglądam teraz relatywnie rzadko, mniej więcej raz na jakieś 5 lat. Co mnie zawsze szokuje podczas kolejnych odwiedzin krateru, to ogromnie szybko postępująca wandalizacja materiału dowodowego. Za niemal każdą kolejną wizytą nadal udaje mi się odnaleźć zaledwie około połowy materiału dowodowego jaki widziałem tam podczas poprzedniej wizyty. Jeśli tak dalej pójdzie, już niedługo zniknie cały ów kiedyś tak obszerny materiał dowodowy.


Część #F: Następstwa eksplozji Tapanui dla Nowej Zelandii:

      

#F1. Jak eksplozja UFO koło Tapanui dotknęła Nową Zelandię:

       Eksplozja Tapanui wywarła ogromny wpływ na Nową Zelandię. Nowozelandczycy odczuwają najróżniejsze następstwa owej eksplozji nawet obecnie, na przekór że nie jest im wcale wiadomo o jej zaistnieniu. Wyszczególnijmy więc tutaj najbardziej istotne następstwa uboczne eksplozji Tapanui, jakie ciągle dają się odnotować w Nowej Zelandii nawet obecnie.
       #1. Niedobór mikro-pierwiastków w glebie koło Krateru Tapanui. Ogromne gorąco oraz promieniowanie eksplozji Tapanui spowodowało że czułe na promieniowanie mikro-pierwiastki odparowały z gleby w okolicach krateru Tapanui. Dlatego obecnie gleba ta wykazuje niedostatek owych mikro-pierwiastków, np. selenu czy wapna. Z kolei brak tych mikro-pierwiastków powoduje, że okolice Tapanui są jednym z najbardziej niezdrowych obszarów Nowej Zelandii. Takim niezdrowym obszarem okolice te były zresztą od samego początka. Na bardzo interesujący dowód owej niezdrowości okolic Tapanui zwrócił mi uwagę jeden z miejscowych kolekcjonerów. Przykładowo, zgodnie z jego ustaleniami, jeśli w jakimkolwiek innym miejscu Nowej Zelandii przypadkowo odkopie się stare śmieci, dominującym je odpadkiem zawsze są stare butelki po alkoholu – będące obecnie obiektem zachwytu licznych kolekcjonerów. Jeśli jednak odkopie się jakieś stare śmieci w okolicach Tapanui, wówczas się okazuje że są one zdominowane przez butelki po lekarstwach. Prawdopodobnie także dziwna choroba "zaniku obronnosci immunologicznej" (a więc choroba z rodzaju chorób popromiennych), jaka często pojawia się w okolicach krateru Tapanui, a jaka lokalnie nazywana jest "grypą Tapanui" ("Tapanui flu"), jest także jedną z licznych konsekwencji owej eksplozji. Jak łatwo się zorientować podczas kontaktów z mieszkańcami okolic Tapanui, niemal w każdym domu ktoś albo posiadał, albo też właśnie posiada ową niezwykłą chorobę.
       #2. Telekinetyczne skażenie Nowej Zelandii. Wehikuły UFO jakie eksplodowały koło Tapanui, podczas swego rozpadu wzbudzily potężny błysk pola telekinetycznego. ("Pole telekinetyczne" to rodzaj przyspieszonego pola magnetycznego używanego do wzbudzania technicznej wersji telekinezy - po szczegóły patrz strona internetowa telekinesis_pl.htm.) Z kolei owo pole telekinetyczne spowodowało zwiększony wzrost wszelkich organizmów żywych. To jest powodem dla jakiego ludzie i zwierzęta urodzone i wyrosłe w Nowej Zelandii są tacy "pakowni". To jest też powodem dla jakiego niektóre drzewa (np. sosny i dęby) rosną w Nowej Zelandii około 5 razy szybciej niż w Europie.
       #3. Pojawienie się gigantycznych mutacji organizmów żywych. Telekinetyczne skażenie Nowej Zelandii podczas eksplozji Tapanui powodowało w przeszłości, oraz ciągle powoduje obecnie, że organizmy żywe jakie rodzą się w Nowej Zelandii, lub w pobliskich jej oceanach, czasami mutują się do gigantycznych rozmiarów. Mechanizm owej mutacji wyjaśniony został w podrozdziale JE9.2 z tomu 9 monografii [1/4]. Z powodu owych mutacji, w samej Nowej Zelandii, a także w wodach jakie ją otaczają, niemal każda istota żywa występuje w dwóch rozmiarach: normalnym i gigantycznym. Ów gigantyczny rozmiar jest zwykle 5 do 12 razy większy niż normalny rozmiar. "Rys. #9" pokazuje fotografię najbardziej słynnego z grona gigantycznych mutantow Nowej Zelandii, mianowicie super-ptaka zwanego "moa". Odnotuj jednak, że jest to tylko jeden przykład z długiego wykazu takich telekinetycznych mutantów:
       Długi wykaz gatunków zwierząt które posiadają co najmniej owe dwa wymiary, zawarty jest w moich monografiach naukowych [5/4] i [5/3]. Aby jednak wspomnieć tu chociaż kilka przykładów jakie już od dawna są znane na świecie, to należą do nich: super-ptak moa (normalnego rozmiaru moa był wielkości indyka, natomiast największy z gigantycznych moa był wielkości żyrafy), ostatnio bardzo sławna "gigantyczna mątwa" (po angielsku "giant squid" lub "aratupus") którego maleńkie dziecko o niemal 10-ciu metrach długości wystawione zostało w 2003 roku do publicznego oglądania w Te Papa muzeum z Wellington, ptak Kiwi, oraz wiele więcej stworzeń. Co jest nawet bardziej interesujące, aż do około 18-go wieku okolice krateru Tapanui w Nowej Zelandii zamieszkiwane były przez szczep ludzkich gigantów. Owi ludzcy giganci byli lokalnie nazywani "Te Kahui Tipua" zaś ich wzrost zwykł osiagać około 5 do 8 metrów wysokości. Gigantyczne szkielety owych ludzkich olbrzymów ciągle znajdowane są od czasu do czasu - niestety natychmiast po znalezieniu zawsze jakoś znikają w dosyć tajemniczych okolicznościach. Więcej na temat ludzkich gigantów z Nowej Zelandii czytelnik znajdzie w punkcie #I2 na odrębnej stronie, w "Menu 1" oznaczonej Nowa Zelandia.
       #4. Fluktuacje czasu. Wehikuły UFO jakie eksplodowały koło Tapanui reprezentują tzw. wehikuły czasu. Z kolei eksplozja wehikułu czasu wzbudza potężne zakłócenia w tzw. "przestrzeni czasowej", a więc również zakłócenia w ciągłości upływu czasu na danym terenie. Czas zaczyna tam wówczas falować tak jak fale na jeziorze. Ów falujący czas z kolei posiada zdolność do wynoszenia do naszych czasów najróżniejszych zwierząt (lub ludzi), jakie normalnie żyją w odmiennych czasach. Ponieważ takie wynoszenie do naszych czasów zwierząt które już dawno wymarły jest najbardziej niezwykłym zjawiskiem które powtarzalnie ma miejsce w Nowej Zelandii, opiszę je we większej liczbie szczegółów w odrębnym punkcie #F2 poniżej.
       #5. Tajemnicze zjawiska ciągle mające miejsce w Nowej Zelandii. Skażenie okolic krateru Tapanui polem telekinetycznym oraz zakłóceniami czasoprzestrzeni, powoduje wystąpienie całej gamy niezwykłych zjawisk w okolicach owego krateru. Aby wspomnieć tutaj niektóre z owych zjawisk, w samym kraterze Tapanui dziwne okrągle kule światla widywane są nocami. Zwykle są one wielkości piłki ping-pongowej, oraz są one w stanie przenikać przez obiekty stałe. Niektórzy ludzie wyjaśniają je jako duchy ofiar zabitych podczas eksplozji Tapanui. Ponadto, w okolicach krateru Tapanui niemal nigdy nie uderzają zwyczajne pioruny, za to pojawia się tam dziwne zjawisko "wyładowań kurtynowych" ("curtain lightings"). Po więcej tego typu niewyjaśnionych zjawisk - patrz odrębna strona internetowa newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii, lub patrz moje monografie [5/4] i [5/3].
       #6. Istnienie w Nowej Zelandii napowierzchniowych pokładów złota. Błysk pola telekinetycznego jaki pojawił się w momencie eksplozji Tapanui spowodował także zjawisko syntezy jądrowej kropelek złota. Stąd natychmiast po owej eksplozji powierzchnia Nowej Zelandii dosłownie pokryta była cienką warstewką złotego pyłu i samorodków złota. Całe kieszenie złota zalegały nawet na powierzchni kamieni i kłod drzewnych, tak jak to jest wyjaśnione dla kamienia ceramicznego z Roxburgh - którego fotografia pokazana została na niniejszej stronie internetowej. Owo napowierzchniowe złoto zapoczątkowało słynną "gorączkę złota" jaka opanowała Nową Zelandię w końcowych latach 19 wieku. Z kolei owa gorączka złota stworzyła historyczne fundamenty dla obecnej ekonomii Nowej Zelandii.
       Interesująca cecha złotego piasku jaki zwykł zalegać powierzchnię gleby Nowej Zelandii, jest że jego własności zmieniały się koncentrycznie z odległością od centrum owej eksplozji. Dlatego podczas okresu owej nowozelandzkiej gorączki złota ludzie byli w stanie dokładnie określić skąd dane złoto pochodzi poprzez jedno rzucenie na nie okiem.
       #7. Brak lasów w centralnej części Wyspy Południowej Nowej Zelandii. Eksplozja Tapanui powyrywała z korzeniami drzewa na niemal połowie obszaru Nowej Zelandii. Drzewa te następnie zostały spalone ogniem eksplozji. Dlatego nie istniały później nasiona jakie mogłyby rozpocząć porost nowych lasów już po zaistnieniu eksplozji Tapanui. To jest powodem dla jakiego cetralna część Wyspy Południowej Nowej Zelandii wcale nie posiadała lasów kiedy biali osadnicy przybyli do Nowej Zelandii około 1840 roku. Jednak cały ten obszar ciągle był pokryty kłodami powalonych starych drzew, jakie powyrywane zostały siłą podmuchu owej eksplozji. Do dzisiaj większość owych starych pni drzewnych została pousuwana. Niemniej ich pozostałości ciągle dają się odnaleźć w najróżniejszych odludnych miejscach.
       #8. Masowe wyginięcie najróżniejszych gatunków stworzeń z Nowej Zelandii, włączając w to słynnego super-ptaka moa, lokalnego gigantycznego orła zwanego "harpagornis moorei" - którego rozpiętość skrzydeł przekraczała 3 metry, małej wersji lokalnego ptaka Kiwi, oraz wielu więcej. To właśnie eksplozja koło Tapanui unicestwiła wszystkie owe duże i małe zwierzątka, jakie zwykły żyć sobie tutaj dostatnie przed 1178 rokiem.
       #9. Drzewa jakie pamiętają czasy Jezusa. Eksplozja Tapanui z 1178 roku powyrywała z korzeniami ogromne dżungle porosłe ponad tysiącletnimi drzewami o bardzo twardym drewnie, lokalnie nazywanymi totara. Totara jest bardzo wolno rosnącym drzewem. Drzewa te zasiane przed eksplozją Tapanui zwykły rosnąć ponad 1000 lat aby osiągnąć średnice około 1 metra. Częściowo popalone kłody owych wspaniałych drzew ciągle dają się odnaleźć nawet do dzisiaj w najróżniejszych odludnych miejscach Nowej Zelandii. Niektóre z owych kłod mają 2 do 4 metrów średnicy. To zaś oznacza, że musiały one rosnąć już tysiące lat zanim Jezus przybył na Ziemię. Miejscowi operatywni rzemielśnicy używają piękne czerwone drewno owych starożytnych drzew aby produkować z niego najróżniejsze pamiątki dla turystów. Stąd jeśli ma się szczęście natknięcia się na ktoregoś z owych operatywnych rzemielśników, wówczas za jedynie kilka dolarów można sobie kupić w Nowej Zelandii pamiątkę wykonaną z drewna "totara" które pamięta czasy kiedy Jezus właśnie realizował swoją misję na Ziemi. Oczywiście, zakup takiej historycznej pamiątki byłby także naszym osobistym wkładem w konserwację historii naszej planety. Jest tak ponieważ kiedy ludzie w końcu uświadomią sobie ogromne znaczenie eksplozji Tapanui dla naszej planety, wówczas naukowcy będą w stanie przebadać takie pamiątki ciągle wówczas zachowane właśnie dzięki turystom.
       #10. Drastyczna i trwała zmiana klimatu NZ. Jak wyjaśniłem to już wcześniej, eksplozja UFO koło Tapanui była aż tak potężna, że przemieściła ona o około 7 stopni całą skorupę kuli ziemskiej, zbliżając o owe około 7 stopni całą Nową Zelandię do zimnej Antarktydy. Rezultatem tego była gwałtowana, drastyczna i trwała zmiana klimatu (tj. oziębienie) Nowej Zelandii. Materiał dowodowy jaki ja sam już dawno temu gromadziłem i opublikowałem na zaistnienie po 1178 roku owej znaczącej i trwałej zmiany klimatu (oziębienia) Nowej Zelandii, zaprezentowałem w podrozdziale C13 z mojej monografii [5/4]. Natomiast materiał dowodowy na tą samą zmianę klimatu (oziębienie), o jaki dzisiejsi naukowcy Nowej Zelandii dosłownie "rozbijają swoje nosy", a stąd jaki pomału wychodzi na jaw ponieważ oficjalna nauka jego istnienia NIE może już dłużej ukrywać ani przemilczać (aczkolwiek przy jego prezentacji nadal nawet NIE wspomina o eksplozji UFO koło Tapanui) zaprezentowałem poniżej w punkcie #F3 niniejszej strony.
* * *
       W uzupełnieniu do powyższego podsumowania następstw eksplozji UFO koło Tapanui jakie dotknęły Nową Zelandię, omówię teraz nieco szerzej kilka co ciekawszych przykładów takich następstw. Na dokładne omówienie ich wszystkich oczywiście brak miejsca na niniejszej, krótkiej stronie internetowej. Jednak ci z czytelników których następstwa te zainteresują, znajdą ich pełną prezentację we w/w darmowej monografii [5] - o eksplozji UFO koło Tapanui, dostępnej gratisowo m.in. za pośrednictwem niniejszej strony.


#F2. Zafalowania tzw. "przestrzeni czasowej" oraz powtarzalne pojawianie się w dzisiejszej Nowej Zelandii fauny z przeszłości która już tam dawno wymarła, np. żywych ptaków moa:

       Owo falowanie "przestrzeni czasowej" spowodowane eksplodowaniem koło Tapanui tzw. "wehikułu czasu", posiada liczne następstwa. ("Wehikuł czasu" jest to wehikuł UFO trzeciej generacji. Po jego opisy patrz rozdział N z tomu 11 monografii [1/5] - o zaawansowanych napędach magnetycznych.) Dla przykładu, zdolność "przestrzeni czasowej" do przenoszenia organizmów żywych do innych czasów może nawet być kiedyś wykorzystana przez ludzi do budowy zaawansowanych wehikułów czasu opisanych w punkcie #D1 strony internetowej timevehicle_pl.htm. Jeśli opisywane tutaj zafalowanie przestrzeni czasowej przypadkowo wynosi jakieś zwierzęta do naszych czasów, wówczas po krotkim ich pobycie w naszych czasach, owe zwierzęta zabierane są z powrotem do ich własnego czasu. Stąd, w wyniku owych fluktuacji czasu spowodowanej eksplozją wehikułu czasu koło Tapanui, w Nowej Zelandii dosyć regularnie pojawiają się w naszych czasach najróżniejsze prehistoryczne stwory. Ludzie relatywnie często widzą też tam owe prehistoryczne zwierzęta, które czasami nawet napadają i zjadają pojedyńczych ludzi. Potem następnym zafalowaniem "przestrzeni czasowej" owe dziwne prehistoryczne zwierzęta zabierane są z powrotem do ich własnych czasów. Już dawno wymarłymi zwierzętami najczęściej pojawiającymi się w Nowej Zelandii w wyniku owych zafalowań przestrzeni czasowej są ogromne ptaki Moa. Co jakiś też czas w Nowej Zelandii ludzie widzą owe ptaki, lub odnajdują ich ślady - na przekór że ptaki Moa całkowicie wymarły w 1178 roku, tj. zaraz po owej eksplozji UFO koło Tapanui. Stąd jednego dnia ludzie je spotykają i widzą, następnego dnia nie daje się już ich odnaleźć. Najnowszy przypadek kiedy to dwóch australijskich naukowców odnalazło świeże ślady tzw. "scrub moa" w nowozelandzkiej puszczy z okolic Urewera, opisany został w artykule zatytułowanym "Urewera moa 'probably emu' ", opublikowanym na stronie A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z środy (Wednesday), January 9, 2008. Te same świeże ślady moa opisane również zostały w jeszcze jednym artykule o tytule "Big birds puzzle experts" (tj. "Ogromne ptaki zastanawiają ekspertów") który ukazał się na stronie A8 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie z czwartku (Thursday), January 10, 2008.
       W tym miejscu warto sobie uświadomić, że fluktuacje czasu występują w pobliżu każdego byłego miejsca eksplozji wehikułu czasu. Z kolei w historii Ziemi eksplodowało już sporo takich wehikułów czasu w najróżniejszych miejscach naszego globu (po szczegóły patrz podrozdziały C7 do C7.3 w monografii [5/4]). Dlatego takie prehistoryczne zwierzęta pojawiają się i znikają nie tylko w Nowej Zelandii, ale także i w całym szeregu najróżniejszych innych miejsc naszej planety. Najbardziej znanym z nich jest słynny "Nessie" z jeziora Loh Ness w Szkocji, a także podobny do dinozaura potwór z jeziora Cini w Malezji.
      

Rys. #9a: Moa super-ptak
Rys. #9b: Moa z ludzką figurą

Rys. #9ab: Dwie fotografie gigantycznej mutacji ptaka moa z Nowej Zelandii.
       Aczkolwiek powyższe moje amatorskie fotografie pozostawiają wiele do życzenia (prawa z nich pstryknięta została przez szybę), ciągle relatywnie dobrze oddają one ogromne rozmiary tej szczególnej mutacji ptaka moa - kiedy jest ona porównana do zarysów dorosłego człowieka. Zauważ że wszystkie gigantyczne mutacje ptaka moa oryginalnie wywodzą się z ptaka o wielkości typowego indyka, jaki w Nowej Zelandii zwykle jest nazywany "bush moa". Datowany jako około 100 000 lat stary i dobrze zachowany szkielet takiego bush-moa wielkości indyka został odkopany w Centennial Park z Timaru - miejsce tego odkrycia ciągle jest tam oznakowane nawet i dzisiaj (chociaż sam szkielet został doskonale ukryty przed publicznym oglądaniem w piwnicach Muzeum Canterbury z Christchurch i prawdopodobnie kiedyś tajemniczo zniknie - podobnie jak to stało się ze szkieletem ludzkiego giganta o wzroście około 8 metrów który także odkryty został w Timaru - po szczegóły tego ludzkiego giganta patrz punkt #I2 ze strony newzealand_pl.htm).


#F3. Publikacja "odkrywająca" trwałe oziębienie klimatu Nowej Zelandii spowodowane eksplozją UFO koło Tapanui w 1178 roku, o jakie nowozelandzcy naukowcy bez przerwy "rozbijają sobie nosy", a stąd jakiego istnienia już dłużej NIE są w stanie ignorować ani ukrywać:

Motto: "Doceniaj, a będziesz doceniany - NIE doceniaj, a pozostaniesz niedoceniany."

       W powyższym punkcie #F1 tej strony wyjaśniłem między innymi, że istnieje obszerny materiał dowodowy na spowodowane eksplozją UFO koło Tapanui trwałe oziębienie klimatu Nowej Zelandii począwszy od 1178 roku. Ja materiał ten publikuję nieustannie od czasu kiedy w 1989 roku opublikowałem pierwsze wydanie swojej angielskojęzycznej monografii o eksplozji UFO koło Tapanui. (Tamta monografia [5e] miała następujące dane bibliograficzne: "Tapanui Cataclysm - an explanation for the mysterious explosion in Otago, New Zealand, 1178 A.D.", Treatise, Dunedin, New Zealand, 1989, ISBN 0-9597698-7-0, a private edition by the author, 66 pages - including 27 illustrations.) Jednak począwszy od czasu ukazania się tamtej monografii, zawodowi naukowcy Nowej Zelandii zawzięli się aby ów materiał dowodowy uparcie przemilczać lub ignorować. Dopiero w lutym 2017 roku po raz pierwszy natknąłem się na przypadek, kiedy dzisiejsi zawodowi nowozelandzcy naukowcy też zaczynają oficjalnie przyznawać, iż taki materiał dowodowy wogóle istnieje. (Aczkolwiek nadal uniakją oni oddania mi kredytu moralnego i autorskiego, poprzez przemilczanie związku tego oziębienia się całej NZ z zaistnieniem odkrytej właśnie przeze mnie eksplozji UFO koło Tapanui. W swych publikacjach wolą raczej sugerować, że owo oziębienie całej Nowej Zelandii wyniknęło jakoby z hipotetycznego, choć zupełnie niedowiedzionego, za to obecnie wysoce "modnego", rzekomego podwyższenia koncentracji dwutlenku węgla w ziemkiej atmosferze miliony "lat" temu - tj. z rzekomego prehistorycznego odpowiednika dla dzisiejszego "ocieplania klimatu Ziemi" - ciekawe jak to możliwe, że w/g dzisiejszych naukowców nadmiar tego samego gazu w atmosferze, raz potrafi "oziębiać", innnym zaś razem "ocieplać", klimat naszej planety.) Poniżej opiszę więc szczegóły przypadku owego oficjalnego przyznania się dzisiejszych naukowców NZ, iż taki materiał dowodowy jednak istnieje.
       Kiedy przypadkowo zaglądnąłem na stronę 22 datowanego we wtorek (Tuesday) dnia 7 lutego 2017 roku egzemplarza upowszechnianej m.in. w Petone (gdzie mieszkam) lokalnej darmowej gazety o nazwie The Hutt News, moje oczy przykuł artykuł o tytule "2000 pollen samples studied" (tj. studiowano 2000 próbek pyłku kwiatowego"), jaki raportował o opublikowaniu wyników opisywanych tu badań w lutowym 2017 roku wydaniu czasopisma "Earth and Planetary Science Letters". Artykuł ten ujawnił bowiem, że naukowa instytucja rządowa o nazwie "GNS Science in Lower Hutt" poddała badaniom około 2000 próbek skamieniałego pyłku kwiatowego, które przez okres 60 ostatnich lat zdołała pobrać z nowozelandkich skał jakich wiek oceniany był na liczący 34 miliony "lat", a które to próbki znajdują się w posiadaniu tej instytucji. Naukowcy wybrali 75 gatunków (species) roślin, dla których posiadali ów skamieniały pyłek kwiatowy wydobyty ze skał, poczym porównali jego uprzednie zlokalizowanie z obecnym rozkładem geograficznym tychże gatunków roślin. Okazało się wówczas, że obecnie owe gatunki żyją jedynie w tropikalnych obszarach Nowej Kaledonii, Nowej Gwinei oraz Australii. To zaś oznacza, że od czasu kiedy ów pyłek kwiatowy został uwięziony w skałach Nowej Zelandii, klimat owego kraju oziębił się średnio o jakieś sześć do ośmiu stopni Celsjusza - co jest właśnie zgodne z moimi oszacowaniami zepchnięcia Nowej Zelandii w 1178 roku o około 7 stopni w kierunku ku zimnej Antarktydzie. Tak nawiasem mówiąc, to starzenie się twardych skał, aczkolwiek wyrażane przez naukowców wysoce mylącą i błędną jednostką zwaną "lata" (tj. NIE podającą "czyje" to są lata), faktycznie postępuje głównie zgodnie z upływem tzw. "nienawracalnego czasu absolutnego wszechswiata" (tj. czasu opisywanego dokładniej m.in. we wstępie i w punkcie #G4 z mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, a także w punkcie #C9.1 z mojej strony o nazwie ufo_proof_pl.htm). Ów nienawracalny czas, zgodnie z Biblią upływa o około 365000 razy szybciej niż "ludzkie lata" mierzone zgodnie z naszym ludzkim tzw. "nawracalnym czasem softwarowym". Stąd, uwzględniając ogromny błąd naukowego oszacowania wieku skał z których pyłek ten został pobrany, jaki to wiek, zgodnie z treścią powyżej wskazywanego punktu #C9.1 strony ufo_proof_pl.htm, na obecnym poziomie ludzkiej wiedzy praktycznie jest niemożliwy do poprawnego oszacowania, oraz tłumacząc ten wiek na "ludzkie lata", najprawdopodobniej ów pyłek zdeponowany został w osadach (jakie potem stworzyły owe skamienieliny) albo w czasach samej eksplozji Tapanui, albo też na krótko przed eksplozją Tapanui.
       Do powyższego powinienem dodać, że opisywane tu "odkrycie" naukowców nowozelandzkich jedynie dodatkowo potwierdza to co wyjaśniłem już w punktach #I3 do #I7 z innej swej strony o nazwie mozajski.htm - mianowicie, że zawodowi naukowcy z całego świata nagminnie przywłaszczają sobie nowe idee oryginalnie wypracowane przez Polaków, poczym po przybraniu owych wnoszących postęp polskich idei w nieco odmienne "piórka", publikują je jako dorobek naukowy siebie samych i swego kraju. Dlatego w interesie wszystkich Polaków leży podejmowanie kroków zapobiegających tym praktykom, poprzez zaniechanie szkodliwej "skromności" w ujawnianiu dorobku własnego i w powoływaniu się na dorobek innych Polaków, oraz poprzez podejmowanie, upowszechnianie i usilne promowanie w kraju oraz na międzynarodowej arenie inicjatyw w rodzaju tej jaką opisałem na końcu punktu #C9.1 ze swej strony o nazwie ufo_proof_pl.htm. Wszakże obecnym naszym życiem fizycznym rządzi m.in. zasada "doceniaj, a będziesz doceniany - NIE doceniaj, a pozostaniesz niedoceniany".


Część #G: Następstwa eksplozji Tapanui dla całej naszej planety:

      

#G1. Światowe następstwa eksplozji Tapanui:

       Eksplozja Tapanui wywarła potężny wpływ na całą naszą planetę. Wyliczmy więc tutaj te następstwa eksplozji Tapanui, jakie dają się zaobserwować nawet obecnie.
       #1. Przemieszczenie się biegunów Ziemi o około 7 stopni. Po eksplozji Tapanui zaistniał dosyć złożony mechanizm "magnetycznej sprężyny" który spowodował skokowe (tj. wysoce niszczycielskie) przemieszczanie się biegunów Ziemi. Mechanizm ten opisany jest dokładnie w podrozdziale D3 monografii [5/4] razem z obszernym materiałem dowodowym jaki wykazuje że faktycznie zaistniała relatywnie niedawne przesunięcie biegunów Ziemi po eksplozji Tapanui z 1178 roku.
       #2. Potężne fale morskiego tsunami w Europie, oraz powodzie morskie w Azji. Gigantyczne fale tsunami spowodowane eksplozją Tapanui były największymi jakich opisy zachowały się w ludzkiej mitologii. Między innymi fale te zniszczyły starożytne miasto Salamis na Północnym Cyprze (to w którym wynaleziono wyrób kiełbas do dzisiaj w wielu krajach zwanych "salami"). Na zachodnim wybrzeżu Schleswig-Holstein z obecnych Niemczech północnych fale te utopiły niezliczonych ludzi. Ponadto fale te całkowicie zmiotły z powierzchni ziemi słynną z bogactwa i z dekadentnego życia jej mieszkańców wyspę po niemiecku zwaną "Vineta" (po polsku "Wineta", zaś po łacinie i angielsku Vineta) na Morzu Bałtyckim, do dzisiaj opisywaną licznymi legendami.
       #3. Zamrożenie Grenlandii razem z kolonią Wikingów jaka wówczas ją zamieszkiwała osiedlona tam przez Eryka Czerwonego.
       #4. Stopienie mostu lodowego przez Cieśninę Beringa., a w tren sposób odcięcie Azji od bezpośredniego połącznia z Północną Ameryką.
       #5. Pojawienie się tzw. Małej Epoki Lodowej (the "Little Ice Age") w Europie po 1178 AD, połączone z drastycznym ochłodzeniem się klimatu Europy po 1178 AD.
       #6. Rezonowanie hałasu telepatycznego w atmosferze ziemskiej. Z kolei owo rezonowanie spowodowało degeneracje ludzi poddanych jego działaniu. Wynikiem końcowym było, że eksplozja Tapanui sprowadziła na Ziemię ciemnotę i brzydotę znaną jako mroczny okres Średniowiecza - patrz też opisy obecnej epoki "neo-średniowiecza" przytoczone w punkcie #K1 niniejszej strony. W tym miejscu warto jeszcze raz podkreślić, że UFOnauci którzy eksplodowali swoje wehikuły UFO koło Tapanui wiedzieli o tych wszystkich niszczycielskich następstwach. Niemniej ciągle z premedytacją eksplodowali oni swoje wehikuły aby cofnąć ludzkość w rozwoju do tyłu.
       #7. Wymieranie całych narodów w Europie. Gwałtowne ochłodzenie się klimatu, połączone z dotychczas nieuświadamianym przez ortodoksyjną naukę następstwami w rodzaju rezonowania telepatycznego hałasu (opisywanego w punkcie #K2 poniżej), skażenia powietrza, czy niszczycielskimi po-eksplozyjnymi opadami jakie nastąpiły zaraz po eksplozji Tapanui, spowodowało następne wymarcie całych dynastii, rodzin i narodów w Europie i w innych częściach świata. To właśnie w owym czasie "płaskogłowi" słowianie wymarli i zostali zastąpieni przez obecnych "okrągło-głowych" Słowian. Dla przykładu w Polsce owego czasu całkowicie wymarła dynastia polskich królów nazywanych "Piastami" (należeli oni do słabszej rasy "płaskogłowych" Europejczyków). To także w owym czasie najróżniejsze szokujące zmiany nastąpiły na całym świecie. Dla przykładu płaskowyże Nasca właśnie w owym czasie opanowała obecna susza. Także zielone łąki imperium Anastazjów z Centralnej Ameryki zamieniły się wówczas w dzisiejszą pustynię.
       #8. Najróżniejsze uszkodzenia monumentów w Europie (np. Pochyłej Wieży z Pisa we Włoszech, czy Aya Sophia w Istanbule, Turcja). Przykładowo poślizgi skorupy Ziemi wyzwolone eksplozją Tapanui spowodowały pochylenie się słynnej "Pochyłej Wieży z Pisa we Włoszech" - porównanie wielkości której z wielkością Magnokraftu i UFO typu K5 czytelnik może sobie oglądnąć m.in. na "Rys. #A2b(K5) - dół" z mojej strony o nazwie magnocraft_pl.htm. Z kolei w bazylice zwanej "Aya Sophia" z Istanbułu, Turcja (pokazanej na zdjęciu z "Rys. #10" poniżej), serie tych samych poślizgów Ziemi spowodowanych eksplozją Tapanui zdeformowały jej kopułę.

Rys. #10: Aya Sophia w Istambule

Rys. #10: Aya Sophia i dr inż. Jan Pajak - czyli zdjęcie jakie ja wykonałem sobie w 1993 roku przed frontem słynnej "Aya Sophia" w Istambule. (Kliknij na to zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.) Do dzisiaj panuje o niej opinia, że zbudowana ona została z użyciem nadprzyrodzonych mocy. Więcej informacji na temat jej nadprzyrodzonego charakteru zawarte zostało w podpisie pod "Fot. #1c" ze strony internetowej o Biblii autoryzowanej (inspirowanej) przez samego Boga.
       Aya Sophia jest praktycznie jedną z najstarszych budowli na świecie, jakie ciągle są użytkowane do dzisiaj. Początkowo budowana była jako Bazylika chrześcijańska, ukończona w 537 roku AD, zaś obecnie służy jako meczet i muzeum. Jej kopuła uformowana na kształt kopuły kulistej UFO typu K8, została zdeformowana właśnie w wyniku ruchów skorupy Ziemi spowodowanych eksplozją Tapanui z 1178 roku.


#G2. Zmiecienie z powierzchni Ziemi legendarnej wyspy i miasta Wineta (nazywanej też Vineta albo Veneta):

       W południowej części Bałtyku, w pobliżu dzisiejszych wybrzeży Niemiec i niedaleko od obecnego polskiego miasta Świnoujście, aż do czasów eksplozji Tapanui istniała legendarna wyspa z miastem-państwem, po polsku zwana Wineta (Niemcy nazywają ją Vineta zaś po angielsku i po łacinie zwana jest Veneta). Mieszkańcy tej wyspy i miasta słynęli w ogromnego bogactwa oraz z dekadentnego stylu życia i niemoralności. Ich zdolności kulinarne, uczty, oraz skłonności do obżarstwa i rozpusty, były wprost legendarne. Niestety, w następstwie fal tsunami zaindukowanych na północnych morzach przez dość złożony mechanizm "magnetycznej sprężyny" napiętej eksplozją Tapanui zaś opisanej w podrozdziale D3 z monografii [5/4], owa wyspa-państwo została całkowicie zmieciona z powierzchni Ziemi. Legendy opisujące jej zniszczenie dyskutowane są w punkcie #H2 poniżej na tej stronie. Jednak do dzisiaj zaginęła nawet już wiedza gdzie dokładnie wyspa ta się mieściła.
       Intrygujące pytanie jakie można sobie zadać w związku z powodami powstawania na Ziemi legend o miastach w rodzaju opisywanej tu Winety czy opisywanego w Biblii miasta Niniwa, to czy jakieś dzisiejsze miasta, np. Christchurch czy Petone z Nowej Zelandii, też właśnie sobie zasługują aby z upływem czasu przejść do legend - tak jak zastanawia nas w tej sprawie np. wstęp do strony o nazwie petone_pl.htm czy punkt #G2 ze strony o nazwie przepowiednie.htm.
       Jako ciekawostkę powinienem dodać, że Wineta wcale NIE jest jedyną ogromnie istotną wyspą świata która nagle zniknęła bez śladu. O innej takiej wyspie pisze artykuł "Search for Mexican island continues" (tj. "Poszukiwania meksykańskiej wyspy są kontynuowane") ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie datowane w poniedziałek (Monday), September 7, 2009. Artykuł ten opisuje meksykańską wyspę zwaną "Bermeja" z zatoki Yucatan, która niedawno też tajemniczo zniknęła - tak jakby nigdy jej tam nie było. A wyspa ta pokazana jest na wielu mapach publikowanych nawet relatywnie niedawno. Jej znalezienie jest na tyle istotne, że na podstawie jej istnienia Meksyk zgłasza roszczenia do ogromnego obszaru o szerokości ponad 80 mil bogatego w ropę naftową, na który to obszar wobec zniknięcia owej meksykańskiej wyspy mają teraz apetyt (a także legalne podstawy) także Stany Zjednoczone.


Część #H: Użycie eksplozji Tapanui jako narzędzia eliminowania pasożytniczych społeczności:

      

#H1. Dlaczego i jak pasożytniczy ludzie oraz całe pasożytnicze społeczności muszą być eliminowane:

Motto: "Istnieje istotny powód dla którego nigdy NIE słyszymy o zniszczeniu kataklizmem moralnie postępujących miast lub społeczności, zaś wszelkie kataklizmy o jakich się dowiadujemy zawsze uderzają w miejsca znane wszystkim z niemoralności i szerzenia krzywd."

       Jeśli u ludzi widzi się wyłącznie ich powłokę fizyczną - tak jak nawykliśmy to czynić w dzisiejszych czasach, wówczas wszyscy wyglądają w przybliżeniu jednakowo zdrowi. Jeśli jednak uważniej przyglądnąć się ludzkiej tzw. "faktycznej moralności" (tj. tej moralności jaka zdefiniowana została w punkcie #B5 strony morals_pl.htm), wówczas się okazuje, że dusze niektórych ludzi są chore na rodzaj zaraźliwego "trądu moralnego" lub "zgnilizny moralnej", które w totaliztycznych stronach i opracowaniach nazywane są filozofią pasożytnictwa. Owe trędowate dusze są nieuleczalne. Jedynym więc sposobem zapobiegania aby nie zarażały one reszty społeczeństwa swoją chorą moralnością, pozostaje ich eliminowanie.
       Gdyby wszechświat pozbawiony był Boga - tak jak nam to wmawia oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", wówczas takie osoby i społeczności o duszach zarażonych owym "moralnym trądem" mogłyby żyć sobie wśród ludzi bez przeszkód i zarażać swą niemoralnością wszystkich innych. Jednak we wszechświecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga, w jakim my faktycznie żyjemy zgodnie z formalnym dowodem z punktów #B1 do #B3 strony o nazwie changelings_pl.htm, owi ludzie i społeczności o trędowatych moralnościach muszą być dyskretnie eliminowani - aby NIE zarażać innych. Ponieważ jednak ich otwarte eliminowanie odbierałoby reszcie ludzi tzw. wolną wolę, usuwanie z grona ludzkości owych ludzi i społeczności o trędowatej moralności musi być zakamuflowane na najróżniejsze sposoby. Z tego powodu jest ono tak "symulowane" aby zaprezentowane było ludziom jako kataklizmy, katastrofy, wypadki, epidemie, działanie ślepych sił natury, terroryzm, wojny, itp., a nie jako wybiorcze eliminowanie osób i społeczności zarażonych filozofią pasożytnictwa - tak jak ostrzegają nas o tym losy bibilijnych miast Sodoma, Gomora i Niniwa. Niemniej nawet po ich zakamuflowaniu, ciągle uważny obserwator jest w stanie odnotować, że w odniesieniu do zaopatrzonych w sumienie ludzi, z żelazną ręką działa zasada "wymierania najniemoralniejszych" opisywana dokładniej np. w punkcie #G1 strony o nazwie will_pl.htm, czy w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm. Natomiast owa ewolucyjna zasada, która przez starą oficjalną "ateistyczną naukę ortodoksyjną" nazywana jest "zasadą przeżywania najsilniejszych" ogranicza swe działanie wyłącznie do pozbawionych sumienia dzikich stworzeń.
       W przypadku indywidualnych ludzi jest ogromnie trudno odnotować jakiekolwiek regularności w ich przedwczesnym i raptownym odchodzeniu z grona żyjących. Przykładowo, dzisiaj jest już niemal niemożliwym ustalenie czy istnieje związek pomiędzy moralnością i filozofią jaką dany osobnik praktykuje, a sposobem i wiekiem w jakich zeszedł on z tego świata. (Co jednak mi NIE przeszkodziło dokonać takich badań i zaprezentować ich wyniki w opunkcie #G1 strony will_pl.htm.) Wszakże, nawet jeśli ktoś ma wypadek lub ginie w katakliźmie, wówczas z powodu np. tzw. "ustaw o prywatności", inni ludzie NIE mają jak ustalić jaki rodzaj moralności i filozofii ten ktoś praktykował w swoim prywatnym życiu. Jednak NIE zawsze tak było. W dawnych czasach doskonale zdawano sobie sprawę z istnienia ścisłej zależności pomiędzy czyjąś długością życia a moralnością. Przykładowo, w polskich wydaniach Biblii o nazwie "Biblia Tysiąclecia" (Wydawnictwo Pallottinum, Poznań-Warszawa 1980 i 1990, ISBN 83-7014-218-4), do wersetu 6:3 z "Księgi Rodzaju" dodawany był prastary komentarz, stwierdzający - cytuję: "Wraz z postępującym zepsuciem moralnym zmniejsza się witalność ludzi." Pododbne wierzenia wyznaje folklor chiński. Nawet do dzisiaj, jeśli ktoś zachoruje w chińskiej rodzinie, inni zwykle pocieszają tę rodzinę słowami: "Nie macie co się martwić - on jest dobrym człowiekiem". W podtekście tego pocieszenia leży owo głębokie wierzenie Chińczyków, że ludzie o niepokalanej moralności żyją długo i umierają z godnością dopiero na "uwiąd starczy" w bardzo starym wieku, we własnym łóżku, oraz w otoczeniu żegnającej ich rodziny (tj. kiedy oni sami stają się już gotowi aby odejść w zaświaty). Stąd nawet jeśli w międzyczasie któremuś z nich przyjdzie zachorować, zawsze z choroby tej z czasem się wyleczy.
       Jednak w przypadku całych społeczności, nawet w dzisiejszych zakłamanych czasach ich moralność i praktykowana przez nie filozofia NIE dają się już tak łatwo ukryć jakimiś tam "ustawami o prywatności" (chociaż politycy i same owe społeczności czynią wszystko co w ich mocy aby moralność tą i praktykowaną filozofię móc jednak jakoś ukrywać). W rezultacie, niemal każdy racjonalnie myślący człowiek jest w stanie odnotować wysoce szokującą regularność, mianowicie, że praktycznie wszystkie kataklizmy i katastrofy dotykają wyłącznie niemoralne społeczności, które ześlizgnęły się już do najniższej formy filozofii pasożytnictwa, natomiast społeczności prowadzące moralne życie są przez te kataklizmy wybiorczo omijane. Tą szokującą regularność każdy może sobie sprawdzić zarówno na historycznych kataklizmach (przykładowo na wybuchu Wezuwiusza który zniszczył niemoralną Pompeę, jednak pozostawił nietknięte leżące bliżej tego wulkanu miasto Neapol), jak i na dzisiejszych przykładach - w rodzaju tego co się przytrafia krajom jakie praktykuja terroryzm, a nawet chociaż tego co opisałem w punkcie #I3.7 strony o nazwie petone_pl.htm. Ja udokumentowałem już tą regularność aż na na całym szeregu totaliztycznych stron internetowych, przykładowo na stronach o nazwach quake_pl.htm, seismograph_pl.htm, petone_pl.htm, day26_pl.htm, plague_pl.htm, antichrist_pl.htm, landslips_pl.htm, katrina_pl.htm, itp. Co jeszcze wymowniejsze, moralne analizy następstw katastrof i kataklizmów dotykających te społeczności ujawniają, że żyjące w ich gronie indywidualne osoby które na codzień praktykują moralność i totaliztyczne zachowania, zawsze są z owych katastrof jakoś ratowane. Ratunek przychodzi do nich nawet jeśli owi moralnie postępujący mieszkają w środku pasożytniczej społeczności - a stąd znajdują się w zasięgu zniszczeń, oraz nawet jeśli z tego powodu muszą zostać nieco poturbowani - po przykłady patrz punkty #I5 i #I3 strony o nazwie day26_pl.htm.
       Jeśli jednak uważniej zagłębić się w analizy moralne, wówczas się okazuje że opisywane np. w Biblii czasy otwartego karania niemoralnych społeczności, w stylu zniszczenia "Sodomy" i "Gomory", już dawno minęły. Wszakże takie otwarte interwencje Boga odbierałyby ludziom tzw. "wolną wolę" i paraliżowały ich inicjatywę. Zamiast więc ludzi zdolnych do samodzielnego działania i myślenia, takie otwarcie karane i niszczone przez Boga społeczności zamieniałyby się w rodzaj "niewolników Boga" którzy byliby zbyt zastraszeni aby cokolwiek uczynić samemu, zaś cały swój czas i energię przeznaczaliby na schlebianie Bogu - tak jak to wyjaśnia punkt #F2 z totaliztycznej strony o nazwie evil_pl.htm oraz punkt #A2 z totaliztycznej strony o nazwie will_pl.htm. Dlatego w międzyczasie Bóg udoskonalił swoje metody działania. Jeśli obecnie decyduje się On "wyeliminować" jakąś społeczność zbyt mocno już zagłębioną w filozofię pasożytnictwa, wówczas czyni to w wysoce "anonimowy" i "dyskretny" sposób, zesyłając na nią w tym celu jakiś "naturalny" kataklizm, katastrofę, działanie sił natury, wojnę, rewolucję, akt terroryzmu, itp. Faktycznie to w dzisiejszych czasach praktycznie każde wydarzenie w którym przedwcześnie umiera sporo ludzi, jest wykorzystywane przez Boga m.in. do dyskretnego eliminowania społeczności zarażonych filozofią pasożytnictwa. W ten sposób Bóg jest w stanie korygować społeczności zbaczające ku niemoralności i ku filozofii pasożytnictwa, jednocześnie jednak NIE pozbawia ludzi ich "wolnej woli" poprzez ujawnianie swego faktycznego istnienia i działania. Na użytek zaś tych nielicznych osób, które już dojrzały do zaakceptowania prawdy na ten temat, Bóg ciągle dostarcza wystarczającą liczbę dowodów aby utrzymać ich przy wierze. Przykładowo, w tym celu pozwala im zapoznać się z moimi opracowaniami w rodzaju niniejszego - w których meryt większość ateistów i niedojrzałych jeszcze na przyjęcie prawdy po prostu NIE wierzy. Ponadto, aby otworzyć ich oczy na fakty, Bóg przygotował w historii naszej cywilizacji sporo "historycznych przykładów" kiedy to takie pasożytnicze społeczności były otwarcie karane jakimiś kataklizmami. Kilka z takich historycznych przykładów opiszę poniżej - ponieważ w sensie mechanizmu ich działania spowodowane one były podobnie jak omawiana tu eksplozja UFO koło Tapanui. Wszystkie te przykłady ilustrują otwarte i selektywne wyeliminowanie przez Boga moralnie zdegenerowanych społeczności zamieszkujących istniejące kiedyś miasta, informacje o niemoralnościach jakich przetrwały aż do dzisiaj.


#H2. Zniszczenie niemoralnego miasta Bałtyku o legendarnych bogactwach, po polsku nazywanego "Wineta" (po niemiecku - "Vineta", po angielsku - "Veneta"):

Motto: "Jeśli chcesz dowodów, że niemoralność jest zawsze karana - sprawdzaj moralności społeczności uderzanych kataklizmami."

       Do około 1202 roku istniała na Bałtyku wyspa z bogatym miastem po polsku zwanym "Wineta" (po niemiecku - "Vineta", zaś po łacinie i angielsku - "Veneta"). Miasto to było starożytnym odpowiednikiem dla dzisiejszego Singapuru. Nawet jego pogoda była wówczas podobna jak w Singapurze. Wszakże przed eksplozją Tapanui, Bałtyk i Polska były położone około 7 stopni bliżej równika niż obecnie. Mieszkańcy Winety byli różnych narodowości, co dodatkowo stymulowało ich ekonomię, poziom i jakość życia oraz wzrost zamożności - podobnie jak wielonarodowość stymuluje obecnie zamożność w USA i Australii. Wineta żyła z handlu jaki przynosił jej mieszkańcom niewypowiedziane bogactwo. Winetanie pławili się w dostatkach i rozpuście, zaś dla rozrywki uprawiali praktycznie każde zboczenie i każdy rodzaj grzechu. Mieszkali w luksusowych domach, ubierali się bogato, jadali najwykwintniejsze potrawy, ich żony i kobiety słynęły z puszczalstwa, mężczyźni zachwywali się jak seksualne maniaki, mieli tam wprawdzie liczne kościoły i świątynie - jednak faktycznie byli ateistami (tak jak spora liczba dzisiejszych ludzi), nie istniała też żadna forma rozpusty czy rozkoszy których by nie uprawiali dla mody, prestiżu, czy dla przyjemności. Przykładowo, wśród okolicznych narodów słynęli oni m.in. z tego, że zjadali też mięso ludzkie i to wcale NIE z głodu, braku żywności, czy konieczności - tak jak to czynili np. nowozelandzcy Maorysi (co opisałem dokładniej w punkcie #K1 strony newzealand_visit_pl.htm), a z prostej rozpusty i ciekawości. Kiedy jednak około lat 1202 i 1216, skorupa Ziemi doznała owych skokowych poślizgów spowodowanych działaniem ziemskiego pola magnetycznego napiętego eksplozją koło Tapanui jak sprężyna gigantycznego zegara, potężne fale tsunami wzbudzane owymi raptownymi poślizgami skokowymi zmyły Winetę z powierzchni Ziemi. Do dzisiaj pozostały jedynie po niej liczne legendy opisujące niemoralne życie jej mieszkańców oraz przebieg jej zagłady. Relatywnie często widywane są też widma tego miasta - czyli widmowe manifestacje ginącego miasta wynoszone do naszych czasów okresowymi fluktuacjami softwarowego czasu. (Takie fluktuacje czasu i ich obserwowalne następstwa omawiam też między innymi w punkcie #D2 strony newzealand_pl.htm.) Przy południowych wybrzeżach Bałtyku istnieje też aż kilka miejsc, o których pobliscy mieszkańcy twierdzą że w odmętach morza mają się tam znajdować właśnie ruiny Winety. Jedno z takich często wskazywanych miejsc leży przy północnych brzegach wyspy Uznam. (Z istniejącego tam rumowiska kamieni, wyglądających jakby pozostałość po zniszczonym mieście, pobierany był m.in. materiał do budowy falochronów polskiego Świnoujścia.) Narazie jednak nasza wiedza o faktycznym zlokalizowaniu Winety jest niemal na tym samym poziomie jak nasza wiedza o zlokalizowaniu Atlantydy. Oto opis jak wyglądało zniszczenie Winety.
       "Od szeregu już lat, ci nieliczni mieszkańcy Winety którzy nadal przestrzegali zasad moralnych w swoim życiu, ostrzegali ziomków aby zaprzestać rozpusty i powrócić do moralnego życia. Wszakże powszechnie już wówczas znana Biblia ostrzegała przed rozpustą przykładami losów Sodomy i Gomory. Jednak Winetanie nie słuchali. W końcu nadszedł więc dzień kary Boga. Dla nauki przyszłych pokoleń, wymownie zagłada została zesłana rozpustnemu miastu wczesnym rankiem w pierwszym dniu Wielkanocy. Kiedy owa tragiczna Wielkanoc się zbliżała, kilku co bardziej moralnych mieszkańców Winety nawoływało, aby spędzić ją godnie, w gronie rodziny lub odwiedzając krewnych i znajomych. Jednak tylko ci najbardziej moralni usłuchali tego zalecenia i opuścili miasto aby odwiedzić krewnych lub znajomych. Reszta pozostała na miejscu, oczekując na zapowiedziane uroczystości które dostarczały im doskonałej wymówki aby móc oddać się szczególnej rozpuście i uciechom. Kiedy nadszedł ranek tamtej tragicznej Wielkanocy, większość mieszkańców Winety ciągle jeszcze spała. Zbudził ich dopiero ogłuszający huk. Potężna siła wyrzuciała ich z łóżek i rozbiła o południowe ściany ich sypialni. Ziemia zafalowała, najpierw wznosząc się w górę, a potem zapadając się w dół. Jednak po zapadnięciu już nie powróciła do poprzedniego poziomu. Budynki miasta zaczęły się rozpadać i walić w gruzy. Większość ludzi została zmiażdżona zapadającymi się budynkami. Ci co jakoś przeżyli z przerażeniem ujrzeli jak z pobliskiego morza otaczającego wyspę z tym miastem, nagle podniosła się ogromna ściana czarnej, ryczącej wody. Ściana ta następnie runęła na walące się w gruzy miasto. Nieliczni mieszkańcy którzy nadal nie zginęli, usiłowali pływać. Jednak ich wzrok oślepiany był piaskiem jaki zmieszał się z jakby gotującą się wodą, zaś ich ciała rozczłonkowywane były ostrymi odłamkami i szpiczastymi belkami. Nie istniało też nic w pobliżu, czego mogliby się uchwycić i wydźwignąć z odmętów. Nawet powietrze stało się jakieś lepkie, gęste i niemal niemożliwe do oddychania. Szybko też owi ostatni pozostali przy życiu byli pokonywani wirami wody burzącej się jakby podczas gotowania. Fragmenty ich rozczłonkowanych ciał były potem zjadane przez ryby, lub fale powyrzucały je na pobliskie brzegi. Aby na przykładzie losów tego miasta przypominać później innym ludziom następstwa niemoralności i rozpusty, powtarzalnie co jakiś czas, widmo Winety ukazuje się wybranym osobom. Co jakiś też czas wybrani ludzie słyszą krzyki i odgłosy zagłady zamrożonych w czasie i cierpieniu mieszkanców Winety."
       Spektakularne zniszczenie miasta Winety miało az kilka celów. Jednym z nich jest danie przyszłym pokoleniom ostrzeżnia dokąd prowadzi praktykowanie niemoralności i filozofiii pasożytnictwa. Wszakże groźba że ludzie ponownie ześligną się w szpony pasożytnictwa pozostaje zawsze aktualna. Szczególnie wyraźnie widzimy to w dzisiejszych czasach - kiedy to niemoralność sporej liczby miast na Ziemi zwolna zbliża się do poziomu praktykowanego w mieście Wineta. Tak jak w Winecie, w wielu dzisiejszych krajach i miastach ludzie praktykują obecnie rozpustę, obżarstwo, kłamstwo, pogoń za pieniędzmi i za seksem, zboczenia, nałogi, nieuczciwość, niesprawiedliwość, wywyższanie siebie i poniżanie innych, eksploatację, bezbożność, itd., itp. Chociaż narazie mieszkańcy owych miast czy krajów nie zjadają jeszcze ludzkiego mięsa, wystarczyłoby aby nagle z powodu jakiegoś kataklizmu poznikała na stałe żywność z ich supermarketów, a zobaczylibyśmy co wówczas zaczęłoby się tam dziać. Aby więc wyraźnie ostrzegać dalsze pokolenia, do czego prowadzi niemoralność i brak hamulców, tradycja Winety przez cały czas musi pozostawać żywą. Faktycznie też utrzymywana jest ona żywą aż do dzisiaj i to aż kilkoma odmiennymi mechanizmami. Dwa najważniejsze z tych mechanizmów to (1) legendy i tradycje mówione o Winecie, oraz (2) widmowe manifestacje ginącej Wienty.
       Legendy i tradycje mówione na temat Winety biorą swój początek w opinii jaką okoliczne narody mialy o tym przebogatym mieście, a także z pamięci tych co przeżyli zagładę. Wszakże nie wszyscy mieszkańcy Winety zginęli w tamtym katakliźmie. Co moralniejsi z nich opuścili bowiem miasto na czas owej Wielkanocy aby odwiedzić bliskich mieszkających na stałym lądzie. Ci zaś co przetrwali zagładę zapoczątkowali potem tradycję upamiętniania Winety w wielu okolicznych miejscowościach - m.in. w polskim Świnoujściu. Tak bowiem się składa, że zgodnie z obietnicą Boga wyrażoną m.in. treścią Biblii, osoby żyjące moralnie są ratowane przed kataklizmami i katastrofami. Proces ich uratowania stanowi nawet jeden z etapów w standardowej procedurze każdego kataklizmu - po szczegóły patrz punkt #B5 na stronie seismograph_pl.htm. Dlatego owi moralnie postępujący mieszkańcy Winety przed katastrofą otrzymali wewnętrzny nakaz aby na ową fatalną Wielkanoc poodwiedzać swoich znajomych lub krewnych - co uratowało ich od zagłady. Potem zaś byli oni w stanie zapoczątkować tradycje upamiętniania Winety w wielu okolicznych miejscowościach. Tradycje te dodały się do wiedzy i pamięci Winety które już tam istniały od dawna. Dzięki temu owe tradycje mogą nieustannie teraz przypominać następnym pokoleniom na przykładzie losów Winety co się staje z niemoralnymi społecznościami.
       Doskonałym przykładem tradycji mówionej do dzisiaj podtrzymującej pamięć Winety, są opowiadania Vikingów z obszaru obecnej Szwecji, na temat ogromnego dzwonu całego ulanego ze złota. Dzwon ten podobno miał się znajdować w jednej ze świątyń tego przebogatego miasta. Szwedzcy Vikingowie przez wieki byli kuszeni tym złotym dzwonem. Wszakże znajdował się on tuż przed ich nosem. Aby go zrabować nie musieliby więc organizować długich wypraw do dalekich krajów - jak typowo zwykli to czynić. Niefortunnie dla nich, kiedy Wineta ciągle istniała, władze tego bogatego miasta miały wystarczające fundusze aby wynajmować najlepszych żołnierzy swoich czasów, którzy z kolei nie pozwalali Vikingom, ani żadnym innym rabusiom, nawet zbliżyć się do tego miasta. Dopiero więc kiedy Wineta została zniszczona, Szwedzi zorganizowali aż kilka wypraw poszukiwawczych usiłujących znaleźć i wyłowić ów dzwon ze szczergo złota. W wyprawach tych zdołali umiejscowić i wydobyć sporo dzwonów Winety. Jednak tego ze złota nie udało im się odnaleźć. Do dzisiaj więc znajduje się on zatopiony gdzieś w odmętach Bałtyku, nadal odczekując na swego znalazcę. Jego niedostępność tak podniecała Vikingów, że na jego temat w Szwecji istaniało wiele opowieści. Na ich bazie Szwecki pisarz, Frans G. Bengtsson, napisał nawet nowelę o tytule "The Long Ships". Oczywiście, aby uczynić ją bardziej atrakcyjną, oraz aby nie powtarzać dosłownie legend Vikingów, jej fabułę umiejscowił z dala od Winety. Jednak wątek o złotym dzwonie z Winety był w niej ciągle obecny. Potem owa nowela została jeszcze bardziej przerobiona, dostarczając scenariusza do filmu przygodowego. Film ten, o tytule "The Long Ships - Golden Bell" został nakręcony w 1964 roku. Chociaż jego wątek odchodzi już bardzo daleko od faktycznych poczynań Vikingów w sprawie złotego dzwonu z Winety, ciągle warto go oglądnąć. Wszakże oddaje on relatywnie dobrze atmosferę i rodzaj pożądań jakie otaczały kiedyś ten drogocenny dzwon. Warto też śledzić czy dzwon ten zostanie kiedykolwiek odzyskany. Wszakże jego znalezienie byłoby równoznaczne z dokładnym umiejscowieniem ruin Winety. Tym samym stałoby się ono początkiem podwodnej archeologii owego legendarnego miasta.
       Drugim istotnym mechanizmem utrzymywania tradycji Winety ciągle żywą, jest działanie tzw. "nawracalnego czasu softwarowego" opisywanego dokładniej m.in. we wstępie i w punkcie #G4 mojej odmiennej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm (w tym "czasie softwarowym" my wszyscy żyjemy). Działanie tego nawracalnego czasu powoduje bowiem, że sama Wineta do dzisiaj może ukazywać się wybranym osobom w formie miasta-widma. Oczywiście, Wineta wcale NIE jest jedynym miastem-widmem jakie upiornie ukazuje się wybranym osobom. Faktycznie bowiem softwarowy czas w jakim my ludzie żyjemy i działamy pozwala aby dowolny obiekt i dowolne zdarzenie z przeszłości mogły być odtwarzane wiele razy i oglądane przez specjalnie wybranych ludzi. Ponadto, to właśnie dzięki owej zdolności softwarowego czasu do ponownego odgrywania obiektów i zdarzeń dowolną liczbę razy, możliwe jest cofanie ludzi do tyłu w czasie i udostępnianie im nieśmiertelności poprzez pozwolenie aby ponowne przeżywali oni całe swoje życie - tak jak opisuje to strona internetowa immortality_pl.htm. To także z powodu owej zdolności softwarowego czasu aby być wielokrotnie odgrywanym, wybrani Nowozelandczycy widują obecnie dawno już wymarłe ptaki zwane "moa" - tak jak to opisałem w punkcie #F2 powyżej na tej stronie oraz w punkcie #H2 totaliztycznej strony newzealand_pl.htm. To także z tego powodu mieszkańcy wielu krajów ciągle do dzisiaj widują najróżniejsze dawno już wymarłe "potwory" (w rodzaju "Nessie" ze szkockiego jeziora "Loch Ness") opisywane np. w punktach #E1, #E2 i #F4.2 strony stawczyk.htm, a także w podrozdziale V5.4 z tomu 16 darmowej monografii [1/4]. To także owo ponowne odgrywanie obiektów i zdarzeń z przeszłości jest powodem, że w sporej liczbie krajów wybrani ludzie nagle widzą miasta, osiedla, lub budynki które w naszych czasach już tam NIE istnieją. Niektórzy z owych ludzi niekiedy wchodzą nawet do owych miast, osiedli, czy budynków, biorą udział w jakichś zachodzących tam dawno temu zdarzeniach, poczym opowiadają innym ludziom o swoich niewiarygodnych widzeniach i przeżyciach. (Ja sam również przeżyłem sytuację odwiedzenia w Warszawie kościoła, który w dzisiejszych czasach wcale już w Warszawie NIE jest zlokalizowany - po opis tego zdarzenia patrz punkt #D6.1 ze strony timevehicle_pl.htm oraz punkty #E3 i #E2 ze strony malbork.htm.)
       Jednym ze sposobów na jaki wykorzystywana jest owa zdolność softwarowego czasu do dowolnego odtwarzania zdarzeń i obiektów zaistniałych w przeszłości, jest odnawianie zainteresowania ludzi w istotnych tematach poprzez ukazywanie wybranym osobom np. widmowych miast w rodzaju Winety, czy widmowych zdarzeń w rodzaju zniszczenia Winety. W Polsce widok miasta Wieneta lub jego zagłady można podobno zobaczyć relatywnie często w Świnoujściu. Tyle że NIE każda osoba jest wybierana do ujrzenia takich widmowych obiektów. Jak bowiem wykazują to badania takich przypadków, widmowe obiekty ukazywane są jedynie ludziom którzy uczynią potem jakiś istotny użytek ze swojego widzenia, a stąd którzy swoje widzenie spożytkują potem jakoś dla rozwoju i dla dobra ludzkości. Interesującą cechą zaistnienia takich widmowych obiektów i zdarzeń jest, że jeśli ktoś zdobędzie się na odwagę (i ma taką możliwość) aby do nich się zbliżyć, wówczas stwierdza iż wcale NIE różnią się one od obiektów prawdziwych. Stąd - jeśli są one np. budynkami lub miastami, wówczas osoby którym one się objawiają mogą je dotykać, wejść do ich środka, a nawet pouczestniczyć we fragmencie zdarzeń jakie w nich zachodzą. Jeśli zaś są one np. potworami, wówczas nieostrożny ich obserwator może nawet zostać przez nie zjedzony.
       Losy Winety stanowią jedną z fascynujących zagadek historycznych, moralnych i filozoficznych, których rozwikłaniem pasjonuje się coraz więcej ludzi. Aż kilka miejscowości na świecie posiada już muzea Winety (Vinety) - włączając w to polski Wolin - patrz strona www.jomsborg-vineta.com. Na temat Winety (Vinety) pojawia się też w internecie coraz więcej stron internetowych - jako przykład patrz polskojęzyczna strona nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2124.
       Legenda o zniszczeniu niemoralnego miasta Wineta jest też opisana w podrozdziale V5.2 z tomu 17 monografii [1/5].


#H3. Legenda o zniszczeniu niemoralnego miasta Salamis na Cyprze:

       W północno-wschodniej części śródziemnomorskiej wyspy Cypr, około 10 kilometrów na północ od dzisiejszego miasta portowego Famagusta, mieściło się kiedyś legendarne miasto Salamis. Przez dwa tysiące lat cieszyło się ono dostatkiem i zamożnością. Będąc jednym z najważniejszych dostawców brązu dla starożytnego świata, nieustannie rosło ono w bogactwo i znaczenie. Jego mieszkańcy szeroko znani byli ze swojej ostentacyjnej zamożności oraz dekadentnego trybu życia. Pławili się oni w luksusach, oraz dla rozrywki oddawali się praktycznie wszelkim zboczeniom i grzechom. Do historii przeszło ono dzięki wynalezieniu kiełbasy bazującej na miejscowym czosnku rosnącym dziko na Cyprze (do dzisiaj w niektórych językach, np. angielskim, nazwa kiełbasy wymawia się "salamis" - tak jak nazwa owego miasta). Jego wspaniałe ruiny zajmujące obszar kilku kilometrów kwadratowych stanowią obecnie jedną z największych atrakcji turystycznych północnej części Cypru. Gdy w latach 1992 i 1993 odbywałem na Cyprze jednoroczny kontrakt profesorski, ze zdumieniem usłyszałem miejscową legendę, że Salamis zostało spektakularnie ukarane przez Boga za grzechy i niemoralność jego mieszkańców. Zostało ono zupełnie zmyte z powierzchni ziemi przez trzy ogromne fale morskiego "tsunami" zaistniałe w czasach przypadających wkrótce po eksplozji Tapanui (tj. około lat 1202 do 1216). Co nawet bardziej intrygujące, pobliskie miasto Famagusta oddalone tylko o około 10 km od Salamis i leżące na tym samym brzegu morza i na tej samej równinie co Salamis, przetrwało nietknięte przez owe tsunami. Stąd zniszczenie Salamis podkreśla owo wybiorcze i inteligentne eliminowanie przez Boga jedynie niemoralnych społeczności - na jaką to wybiorczość ja staram się zwrócić szczególną uwagę czytelnika w swoich opracowaniach, np. powyżej w punkcie #H1, czy w punkcie #I3.1 strony o nazwie petone_pl.htm (wszakże wiedza o istnieniu tego wybiorczego niszczenia wskazuje nam efektywne metody obrony przed kataklizmami). Oto więc luźno spisana treść tej legendy o zniszczeniu niemoralnego miasta Salamis:
       "Owego tragicznego dnia pogoda w Salamis była niezwykle piękna. Nikt z mieszczan nie wiedział iż godziny miasta są już policzone. Zwolna zbliżające się ku zachodowi słońce złagodziło swoje promieniowanie, zachęcając mieszkańców do wyjścia na ulice. Większość ludzi przebywała na zewnątrz budynków, delektując się wspaniałym popołudniem, spacerując wzdłuż bazarów, lub kąpiąc się w morzu. Niespodziewanie Ziemia się poruszyła. Potężna siła rzuciła ludzi w kierunku południowym. Równocześnie podniósł się ogłuszający ryk jakby nasza planeta zawyła z bólu. Budynki i mury zaczęły się załamywać ku południu i walić w dół z łoskotem. Znikąd pojawił się potężny tajfun wiejący od północy, którego siła zaczęła zdzierać powierzchnię gleby. Przerażeni ludzie dostrzegli jak wody morza zaczynają wznosić się wysoko w powietrze aby potem z furią uderzyć na rozpadające się miasto. Ci którzy ciągle byli żywi starali się pływać, jednakże wiry i prądy wzburzonej wody zapełnionej belkami i pływającymi odłamkami szybko ich obezwładniły. Wkrótce potem, miejsce gdzie zaledwie przed godzinami wznosiło się tętniące życiem miasto, wyglądało jak potężny wir wodny, w którym fale i wiatr rzucały odłamkami drewna, ciałami ludzkimi i potopionymi zwierzętami. Potem noc zapadła. Ci ciągle pozostali przy życiu pływając uczepieni do kawałków drewna, przeżyli straszny czas gdy prądy i wiatry rzucały nimi w absolutnej czerni. W końcu woda wycofała się z powrotem do morza. Następnego ranka nieliczni ocalali nie mogli poznać swego miasta. Salamis było kompletnie pokryte piaskiem, mułem i odpadkami. Żaden dom nie ostał się zniszczeniu. Jedyną więc logiczną decyzją dla pozostałych przy życiu było przenieść się do pobliskiego Famagusta gdzie zniszczenie było mniej dotkliwe. W następnych latach dwa dalsze podobne potopy zmywały wszelkie ślady po już wtedy wyludnionym mieście. W każdym z tych trzech kolejnych potopów woda morska wznosiła się do takiej wysokości iż fale przelewały się nawet przez dominujące okolicę szczyty górskie zwane 'Trzy Palce'. Gdy w końcu nadszedł kres dla tych kataklizmów, Cypryjczycy zauważyli że ich wyspa dostrzegalnie odsunęła się od obecnej Turcji w kierunku południowym. Przed potopami brzegi Turcji były bowiem łatwo widoczne z północnych plaży Cypru, natomiast po potopach można je było jedynie zobaczyć po wspięciu się na któryś z wierzchołków grzbietu górskiego 'Trzy Palce' rozciągającego się wzdłuż północnego wybrzeża Cypru."
       Więcej informacji na temat miasta Salamis na Cyprze o moralnie zdegenerowanych mieszkańcach, oraz na temat jego dramatyczniego zniszczenia, podane jest w podrozdziale D3 mojej monografii [5/4] "Eksplozja UFO w Tapanui z roku 1178 AD, która przemieściła kontynenty". Z kolei treść powyższej legendy była publikowana na samym Cyprze w języku tureckim, w dwuczęściowym artykule [1#H3] mojego autorstwa o następującym tytule i miejscu opublikowania: "Salamis'in yıkımı Yeni Zelanda'dan mı?" (i.e. "Salamis: could the destruction come from New Zealand"), Kibris daily magazine (Dr. Fazıl Küçük Bulvarı, Yeni Sanayi Bölgesi, Veteriner Dairesi Yanı, Lefkoşa, North Cyprus, Mersin 10, Turkey), nr 1404 z 29/06/1993, strona 18; oraz nr 1405 z 30/06/1993, strona 18. (Odnotuj że w tytule tego artykułu [1#H3] aż 4 razy używana jest turecka litera "ı", czyli jakby nasze "i", ale bez kropki - w przybliżeniu wymawia się ją jakby leżała gdzieś pomiędzy naszym "y" oraz "ł". Poprawna pisowania tego tureckiego tytułu jest także użyta w rozdziale T (część "t") z monografii [5/4].)
       Legenda o zniszczeniu niemoralnego miasta Salamis jest też opisana w podrozdziale V5.2 z tomu 17 monografii [1/5].


#H4. Legenda o zniszczeniu niemoralnego miasta Saeftinghe ze średniowiecznych Niderlandów:

       Do sporej listy nadmorskich miast, które zostały zniszczone przez Boga po osiągnięciu przez ich mieszkańców nieuleczalnego już poziomu filozofii pasożytnictwa, należy też włączyć średniowieczne miasto z Holandii, o nazwie "Saeftinghe". Zniszczone ono zostało w 1584 roku. Zlokalizowane ono było we wschodniej prowincji Zeeuws-Vlaanderen, koło Nieuw-Namen, w obecnych Niderlandach. Ludowa legenda o powodach i sposobie jego zniszczenia, w lutym 2011 roku upowszechniana była w internecie pod adresami http://en.wikipedia.org/wiki/Saeftinghe_legend (w języku angielskim), oraz http://angelus-silesius.pl/articles/legenda_saeftinghe.html (w języku polskim).
       Przeanalizowanie owej starej holenderskiej legendy o zniszczeniu miasta "Saeftinghe" ujawnia, że zawiera ona wszystkie typowe elementy opisane poniżej, które obecne są w niemal każdym przypadku zniszczenia jakiegoś niemoralnego miasta przez Boga w ramach "kary za niemoralne prowadzenie się". Elementy te są dokładniej opisane w "standardowej procedurze niszczenia przez Boga" dyskutowanej w punkcie #B5 strony o nazwie seismograph_pl.htm. Opiszmy tu najważniejsze z nich. Powód. W przypadku miesta "Saeftinghe" powodem zniszczenia była kombinacja "nadmiernego bogactwa" połączonego z "zachłannością", "nieużyciem", "sknerstwem", "bezdusznością" i "zarozumiałością" - czyli charakterystycznymi oznakami praktykowania "filozofii pasożytnictwa". Przykładowo, w/w ludowa legenda stwierdza iż jego mieszkańcy byli aż tak bogaci, że ubierali się w jedwab (importowany wówczas aż z Chin), progi ich domów wykonywane były ze szczerego złota, a nawet ich konie nosiły srebrne uprzęże. Jednak jednocześnie nigdy nie wspomagali ubogich, zaś kiedy ktoś zwrócił się do nich o pomoc, wówczas przepędzali go kijami lub szczuli psami. Ostrzeżenie, które zawsze poprzedza zniszczenie niemoralnego miasta przez Boga, dla "Saeftinghe" pojawiło się w formie "syreny" którą złapał w sieci jeden z jego mieszkańców i która ostrzegała go że zagłada nadchodzi - jeśli mieszkańcy NIE zmienią swoich niemoralnych zachowań. Zignorowanie ostrzeżenia. Jak zawsze w przypadkach kiedy Bóg NIE ma innego wyjścia i musi zniszczyć miasto "za karę", legenda podkreśla zignorowanie tego ostrzeżenia - np. zamiast okazać wdzięczność, ów rybak "bluzgał" na syrenę. Zagłada. Dla podkreślenia iż jest to "kara", zagłada została zesłana w religijnym dniu "Wszystkich Świętych" w formie fali wodnej która zalała miasto i potopiła wszystkich jego mieszkańców. Lekcja moralna dla potomnych o losach miasta "Saeftinghe" była przekazywana NIE tylko w formie legend, ale także w formie wzrokowo widocznych pozostałości miasta, jako że przez długi czas potem wieże miasta ciągle wystawały ponad poziom słonego morskiego błota które zakryło je całe.


#H5. Zapisy historyczne o zniszczeniu niemoralnego miasta Port Royal na Jamajce:

       Miasto o nazwie "Port Royal" (tj. "Królewski Port") istniało na wschodnich wybrzeżach wyspy Jamajka aż do 1692 roku. Jest ono historycznie dobrze znane i szeroko opisywane. Na jego bazie nakręcono nawet sporo filmów - np. "Piraci z Karaibów". W internecie czytelnicy znajdą polskojęzyczne opisy tego miasta pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Port_Royal_(Jamajka), zaś nawet jeszcze od nich dokładniejsze angielskojęzyczne opisy pod adresem http://en.wikipedia.org/wiki/Port_Royal. Niestety, było ono siedzibą grzeszników o bardzo złej sławie, ponieważ stało się głównym portem piratów oraz kryjówką zbrodniarzy, paserów i złodziei. Stąd w biały dzień 7 czerwca 1692, Bóg zesłał na owo miasto silne trzęsienie ziemi oraz wysoką falę tsunami. Miasto zostało zalane wodą morską, zaś cała część wybrzeża, na której było umiejscowione, osunęła się do Morza Karaibskiego, uśmiercając prawie wszystkich jego obywateli. Ludność miasta w dniu tego kataklizmu wynosiła około 7000 osób. Nieliczni, którzy przetrwali, opowiadali potem ze strachem o gigantycznej fali tsunami którą widzieli jak zwaliła się na to miasto niszcząc wszystko na swej drodze.


#H6. Zniszczenie poprzednika dzisiejszego nowozelandzkiego miasteczka Russell, po Maorysku zwanego "Kororareka", a uważanego za "pacyfikową dziurę piekła":

       Pierwszym europejskim miastem, dużym portem, a później także i stolicą nowo-odkrytej Nowej Zelandii, było miasteczko po Maorysku zwane "Kororareka" (pisane i wymawiane z długim środkowym "a", zwykle oznaczanym jako "a" z górną poziomą kreską, lub "aa"). Na jego gruzach, już po jego zniszczeniu, powstało dzisiejsze nowozelandzkie miasteczko zwane "Russell". Począwszy od około 1800 roku owo miasto Kororareka szybko się powiększało i rosło w sławę, słynąc w kręgach ówczesnych żeglarzy jako "hellhole of the pacific" (tj. "pacyfikowa dziura piekła") z powodu najróżniejszych niemoralnych usług jakie wówczas wyświadczało żeglarzom - takich jak dostawca prostytutek, alkoholu, bijatyk, miejsca dla lukratywnego handlu bronią (szczególnie "muszkietami" poszukiwanymi wówczas przez Maorysów i piratów), schronienia przed prawem dla rzezimieszków i uciekinierów, itp. Twierdzi się o nim, że w szczycie takiej aktywności, w miasteczku tym "pracowało" naraz około 500 prostytutek. Sprzedając muszkiety okolicznym wojowniczym Maorysom, którzy z ich pomocą wyrównywali odwieczne porachunki i dzięsiątkowali się nawzajem, nieświadomie miasteczko to przyspieszyło wypełnienie się powiedzenia "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie". W dniu 11 marca 1845 roku zostało ono zaatakowane przez wrogi mu szczep Maorysów przewodzonych przez wodza o nazwisku "Heke". Pechowo dla garnizonu lokalnych sił brytyjskich, w trakcie maoryskiego ataku ich skład amunicji tajemniczo (jakby bez powodu) eksplodował, tak że NIE mieli czym się bronić i musieli wycofać się na statki zacumowane w zatoce, oddając miasteczko Maorysom. (Ciekawe, że podobna tajemnicza eksplozja amunicji miała miejsce w 1945 roku podczas ataku Rosjan na niemiecki garnizon broniący się w Zamku z Malborka, w wyniku której to eksplozji została zniszczona słynna wroga Polakom "Malborska Madonna" - tak jak omawiają to punkty #C1 i #C8 na stronie o nazwie malbork.htm.) Maorysi spalili i splądrowali niemal całe miasteczko Kororareka, na osobisty rozkaz Heke pozostawiając niezniszczonym jedynie kilka wybranych budynków - w tym pierwszy kościół zbudowany w Nowej Zelandii, zwany "Christ Church", który stoi w obecnym Russell do dzisiaj, ciągle posiadając otwory po kulach pozostałe z tamtej bitwy. Potem na gruzach owej "dziury piekła" stopniowo powstało następne miasteczko, nazywane już odmiennie "Russell", zaś jego mieszkańcy prowadzili się już według bardziej moralnych zasad.
* * *
       Ciekawostką wyłaniającą się z porównania punktów #H2 do #H7 niniejszej strony, a także treści innych totaliztycznych stron opisujących uśmiercające ludzi kary za niemoralność zesyłane na całe miasta lub społeczności, jest że wszystkie one wykazują kilka wspólnych cech. Przykładowo, praktycznie każde zniszczenie jakiegoś całego ludzkiego osiedla zawsze jest karą za niemoralne postępowanie jego mieszkańców - jednak iż jest to kara można się zorientować dopiero jeśli pozna się oznaki niemoralności zamieszkujących tam ludzi, jakie (niestety) typowo NIE są ujawniane przez dzisiejsze publikatory. Niemal zawsze nadejściu takiej kary towarzyszy tajemnicza jakby eksplozja, lub grzmoto-podobny, bardzo głośny hałas, który nietypowo pojawia się nawet w zjawiskach normalnie o bezgłośnym przebiegu. Niemal zawsze owe kary są selektywne, tj. "wybierają" one kto ma zginąć lub co ma ulec zniszczeniu, a stąd z niemal każdej z kar niektóre co bardziej moralnie postępujące osoby wychodzą bez szwanku, zaś np. niektóre budynki posiadane przez takie moralne osoby ostają się zniszczeniu na przekór iż zniszczeni mogą zostać niemal wszyscy ich sąsiedzi. Chociaż też owe kary niszczą niemal wszystko w swym zasięgu, typowo kościoły i świątynie pozostawiają niemal nietknięte - chyba że to owe kościoły czy świątynie przyczyniły się do powodu danej kary. Nawet też ze zniszczonych kościołów typowo coś istotnego po przejściu kary zostaje uratowane (np. dzwony z kościołów Winety, czy też "telefon telepatyczny" pokazany na "Fot. #D1" ze strony artefact_pl.htm). Każde takie ukaranie jest też dokonywane w sposób mający dostarczać przykładu i edukować innych ludzi. Stąd dla każdego z nich dostepny jest gdzieś materiał dowodowy wyjaśniający dlaczego dane ukaranie miało miejsce. Jedyne więc co trzeba, to aby badający takie zniszczenia uważnie rozglądnęli się za owym materiałem dowodowym i edukującym, oraz aby niemoralnie NIE przemilczali potem istnienia tego materiału dowodowego - tak jak usilnie to podkreślam w punkcie #B3 z mojej innej strony o nazwie portfolio_pl.htm (wszakże przemilczanie prawdy jest formą okłamywania).


#H7. Zniszczenie niemoralnej Pompei:

Motto: "Przemilczanie prawdy jest formą okłamywania."

       Dopiero po roku 2001 (tj. dopiero po rozpoczęciu się na Ziemi epoki "neo-średniowiecza" opisanej w "Tabeli #K1" z niniejszej strony) badacze Pompei zaczęli zwolna ujawniać prawdę na temat owego miasta, a stąd i powodów jego zniszczenia. Jak się też stopniowo zaczęliśmy się dowiadywać, sama Pompea, a także miasteczka ją otaczające, były rodzajem rzymskich odpowiedników dla bibilijnej Sodomy i Gomory - tj. były siedliskami wszelkich możliwych grzechów. Najbardziej obecnie rzucającą się w oczy niemoralnością owych miast było, że praktycznie każdy dom w Pompei był rodzajem burdelu, w którym posiadane przez rzymskich właścicieli tego domu niewolnice (a także męscy niewolnicy) byli zmuszani do świadczenia prostytucyjnych usług, a nawet rodzajów publicznych orgii. W każdym też większym domu Pompei, był specjalny (duży) pokój, w którym owe orgie i wymuszana na niewolnikach prostytucja się odbywały, oraz który miał wewnętrzne okna przez jakie właściciele domu mogli się wszystkiemu przyglądać jakby był to rodzaj prywatnego domowego teatru. Więcej na temat tych wymuszanych na niewolnikach usług prostytucyjnych i orgii można zalaleźć w internecie raportującym o wynikach najnowszych badań Pompei.
       Oczywiście, jak to ma miejsce z praktycznie każdym rodzajem ludzkich działań, sam fakt uprawiania prostytucji wcale NIE jest jeszcze niemoralnym aktem, zaś jako taki NIE podlega ukaraniu przez Boga. Podobnie jednak jak każde ludzkie postępowanie, także prostytucję można dokonywać w niemoralny sposób, np. poprzez używanie jej jako narzędzia krzywdy, zachłanności, pychy, rewanżu, przekupności, korupcji, szerzenia wypaczeń, czy też poprzez uprawianie jej w jakikolwiek inny sposób ześlizgujący się w dół tzw. "pola moralnego" i łamiący przykazania oraz wymogi opisane w Biblii. Jako właśnie taki rodzaj narzędzia, owa wymuszana na niewolnikach prostytucja była uprawiana w Pompei - za co z czasem owo miasto musiało zostać ukarane zniszczeniem, poczym utrwalone dla przyszłych pokoleń w popiołach wulkanicznych jako forma przykładowego ostrzeżenia dla ludzi żyjących w zaczynającej się obecnie wysoce niemoralnej epoce "neo-średniowiecza".
       Już po napisaniu niniejszego punktu o Pompei, mój przyjaciel Dominik Myrcik mnie poinformował, że on też napisał podobny artytuł i to znacznie wcześniej niż ja, o czym ja wcale NIE wiedziałem (co za zdumiewająca zgodność naszego myślenia). Polecam więc tu czytelnikom też i jego artykuł. Zawiera on wszakże kilka dalszych ciekawostek na temat tego samego miasta starożytnych odpowiedników dla dzisiejszych maniaków seksualnych. Aby odnaleźć jego artykuł wystarczy kliknąć na następujący (zielony) link z adresem: http://angelus-silesius.pl/articles/pompeje.html.


#H8. Miejscowości zniszczone przez Boga już w najnowszych czasach:

Motto: "Zatonięcia i zawalenia starożytności uczyły ludzi przestrzegania praw fizycznych, rewolucje i powstania z wieków średnich uczyły ich przestrzegania także praw społecznych, zaś kataklizmy dzisiejszych czasów uczą, że aby żyć dostatnio, pokojowo i szczęśliwie ludzie muszą także się nauczyć przestrzegania praw moralnych nakazywanych im przez Boga."

       W poprzednich punktach tej "części #H" opisałem miasta jakie Bóg zniszczył kataklizmami jeszcze w dawnych czasach za nieprzestrzeganie przez mieszkańców definicji "faktycznej moralności" podanej w punkcie #B5 strony morals_pl.htm. Pora więc aby w niniejszym punkcie wskazać też miasta o jakich zniszczeniu kataklizmami przez Boga już w najnowszych czasach autor tej strony zdołał dotychczas jakoś się dowiedzieć.
       Pierwszym z miast zniszczonych przez Boga kataklizmem w relatywnie niedawnych czasach, o jakim autor zdołał "przypadkowo" się dowiedzieć, jest "Epecuen" z Argentyny (niedaleko od Buenos Aires). W dniu 10 listopada 1985 roku miasto to zostało zalane wodami słonego jeziora, aby ponownie wynurzyć się z wody dopiero po 25 latach. Ze zdjęciami i opisami owego miasta autor po raz pierwszy się zapoznał z artykułu [1#H6] o tytule "Tourists wander ruins as lost town surfaces again" (tj. "turyści obchodzą ruiny jak zalane miasto ponownie się wynurzyło"), ze stron A22 i A23 gazety The New Zealand Herald (wydanie z poniedziałku (Monday), May 13, 2013). Jednak dokładniejsze informacje na jego temat autor zdołał wyczytać dopiero z internetu.
       Następnym miastem o jakim autor też dowiedział się zupełnie niedawno, że zniszczone ono zostało przez 9-metrową ścianę lodu jaka wpełznęła na brzeg jeziora "Dauplin Lake" i zmiażdżyła wszystko na swej drodze, była kanadyjska miejscowość wypoczynkowa o nazwie "Ochre Beach" z Manitoba. Jej pierwszy krótki opis autor znalazł w artykule [2#H6] "Around the world - North America", ze strony A22 gazety The New Zealand Herald (wydanie z wtorku (Tuesday), May 14, 2013). Jednak jej dokładniejsze opisy też znalazł on w internecie.
       Kiedy analizuje się opisy miast niszczonych kataklizmami, (a) w dawnych czasach, oraz (b) w dzisiejszych czasach, wówczas uderzają i szokują drastyczne różnice w słownictwie owych opisów. Różnice te ujawniają, że począwszy od czasów bibilijnych, aż do relatywnie niedawna, ludziom nazywającym prawdę po imieniu NIE były zamykane usta - tak jak usta są im zamykane dzisiaj. Nawet zresztą jeszcze w czasach mojej młodości, czyli w latach 1950-tych, niemoralność, rozpusta, cielesne uciechy, sodomia, rozbój, rabunek, zachłanność, a także wszelkie inne niemoralne zachowania ludzkie, nazywane były po imieniu, tak jak na to zasługiwały - po przykłady patrz strona cielcza.htm. Jeśli więc jakaś miejscowość lub osoba prowadziła się niemoralnie, wówczas wszyscy o tym wiedzieli. Stąd nie było też trudności w przyczynowo-skutkowym powiązaniu niemoralnych zachowań z karami jakie za nie Bóg zesyłał.
       W najnowszych jednak czasach sytuacja się zmieniła. Wszakże władzę i pieniądze często teraz zdobywają niemoralni ludzie. Aby więc nikt im NIE przypominał jak ich postępowanie faktycznie powinno być nazywane, powprowadzali oni najróżniejsze ograniczenia na mówienie prawdy, w rodzaju tzw. "ustaw o prywatności", podawania do sądu o zniesławienie, sądowych zakazów ujawniania nazwisk przestępców, itp. W rezultacie, dzisiaj już niemal nikt NIE ma odwagi stwierdzić, że jakaś miejscowość, społeczność, czy osoba praktykuje niemoralne życie. Zamiast więc odwagi demaskowania np. niemoralnych miejscowości lub zachowań, co najwyżej opisuje się je z użyciem mylących nazw o zupełnie odmiennych (niewinnych) znaczeniach, np. jako dostarczycieli jakichś "atrakcji" czy "uslug", albo też wymyśla się specjalnie dla nich jakieś nowe określenia które NIE posiadają jeszcze zdefiniowanego znaczenia - w rodzaju "bunga bunga". Stąd np. prostytucja i burdele, mogą być ostrożnie nazywane np. klinikami masarzystów albo kąpieliskami. Miejca rozpusty mogą być opisywane jako wczasowiska albo miejscowości rozrywkowe. Itd., itp. Rezutatem tego jest, że ludzie przestali już odnotowywać ów bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy jaki istnieje pomiędzy niemoralnymi zachowaniami ludzi, a kataklizmami i innymi karami jakie na owych ludzi Bóg zesyła. Aby więc i w dzisiejszych czasach ciągle odnotować ów związek, konieczym jest aby podczas zapoznawania się z opisami miejscowości uderzonych jakimiś kataklizmami, zacząć sobie samemu tłumaczyć owe dzisiejsze dyplomatycznie-mylące określenia, przykładowo "przyjemności", "turystyczne atrakcje", "kliniki masarzystów", "kąpieliska", itp., na dawniej używane opisowe odpowiedniki tych nazw, przykładowo na "rozpusta", "prostytucja", "burdele", itp. Tylko bowiem wówczas można zrozumieć, co faktycznie w miejscowościach tych się działo i dlaczego zostały one potraktowane kataklizmami przez Boga.
       Oczywiście, niezależnie od tego jak dzisiaj ludzie nazywają i ukrywają niemoralność, Bóg dokładnie wie kto i gdzie łamie nakazywane przez Niego prawa. Jeśli zaś Bóg odkryje, że gdzieś owo łamanie Jego praw przekracza poziom jaki ciągle daje się tolerować, wówczas Bog zesyła tam kataklizm. W rezultacie, trwała regularność zdaje się wyłaniać z takich badań, że jeśli jakaś miejscowość jest w dzisiejszych czasach zniszczona kataklizmem, wówczas na przekór "zmowy milczenia" jaką obecnie otacza się niemoralność, ciągle bliższe analizy tego co w miejscowości owej się działo, ujawniają że faktycznie poziomem swej niemoralności zamieszkująca ją ludność grupowo zasłużyła sobie na to, co ją spotkało. Innymi słowy, także i w dzisiejszych czasach obiektywną prawdę okazuje się wyrażać owo dawne powiedzenie, że każdego spotyka to, na co zasługuje. Wszakże żyjąc w świecie stworzonym i sprawiedliwie rządzonym przez wszechwiedzącego Boga (tj. żyjąc w świecie opisanym w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm), ludzie faktycznie NIE mają podstaw faktologicznych aby twierdzić, że "życie wcale NIE jest 'fair' ". Tyle tylko, że aby zacząć odnotowywać jak bardzo poprawne okazuje się dawne stwierdzenie iż "każdego spotyka to, na co zasługuje", najpierw trzeba poznać zasady działania Boga, czyli poznać np. nacisk jaki Bóg kładzie na zbiorową odpowiedzialność (podkreślany np. w punkcie #I3.1 strony petone_pl.htm), metody Bóga w zarządzaniu przyszłością (wyjaśnione np. w punkcie #C3 strony immortality_pl.htm), zasady moralne rządzące tzw. "intelektami grupowymi" (patrz punkt #E2 strony totalizm_pl.htm), oraz kilka jeszcze innych zasad działania Boga poodkrywanych dopiero przez nową tzw. "totaliztyczną naukę". Z kolei, kiedy już raz pozna się naukowo owe zasady działania Boga, oraz pozna się materiał dowodowy jaki potwierdza iż to one faktycznie rządzą kataklizmami, wówczas obrona przed kataklizmami staje się prosta. W celu tej obrony wystraczy bowiem zacząć wdrażać w swoim mieście lub społeczności którąś z tych bazujących na moralności metod wyjaśnianych np. na stronach petone_pl.htm, quake_pl.htm, oraz na kilku jeszcze innych stronach upowszechniających odkrycia i ustalenia nowej "totaliztycznej nauki".


Część #I: Jak rozpoznawać "symulowane kataklizmy" uformowane celowo dla skorygowania niemoralnego wpływu pasożytniczych społeczności:

      

#I1. "Zasymulowane" kataklizmy mają co najmniej trzy jednakowo dokumentowalne wytłumaczenia:

Motto: "Zrozum swego Boga, a zrozumiesz rzeczywistość jaka cię otacza."

       Wszystko co Bóg osobiście organizuje, jest czynione z iście boską wiedzą i doskonałością. Przykładowo, jeśli Bóg organizuje jakąś katastrofę czy kataklizm, te zawsze wówczas wykazują się posiadaniem aż co najmniej trzech zestawów równorzędnie ważnych dowodów jakie pozwalają aby były one wyjaśniane z jednakowym przekonaniem na co najmniej trzy odmienne sposoby - tak jak jest to dokładniej wyjaśnione w punkcie #C2 strony o nazwie tornado_pl.htm. Stąd istnienie w danej katastrofie czy katakliźnie takich trzech odmiennych chociaż równorzędnie odnotowywalnych zestawów materiału dowodowego, jest zawsze dowodem że celowo one były zorganizowane i "zasymulowane" przez Boga. Ludzie ani "ślepa natura" nie mają bowiem możliwości ani wymaganej wiedzy, aby aż tak inteligentnie kształtować rzeczywiste zdarzenia.
       Ponieważ owe co najmniej trzy równorzędne rodzaje "symulowanego" materiału dowodowego opisywane są relatywnie dokładnie aż na całym szeregu totaliztycznych stron, przykładowo w punkcie #C2 strony tornado_pl.htm, w punktach #C2, #J1 i #J2, oraz w podpisie pod "Fot. #D8", ze strony day26_pl.htm, czy w punkcie #B2 strony landslips_pl.htm, NIE będę ich tutaj już ponownie omawiał.


#I2. W dzisiejszych czasach coraz więcej miast i krajów zaczyna być siedliskami wyznawców pasożytniczej filozofii - tak jak Wineta i Salamis:

       Losy Winety i Salamis stają się coraz aktualniejsze w dzisiejszych czasach. Wszakże od czasów zniszczenia tych miast, moralność ludzi zatoczyła wielki krąg i obecnie powraca ponownie do sytuacji z Winety. Ponownie więc nadchodzi konieczność skorygowania tej moralności poprzez usunięcie z Ziemi sporej proporcji ludzności naszej planety jaka już wpadła w szpony filozofii pasożytnictwa. Nieuchronnie zbliża się więc czas opisany dawną polską przepowiednią że nasza planeta będzie tak wyludniona, iż ci nieliczni co przetrwają będą całowali ziemię jeśli zobaczą na niej ślady innego człowieka - po opisy tej przepowiedni patrz punkt #H1 na stronie przepowiednie.htm.


#I3. Podczas gdy większość ludzkości pracowicie ściąga na siebie zagładę, indywidualni ludzie otrzymali jednak szansę samoobrony:

       W swoim ślepym i bezmyślnym zdążaniu do zagłady, ludzkość jako całość nie słucha tzw. "głosów rozsądku". Jest więc jak rozpędzony pociąg który już dobiega do końca torów, jednak wcale NIE zamierza wyhamować swego pędu. W tej sytuacji, sporo indywidualnych osób, widząc do czego sytuacja zmierza i mając ku temu wymagane środki, już podejmuje własne zabiegi ochronne. Buduje schrony. Gromadzi zapasy żywności. Przenosi się w obszary jakie dają im większą szansę przeżycia. Itd., itp. Niestety, NIE wszystkich z nas stać z najróżniejszych powodów, aby samemu tak się przygotować. Wszakże aby zgromadzić zapasy żywności trzeba mieć przestrzeń do magazynowania i pieniądze na jej zakup. Aby zbudować schron, trzeba mieć własną działkę, materiały budowlane, robociznę oraz pieniądze. Aby przenieść się w inne miejsce, nie można być zależnym od pracy, mieszkania, ani rodziny. Czy więc brak możliwości i funduszy oznacza, że ci co NIE mają wymaganych środków NIE mają też szansy ani sposobu aby podjąć swoją samoobronę przed nieuchronnie zbliżającym się kataklizmem?
       Odpowiedź jest, że praktycznie każdy otrzymał możność aby się bronić. Wszakże Biblia nieustannie podkreśla, że Bóg szczególnie zważa na biednych i w trudnych godzinach będzie miał ich dobro na uwadze. Barbarzyńskie obozy koncentracyjne ujawniły nam też regularność, że w dramatycznych sytuacjach bogaci ludzie którzy nawykli do wygodnego życia umierają jako pierwsi - na przekór że zwykle ich ciała mają zapasy tłuszczu które powinny im zapewnić dłuższe przetrwanie bez żywności (czyli w prawdziwym życiu dzieje się odwrotnie niż w znanym polskim powiedzeniu "zanim bogaty schudnie, biedny już zdechnie" - które zapewne odnosi się do ekonomii a nie do życia). Kataklizmy są jednak zsyłane na dane społeczności głównie ponieważ większość ludzi praktykuje tam wysoce niemoralną filozofię pasożytnictwa. Aby więc efektywnie zacząć się bronić jako jednostka, NIE jest koniecznym aby gromadzić żywność i budować schrony (chociaż to też pomoże - jako że "Bóg pomaga tym co pomagają sobie sami"), a można również, a w ostateczności wystarcza, aby tylko zmienić swoją codzienną filozofię na najmoralniejszą obecnie filozofię totalizmu. Z kolei owo przejście na praktykowanie wysoce moralnej filozofii wyeliminuje konieczność zostania unicestwionym. Jak to bowiem już wyjaśniłem w punkcie #H1 tej strony, kataklizmy i katastrofy uderzają tylko w tych co muszą być unicestwiani z powodu ześlizgnięcia się w odchłań pasożytniczej filozofii. Natomiast ludzie praktykujący moralną filozofię są z owych katastrof ratowani. Kiedy więc sytuacja nie pozwala nam aby budować schrony, gromadzić zapasy żywności, czy przenosić się do obszarów wyglądających bezpieczniej, nasza samoobrona może też ograniczać się do zaufania obietnicom Boga i zwykłego podjęcia na codzień praktykowania filozofii totalizmu - tak jak wyjaśnia to punkt #B5 na stronie seismograph_pl.htm a także punkty #G3 i #I3 na stronie day26_pl.htm. A pamiętać tu trzeba, że zmienić swoją filozofię na tą najbardziej moralną, jest już w stanie każda osoba - bez względu na to czy jest bogata czy biedna, dysponująca uczelnianym dyplomem czy tylko zdrowym rozsądkiem.


Część #J: Jak eksplozja Tapanui została "zasymulowana" - znaczy odtworzenie z dostępnego nam materiału dowodowego jaki był mechanizm technicznego wywołania tej eksplozji:

      

#J1. Skąd się wzięła cała ta energia:

       Aby spowodować aż tak potężną eksplozję, konieczna jest ogromna ilość energii. Jak się okazuje wehikuly UFO przechowują ową energię w urzadzeniu technicznym zwanym komora oscylacyjna.
       Nazwa "komora oscylacyjna" przyporządkowana została urządzeniu technicznemu które stanowi na tyle potężny "magnes" że może on być używany jako pędnik magnetyczny w wehikułach latających typu "magnokraft". Jak to jest podparte materiałem dowodowym pokazanym na niniejszej stronie internetowej, komory oscylacyjne są już od bardzo dawna używane przez wehikuły UFO jako ich urządzenia napędowe oraz akumulatory ich zapasów energii.
       Komora oscylacyjna jest więc nie tylko "pędnikiem" dla UFO, ale także przechowuje w sobie cały zapas energii owych wehikułów. Akumuluje ona energię UFO w najczystszej postaci, mianowicie jako energię magnetyczną. Jak ujawniają to moje obliczenia, najmniejsze UFO typu K3 przechowuje w swoich komorach oscylacyjnych magnetyczny odpowiednik dla co najmniej 1 megatony czystej energii. Z kolei średniej wielkości wehikuł UFO typu K6, jaki to typ eksplodował właśnie koło Tapanui, przechowuje w swoich komorach oscylacyjnych co najmniej odpowiednik dla 10 megaton czystej energii. Ponieważ koło Tapanui eksplodował stos około 7 UFO typu K6, to oznacza że owa eksplozja posiadała wydatek co najmniej 70 megaton TNT (a tak naprawdę to najprawdopodobniej znacznie nawet więcej).
       Ogromna ilość energii która może być akumulowana w komorach oscylacyjnych, pozwala także aby komory te były używane jako ogromnie pojemne akumulatory energii do samochodów naszej przyszłości. Wszakże to właśnie za wynalezienie akumulatora energii do samochodu który wykazywałby cechy "komory oscylacyjnej", Senator McCain (tj. kandydat na prezydenta USA z 2008 roku) obiecał ufundować nagrodę w wysokości 300 milionów dolarów - po szczegóły patrz punkt #D2 na stronie eco_cars_pl.htm - o bezzanieczyszczeniowych samochodach przyszłości.


#J2. Skąd wiemy o komorach oscylacyjnych:

       Wersja komory oscylacyjnej została już wynaleziona na Ziemi. Nawet podejmowany były próby zbudowania tego urządzenia. Owo urządzenie było wynalezione aby stanowić "pędnik" dla nowego rodzaju wehikułów magnetycznych nazywanych magnokraftami. Taki "pędnik" stanowi najważniejsze urządzenie dla owego wehikułu. Wszakże to on wynosi ten wehikuł do gwiazd. Z punktu widzenia zasady działania, "komory oscylacyjne" to po prostu ogromnie potężne "magnesy" (albo bardziej poprawnie: "elektromagnesy"). Są one tak silne, że wytwarzają wydatek przekraczający wartość tzw. "strumienia startu". Wartość owego strumienia startu naliczona dla obszaru Polski wynosi około F=3.45 [Wb/kg]. Każde sterowalne źrodło pola magnetycznego, jakiego wydatek przekracza wartość owego "strumienia startu" jest w stanie wznieść w przestrzeń kosmiczną zarówno siebie jak i kadłub ciężkiego statku kosmicznego dołączonego do niego. Po prostu magnetycznie odpycha się ono od ziemskiego pola magnetycznego i w ten sposób wzlatuje do gwiazd. Komory oscylacyjne są pierwszymi nowoczesnymi urządzeniami na naszej planecie, jakie faktycznie wytwarzają wydatek przekraczający strumień startu. (Odnotuj że w starożytności istniało takie urządzenie na Ziemi, nazywane "Arka Przymierza", które również wytwarzało potężne pole magnetyczne o wartości przekraczającej strumień startu. Dlatego było ono w stanie lewitować w powietrzu zarówno siebie samo, jak i starożytnych kapłanów nazywanych "Lewitami" którzy nim się opiekowali.) Dlatego komory oscylacyjne mogą być używane jako najważniejsze podzespoły pędników magnetycznych magnokraftu i UFO. Więcej szczegółów na temat komór oscylacyjnych, włączając w to ich zasadę działania, konstrukcję, oraz zaawansowanie badań nad ich budową, zaprezentowane zostało w rozdziale C z monografii [1/4], a także w rozdziale C z monografii [1/3] i [2] (wszystkie te monografie można sobie załadować za pośrednictwem niniejszej strony internetowej, a także za pośrednictwem kilku innych stron wyszczególnionych w menu).


#J3. Skąd wiemy że komory oscylacyjne są używane w UFO:

       Jak się okazuje, komory oscylacyjne wynalezione aby napędzać nasz ziemski magnokraft, faktycznie już od dawna używane są przez UFO. Istnieją nawet fotografie owych urządzeń wykonane kiedy ich działanie było wyraźnie widoczne w UFO. Oto dwie fotografie kwadratowych wylotów z sześciennych komór oscylacyjnych zamontowanych w korpusach UFO. Zdjęcia te opublikowane są na rysunku S5 z rozdziału S monografii [1/4] i [1/3]. Warto odnotować, że ponieważ prawe z tych zdjęć było wykonane podczas nocy, czarny kwadrat w centrum owego wylotu zlewa się z czarnym tłem nocnego nieba. Poniżej owych dwóch fotografii komór z UFO, przewidywany wygląd wylotów z komór oscylacyjnych magnokraftu został także zilustrowany.

Rys. #11a: Komora oscylacyjna UFO sfotografowana podczas dominacji strumienia wewnętrznego
Rys. #11b: Komora oscylacyjna UFO sfotografowana podczas dominacji strumienia zewnętrznego
Rys. #11cd: Wygląd wylotów z komory oscylacyjnej magnokraftu

Rys. #11abcd: Wygląd komór oscylacyjnych UFO i magnokraftów pierwszej generacji oglądanych w dwóch odmiennych trybach ich działania.
       Zależnie od tego która komora oscylacyjna (tj. wewnętrzna czy zewnętrzna) generuje dominujący strumień magnetyczny, wygląd komór oscylacyjnych w wehikułach używających tych komór dla napędu jest zupełnie odmienny. (Odnotuj, że budowa i działanie komór oscylacyjnych opisane są na odrębnej stronie internetowej o komorach oscylacyjnych. Z kolei postęp prac nad zbudowaniem takich komór raportowany jest w Internecie by Mio Tuo cubo.rubik@gmail.com.) Powyższe ilustacje pokazują:
(a - góra lewa) Dzienne zdjęcie komory oscylacyjnej UFO pracującej w trybie dominacji strumienia wewnętrznego.
(b - góra prawa) Nocne zdjęcie komory oscylacyjnej UFO pracującej w trybie działania z dominacją strumienia zewnętrznego.
(c - dół lewa) Wygląd komory oscylacyjnej magnokraftu pierwszej generacji, pracującej w trybie dominacji strumienia wewnętrznego.
(d - dół prawa) Wygląd komory oscylacyjnej magnokraftu pierwszej generacji, pracującej w trybie działania z dominacją strumienia zewnętrznego.
       Proszę odnotować że powyższe ilustracje są też dyskutowane na "Rys. #10abcd" z totaliztycznej strony internetowej propulsion_pl.htm, oraz na "Fot. #C9abcd" ze strony explain_pl.htm - o naukowej analizie autentycznych fotografii UFO, gdzie czytelnik może poznać dalsze szczegóły na temat wyglądu komór oscylacyjnych zilustrowanych tutaj.

       Poprzez uświadomienie sobie, że komory oscylacyjne są już budowane przez UFOnautów, osiągamy upewnienie że także nasze podjęcie budowy tych urządzeń jest realistyczne i że zawiera w sobie potencjał sukcesu - jeśli zdecydujemy się je zrealizować. Dlatego powinniśmy szybko zawinąć rękawy i zabrać się za budowanie tego rewolucyjnego urządzenia. Wszakże, nie tylko że jest ono w stanie wynieść nas do gwiazd, ale także narodowi który pierwszy je zbuduje (tj. Korei) pozwoli ono przetrwać chaos i anarchię nadchodzące na Ziemię kiedy wyczerpią się zapasy żywności - tak jak opisuje to punkt #H1.1 strony przepowiednie.htm.
       Na dodatek do tego, dzięki naszej znajomości działania i własności komory oscylacyjnej, obecnie doskonale już wiemy "co" i "jak" spowodowało ową niszczycielską eksplozję koło Tapanui w Nowej Zelandii.


#J4. UFO to magnokrafty jakie już latają:

       Jak się okazuje, magnokraft nie jest jedynie wynalazkiem osiągniętym tylko na Ziemi. Faktycznie bowiem wehikuły magnokrafto-podobne już od dawna latają ponad ziemią. Ludzie znają i opisują je pod nazwą UFO. Opracowany już został formalny dowód naukowy stwierdzający że "UFO to już zbudowane magnokrafty". Dowód ten można sobie przeglądnąć na odrębnej stronie ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym na istnienie UFO. Aby uświadomić sobie jak podobny jest wygląd, a więc także i działanie, wehikułów UFO i magnokraftów, proponuję rzucić okiem na następujące dwie ilustracje. Górna z nich prezentuje autentyczną fotografię najmniejszego UFO typu K3. Z kolei dolna prezentuje rysunek magnokraftu pokazany z tego samego kąta jak owo UFO. Oto one:

Rys. #12a: Czarno-biała fotografia UFO typu K3
Rys. #12b: Kolorowa fotografia UFO typu K3

Rys. #12ab: Zdjęcie wehikułu UFO typu K3.
       Zdjęcie to uchwyciło najmniejszy typ K3 załogowych wehikułów latających popularnie nazywanych wehikułami "UFO". Z powodów wyjaśnionych na stronie o pochodzeniou zła na Ziemi owe wehikuły UFO starannie ukrywają się przed ludźmi. Stąd ich wyraźne zdjęcia (takie jak powyższe) są niezwykłą rzakością. Wehikuły UFO używają takiego samego napędu magnetycznego jak napęd wynaleziony na Ziemi dla naszego magnokraftu. Stąd tzw. "Teoria Magnokraftu" dostarcza nam doskonałego wyjaśnienia dla działania i dla własności owych wehikułów UFO. (Powyższe zdjęcie reprezentuje powtórzenie ilustracji "Rys. P1" z monografii [1/4], także ilustracji "Fig. J1" z monografii [1e], oraz "Fig. K1" z monografii [2e].)
(a - góra) Pokazano zdjęcie owego UFO typu K3 w technice czarno-białej.
(b - dół) Pokazano to samo zdjęcie tego samego wehikułu UFO, jednak tak jak je sfotografowano w kolorach.
Porównanie wymiarów i wyglądu powyższego UFO typu K3 oraz radzieckiego czołgu T34 pokazane zostało i opisane na "Rys. #A2(K3)" ze strony magnocraft_pl.htm - (kliknij na niniejszy link jeśli życzysz sobie je zobaczyć).
       Warto odnotować, że powyższa ilustracja "Rys. #12ab", a także następna ilustracja "Rys. #13", są też dyskutowane na "Rys. #9ab" z totaliztycznej strony internetowej propulsion_pl.htm, a także na "Rys. #C1ab" odrębnej strony ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym na istnienie UFO, gdzie czytelnik może poznać dalsze szczegóły na temat obu wehikułów zilustrowanych tutaj.


Rys. #13: Wygląd magnokraftu typu K3

Rys. #13: Wygląd boczny najmniejszego magnokraftu typu K3.
       Rysunek ten pokazuje wygląd najmniejszego magnokraftu typu K3 zilustrowanego w tej samej pozycji bocznej jak owo UFO typu K3 pokazane zdjęciami powyżej. (Magnokraft typu K3 to ten dla którego współczynnik krotności "K", wyrażający stosunek jego średnicy gabarytowej "D" do wysokości gabarytowej "H", wynosi "K=D/H=3".) Powyższe zdjęcie reprezentuje powtórzenie ilustracji "Rys. O1 (w ramce)" z monografii [1/4], a także powtórzenie ilustracji "Fig. G4" z monografii [1e], oraz powtórzenie ilustracji "Fig. G4" z monografii [2e] - wszystkie te trzy monografie są ładowalne za pośrednictwem menu z niniejszej strony internetowej.


#J5. Formalny dowód, że "UFO istnieją i są magnokraftami":

       Istnieje formalny dowód naukowy, stwierdzający że "UFO to już działające magnokrafty". Ów dowód oryginalnie został opublikowany m.in. w rozdziale P z monografii [1/5] i [1/4], rozdziale O z monografii [1/3], a także w rozdziale J z monografii [1e]. W internecie jest on dostępny na stronie ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym na istnienie UFO, zaś jego poszerzenie o dalsze autentyczne fotografie UFO pokazane zostało na stronie explain_pl.htm - o naukowej analizie autentycznych fotografii UFO. Dowód ten wykazuje dlaczego UFO i magnokrafty muszą posiadać identyczne systemy napędowe, kształt, możliwosci oraz cechy. Ponadto dostarcza on nam potężnego narzędzia dla zrozumienia cech i działania UFO. Jest tak ponieważ wszystko co wiemy na temat magnokraftu możemy obecnie odnosić także do UFO. To właśnie z uwagi na ową znajmość magnokraftu, szczegóły eksplozji Tapanui mogły zostać zbadane i zidentyfikowane aż tak dokładnie.
       Powyższy formalny dowód został osiągnięty z użyciem szczególnie niezawodnej metodologii naukowej nazywanej "motoda porównywania atrybutów". Metoda ta także jest opisana w podrozdziale P1 monografii [1/4]. Polega ona po prostu na teoretycznym wydedukowaniu 12 klas atrybutów jakie muszą charakteryzować magnokraft, oraz następnym potwierdzeniu na istniejącym materiale dowodowym, że wszystkie te atrybuty są wykazywane także i przez UFO. Rodzaje klas atrybutów użytych w powyższym dowodzie obejmują takie cechy jak: kształt geometryczny, zdolność do formowania sprzęgnięć, użyty napęd magnetyczny, indukowane zjawiska, oraz wiele więcej. Ponieważ nikt nie zdołał obalić owego dowodu formalnego na istnienie UFO, pozostaje on w mocy przez cały czas, powienien więc zakończyć poprzedni okres sprzeczania się czy UFO istnieją czy też nie istnieją oraz czym właściwie one są. Obecnie powinniśmy zapoczątkować okres kiedy dokładnie badali będziemy owe wehikuły oraz ich załogi. Wszakże takie badania techniki UFO jest w stanie przyspieszyć na Ziemi zbudowanie urządzeń jakie UFOnauci już używają, jednak jakie ciągle pozostają nieznane na naszej planecie. Przykłady takich urządzeń obejmują: pędniki magnetyczne, urządzenia łączności telepatycznej, wehikuły czasu, pozyskiwacze energii moralnej, oraz wiele więcej - po szczegóły patrz podrozdział D10 w monografii [8] ładowalnej z niniejszej strony internetowej. Z kolei badania szatańskich załóg wehikułów UFO jest w stanie przyspieszyć nasze zrozumienie dla powodów dla których UFOnauci eksploatują ludzi, a także powodów dla jakich UFOnauci od czasu do czasu celowo eksplodują swoje wehikuły na Ziemi. To z kolei może pozwolić ludzkości na szybsze uwolnienie się z pazurów owych kosmicznych pasożytów.


#J6. Jeśli UFO to magnokrafty, dlaczego UFOnauci nie obdarują nas swoją techniką:


       Okazuje się że UFOnauci to nasi zajadli wrogowie. Eksploatują oni nas od tysiącleci, od tysiącleci też ciągną najróżniejsze korzyści z ucisku naszej planety. Jednak w chwili kiedy my sami osiągniemy ich poziom technologii, UFOnauci utracą wszsytkie owe dotychczasowe korzyści. Dlatego nie tylko że nie pozwalają nam otrzymać ich techniki, ale wręcz ukrywają przed nami praktycznie wszystko na swój temat, włączając w to gorzki fakt ich nieustannej chociaż skrytej przez ludźmi eksploatacji Ziemi. Ponadto, jak czynią to wszyscy opresorzy, UFOnauci wstrzymują jak tylko mogą nasz rozwój techniczny, np. poprzez mordowanie naszych najlepszych umysłów, oraz poprzez okresowe eksplodowanie swoich wehikułów na Ziemi tak aby cofnąć nas z powrotem w rozwoju. Dlatego praktycznie my zmuszeni będziemy pobić kiedyś UFOnautów militarnie, aby uwolnić naszą cywilizację od ich skrytej okupacji. Jednak aby rozpocząć walkę z UFOnautami, najpierw musimy zbudować nasz magnokraft. Tylko wówczas bowiem nasz poziom techniczny przybliży się do ichniego, tak że zaczniemy mieć faktyczną szansę na wygranie walki o wyzwolenie naszej planety. Jeśli wierzymy starym przepowiedniom, np. tym jakie zawarte są w Biblii, właśnie nadchodzi czas na Ziemię, kiedy zaczniemy odnosić pierwsze sukcesy w naszej obronie przed UFOnautami. Dopiero jednak kiedy całkowicie usuniemy owych niewidzialnych zaborców z naszej planety, nadejdzie owe obiecane nam 1000 lat zamożności i szczęścia dla ludzkości. Po więcej szczegółów patrz strony internetowe evil_pl.htm, changelings_pl.htm, oraz ufo_pl.htm.


#J7. Materiał dowodowy wskazuje, że owa eksplozja UFO koło Tapanui z 1178 roku która pochyliła Ziemię była wywołana celowo:

       Kataklizmiczna eksplozja jaka spowodowała całe to zniszczenie opisane powyżej, a także wywołała wiele dalszych zniszczeń, nastąpiła w 1178 roku w Nowej Zelandii. Aby było jeszcze dziwniej, została ona spowodowana celowo. Ktoś jej dokonał przez celowe zdetonowanie cygaro-kształtnego stosu 7-miu wehikułów UFO trzeciej generacji, zwanych wehikułami czasu. (UFO podróżujące jako "wehikuły czasu" pokazane są na fotografiach i objaśnione opisami z "części #G" totaliztycznej strony internetowej o nazwie immortality_pl.htm, oraz w "części #F" totaliztycznej strony internetowej o nazwie explain_pl.htm.) Tymczasem wehikuły czasu mają tą cechę, że w swoich podróżach bez przerwy przenoszą one swe załogi do przyszłości i do przeszłości. Gdyby więc takie wehikuły miały wybuchnąć przez czysty przypadek, ich załogi z góry wiedziałyby o tej katastrofie i zdołały jej zapobiec. Jedynym więc sposobem aby wehikuły czasu eksplodowały, jest ich celowo zdetonowanie. Ponieważ zaś koło Tapanui jest obecny liczny materiał dowodowy że eksplodowały tam właśnie wehikuły czasu (po szczegóły patrz rozdział H w monografii [5/4]) jest to dowodem iż ich eksplodowanie miało celowy charakter. Proszę odnotować że celowe powodowanie wysoce niszczycielskich eksplozji UFO na Ziemi ma już długą tradycję. Przykładowo, jeszcze jedna celowa eksplozja wehikułów UFO, zupełnie niezwiązana z opisanymi na tej stronie dwoma eksplozjami UFO, tj. koło Tapanui z 1179 roku oraz w Tunguskiej na Syberii z 1908 roku, jest udokumentowana na totaliztycznej stronie o nazwie day26_pl.htm.


#J8. Gdzie jeszcze eksplodowały wehikuły UFO (oprócz Tapanui):

       Jak się okazuje, dysponenci UFO nabyli tego brzydkiego zwyczaju, że nieprzerwanie umęczają oni ludzkość poprzez powtarzalne eksplodowanie na Ziemi owych wehikułów UFO. Najbardziej ostatnia eksplozja wehikułu UFO miała miejsce w Chinach w poniedziałek dnia 12 maja 2008 roku. Została ona opisana dokładniej w punkcie #E3 strony katrina_pl.htm - o huraganach formowanych technicznie przez UFOnautów. Natomiast poprzednia niedawna eksplozja wehikułu UFO miała miejsce w dniu 26-go grudnia 2004 roku koło wyspy Sumatra. Eksplozja ta zabiła około 300 000 ludzi. Jej dokładny opis zawarty jest na oddzielnej totaliztycznej stronie o nazwie day26_pl.htm. Gorąco rekomenduję jej przeglądnięcie. Szczególnie że zawiera ona m.in. prognozy dat w których powinniśmy spodziewać się następnych morderczych eksplozji UFO (jednak po opublikowaniu owej strony, eksplodowania UFO w których to datach dysponenci UFO najwyrażniej teraz już unikają).
       Istnieje też materiał dowodowy który informuje, że liczne eksplozje UFO miały miejsce w nawet bardziej historycznych czasach. Sporo z owych historycznych eksplozji UFO zostało opisanych w monografii [5/4]. Ich doskonałym przykładem jest eksplozja UFO z 1908 roku która miała miejsce w odludnym zakątku tunguskiej tajgi (przez oficjalną naukę jest ona opisywana jako "meteoryt tunguski").
       Kolejna wysoce intrygująca eksplozja w historii Ziemi (prawdopodobnie też wehikułu UFO) opisana została w artykule "Aborigines may be earliest astronomers" (tj. "Aborygenowie być może są najwcześniejszymi astronomami"), ze strony A16 gazety The New Zealand Herald wydanie z czwartku (Thursday), December 31, 2009. Artykuł ten opisuje legendy australijskich Aborygenów na temat gwiazdy która spadła z nieba do lokalnego źródła pustynnej wody, poczym eksplodowała w ogromnym huku i błyskawicach. W legendzie owej zawarta jest informacja która silnie sugeruje że owa "gwiazda" faktycznie była wehikułem UFO. Mianowicie, owa "gwiazda" wylądowała do rodzaju zatopionego wodą tunelu UFO który w Australii nazywany jest "waterhole", a którego wygląd pokazują zdjęcia z "Rys. O6 (b) z [1/4]" pokazane na stronie magnocraft_pl.htm i w tomie 12 monografii [1/4], zaś opisują podrozdziały F10.1.1 i O5.3 z tomów odpowiednio 3 i 12 monografii [1/4] (a także praktycznie niemal cały traktat [4b]). Otóż z dzisiejszych badań UFO wynika, że wehikuły te typowo parkowane są właśnie w takich podziemnych tunelach - tak aby pozostawały tam ukryte przed wzrokiem ludzi. Australijski naukowiec który natknął się na tamtą legendę przeglądnął dokładnie zdjęcia powierzchni naszej planety dostępne w "Google Earth" i odkrył we wskazanym miejscu duży krater czaszowy. Krater ten zlokalizowany jest w australijskiej Palm Valley na zachód od Alice Springs. Co jednak w nim intryguje, to że badania na miejscu ujawniają iż krater ten powstał aż kilka milionów lat temu. Tymczasem najstarsze ślady istnienia Aborygenów w Australii sugerują, że nie zaludnili oni Australii wcześniej niż około 50,000 lat temu. Czyli sądząc po konwencjonalnym datowaniu obu tych klas materiału dowodowego, istniejący jedynie przez około 50000 lat Aborygeni nie mogli widzieć momentu powstania krateru który zgodnie z tym samym datowaniem został uformowany kilka milionów lat temu. Pozostaje więc wysoce intrygującą tajemnicą na jakiej podstawie Aborygenowie opisali tamto powstanie krateru z Palm Valley w swoich legendach. Ciekawe, że ta niezgodność obu dat intrygująco potwierdzają tezę udokumentowaną na totaliztycznej stronie evolution_pl.htm. Zgodnie bowiem z ową tezą, cały świat fizyczny został stworzony przez Boga jedynie około 6000 lat temu. Jednak aby pobudzić ludzkie poszukiwania prawdy, a także dla kilku innych powodów, ów przezorny Bóg celowo postwarzał i powprowadzał do tworzonego przez siebie świata cały szereg "dowodów" że jakoby wszechświat istnieje już od około 14 miliardów lat.


Część #K: Jak eksplozja Tapanui wyjaśniła mechanizm nadejścia panującego obecnie mrocznego okresu "neo-średniowiecza" jaki nadszedł na Ziemię począwszy umownie od 11 września 2001 roku:

      

#K1. Analogia upadku wspaniałej "starożytności" w mroki "średniowiecza", wyjaśniająca jak dnia 11 września 2001 roku z kwitnącej "technokracji" 19 i 20 wieku ludzkość stoczyła się w obecny okres mrocznego "neo-średniowiecza":

Motto: "Ludzi łatwiej jest okłamywać, niż ich przekonać, że są okłamywani."

       W szkołach nas uczą, że w toku dziejów ludzkość formowała dla siebie aż kilka odmiennych "warunków egzystencyjnych", które ogólnie nazywa się epokami historycznymi lub okresami historycznymi - zaś dzieli umownie na prehistorię, starożytność, średniowiecze, nowożytność oraz współczesność. Niestety, ani nazwy owych epok, ani umowne daty i wydarzenia formujące granice pomiędzy nimi, NIE informują nas o fizykalnych przyczynach wzajemnej odmienności owych "warunków egzystencyjnych", ani o ich cechach. Jako takie, są one dosyć kłamliwe i bezużyteczne, ponieważ NIE pozwalają nam one rozpoznawać cech okresu w którym my żyjemy obecnie, NIE dostarczają analogii do opracowywania prognoz i przewidywania tego co nam grozi iż przyszłość przyniesie, ani NIE oddają nam do ręki możliwości obrony i zmiany najnieprzyjemniejszego z tego co nadchodzi. Dlatego w tej "części #K" niniejszej strony, ja zignoruję tamtą "szkolną" klasyfikację epok historycznych wypracowaną przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną" - o której punkt #C4.7 strony morals_pl.htm wyjaśnia, że wszystko co dzisiejsza nauka oficjalnie stwierdza jest niemoralnym rodzajem kłamstwa, które w przyszłości z całą pewnością wymagało będzie zmiany, którego zaś "owoce" w międzyczasie działały będą na szkodę dotykanych tym kłamstwem ludzi (po więcej szczegółów na temat tego kłamstwa patrz punkt #K1.1 poniżej). Zamiast owej "szkolnej", wprowadzę tu nową klasyfikację dla trzech epok w szkołach nazywanych średniowiecze, nowożytność oraz współczesność. (Prehistorię i starożytność narazie pozostawię tu bez zmiany - tyle że umowną granicę pomiędzy nimi przesunę na datę bibilijnego potopu około 4000 lat temu, kiedy to Bóg zmienił czas według którego ludzie żyją i się starzeją, z przedpotopowego tzw. "nienawracalnego czasu absolutnego" na obecny "nawracalny czas softwarowy" opisywany m.in. w punktach #C4 i #C4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm, a także we wstępie i w punkcie #G4 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Jednak swe nowe wyjaśnienia dla okresów, o których stara oficjalna nauka nas okłamuje i dezinformuje pod owymi mylącymi nazwami "prehistoria" i "starożytność", zilustrowałem i opisałem już dokładniej w swych opisach "Tabeli Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości". Tą swoją "Tabelę Cykliczności" streściłem już krótko poniżej w następnym paragrafie, zaś pokazałem jako "Tabelę #K1" poniżej na tej stronie. Niezależnie od tej strony, swoją "Tabelę Cykliczności" pokazałem także jako "Tabelę #A1", oraz dokladniej opisałem w punkcie #A3, na mojej odmiennej stronie o nazwie humanity_pl.htm.) Mianowicie, przedział czasu objęty trzema erami "średniowiecze", "nowożytność" oraz "współczesność", podzielę tu na pięć okresów, lub epok, które w tej "części #K" będę nazywał "średniowieczem", "odrodzeniem", "technokracją", "ufanatyzmieniem", oraz obecnym "neo-średniowieczem". (W opracowanej przez siebie w/w "Tabeli Cykliczności dla Epok Historycznych", epoki te mogę nazywać nieco inaczej dla lepszego oddania historycznych sytuacji.) Z kolei za umowne granice pomiędzy nimi przyjmę fizykalne zdarzenia, jakie spowodowały faktyczne rewolucje w ludzkich "warunkach egzystencyjnych". I tak, jako początek "średniowiecza" przyjmę datę eksplozji koło Tapanui w Nowej Zelandii z dnia 19 czerwca 1178 roku - opisywaną na tej stronie. Samo zaś "średniowiecze", wraz z poprzedzającym je okresem "starożytnego ufanatyzmienia", przyłączę do "starożytności" aby tworzyło ostatnią epokę pełnego starożytnego cyklu, który rozpoczęty został "starożytnym odrodzeniem" się ludzkości po potopie, potem doświadczył "starożytnej technokracji" złotego wieku Babilonii i Cesarstwa Rzymskiego, aby w końcu doświadczyć upadku z powodu religijnego fanatyzmu wszczętego przez Papieży i utonąć w krwi i chaosie morderczego średniowiecza. Za koniec "średniowiecza" i początek "odrodzenia" przyjmę odkrycie Ameryki przez Kolumba w 1492 roku. (Powinienem tu też przypomnieć, że zgodnie z najnowszymi badaniami historycznymi opisanymi w punkcie #I4 strony o nazwie mozajski.htm, Krzysztof Kolumb był synem tchórzliwego polskiego króla Władysława Warneńczyka.) Samemu zaś "odrodzeniu" przyporządkuję status początkowej epoki trwającego do dzisiaj pełnego cyklu "nowożytności", do którego oprócz "odrodzenia" należą też epoki "technokracji" i "ufanatyzmienia", zaś który to cykl "nowożytności" zakończy się dopiero na końcu wypelnionej chaosem, anarchią, zniszczeniami, cierpieniami i krwią obecnie trwającej epoki "neo-średniowiecza". Za koniec "odrodzenia" i początek "technokracji" przyjmę wynalazek silnika parowego oraz podjęcie budowy pierwszych kolei żelaznych na przełomie 18 i 19 wieku. Natomiast za koniec okresu "technokracji" i początek okresu "ufanatyzmienia", przyjmę umownie 1992 rok - kiedy to była Jugosławia rozpadła się na szereg mniejszych państewek. W końcu za granicę pomiędzy okresami "ufanatyzmienia" i "neo-średniowiecza" przyjmę umownie zawalenie nowojorskich drapaczy chmur WTC w dniu 11 września 2001 roku. Oczywiście, przyjmując owe fizykalne wydarzenia za umowne granice pomiędzy opisywanymi tu epokami, jednocześnie musimy pamiętać, że dla wszystkich zjawisk i zdarzeń które dotykają ludzi, zawsze równocześnie generowane są co najmniej 3 zupełnie odmienne rodzaje materiału dowodowego, jaki wyjaśnia jak owe zjawiska lub zdarzenia zostały spowodowane - tak, że każda osoba lub instytucja, zależnie od swego światopoglądu, może wybrać sobie do wyjaśnienia tego zjawiska lub zdarzenia ten rodzaj materiału dowodowego, jaki najbardziej jej odpowiada. Innymi słowami, dla wszystkiego co tylko dotyka ludzi, zawsze dostępny jest materiał dowodowy który dokumentuje, iż zostało to spowodowane albo (1) przez Boga, albo (2) przez inteligencję inną niż boska (np. przez szatańskich UFOnautów), albo też (3) przez bezmyślne mechanizmy działania natury - tak jak wzmiankowałem to już m.in. w punkcie #I1 niniejszej strony, zaś szczegółowo opisałem m.in. w punkcie #C2 odmiennej strony o nazwie tornado_pl.htm. Wprowadzenie powyższej nowej klasyfikacji dla omawianych epok historycznych pozwala aby wykryć i wyjaśnić precyzyjnie w niniejszej "części #K", że faktycznie to co widzimy dzisiaj wokoło siebie jest nowoczesnym nawrotem "średniowiecza", czyli epoką "neo-średniowiecza", że prowadzi to naszą cywilizację do ucisku, cierpień i chaosu jakie ludzkość zna już dobrze z epoki oryginalnego średniowiecza, oraz że jeśli NIE podejmiemy z tym zamierzonej walki, wówczas pozostawione samo sobie może to potrwać nawet podobnie jak oryginalne średniowiecze, czyli przez okres nawet do około 300 lat - chyba, że wcześniej ludzkość jednak się zdobędzie na zaprzestanie igrania z niemoralną energią jądrową, na wdrożenie Konceptu Dipolarnej Grawitacji i filozofii totalizmu do oficjalnego i obowiązkowego nauczania w szkołach średnich i na uczelniach, oraz na zbudowanie mojego Magnokraftu.
       W tym miejscu warto też dodać, że wprowadzenie powyższej mojej nowej klasyfikacji dla epok historycznych stwarza znacznie więcej możliwości, niż jedynie empiryczne ustalenie i potwierdzenie, że ludzkość właśnie przeżywa początek bardziej zdegenerowanego powtórzenia epoki "średniowiecza" - jakią to niedawno zaczętą epokę ja tu nazywam "neo-średniowieczem". Ta nowa klasyfikacja ujawnia nam też bowiem, że charakterystykami wszystkich epok historycznych Bóg także steruje na zasadzie "okresowości", lub "cykliczności" - podobnie jak Bóg czyni to też np. z wynalazkami urządzeń napędowych. Ową zaś "okresowość", lub "cykliczność", w boskim sterowaniu wynalazkami urządzeń napędowych, ja odkryłem i opisałem precyzyjnie jeszcze w 1972 roku, zaś zilustrowałem z pomocą swej "tabeli okresowości", zwanej też "tabelą cykliczności" - której opisy przytoczyłem m.in. w punktach #B1 do #B4 ze swej strony o nazwie propulsion_pl.htm, a także w rodziale B z tomu 2 mojej monografii [1/5]. Dlatego użycie przez Boga tej samej zasady "okresowości" lub "cykliczności" dla sterowania epokami historycznymi pozwala mi teraz (a także pozwala nam wszystkim) NIE tylko na precyzyjne opisanie epok historycznych jakie już minęły (a także "neo-średniowiecznej epoki" w jakiej właśnie teraz żyjemy), ale również pozwoliła mi na stworzenie rodzaju "Tabeli Cykliczności dla Epok Historycznych" - która precyzyjnie nam ilustruje i wyjaśnia jakie epoki nadejdą na Ziemię w przyszłości (Tabela ta jest opisana i zilustrowana poniżej jako "Tabela #K1, a także jest pokazana i opisana w punkcie #A3 mojej odmiennej strony internetowej o nazwie humanity_pl.htm.) Zgodnie z tą moją "Tabelą Cykliczności dla Epok Historycznych", po obecnej epoce "neo-średniowiecza" przyjdzie na Ziemię następna epoka "neo-odrodzenia", która zapoczątkuje ostatni cykl cywilizacyjnego zaawansowywania ludzkości. Z kolei umowną granicą pomiędzy "neo-średniowieczem" kończącym cykl czterech epok obecnej "nowożytności", a "neo-odrodzeniem" zapoczątkowującym cykl ostatnich 4 epok, będzie zbudowanie mojego gwiazdolotu zwanego Magnokraftem. Wszakże oddanie Magnokraftu do użytku otworzy dla ludzkości faktyczną eksplorację kosmosu - podobnie jak odkrycie Ameryki przez Kolumba otworzyło dla ludzkości faktyczną eksplorację Ziemi. Prymitywna zaś "eksploracja kosmosu" z użyciem niemoralnego napędu rakietowego, jakiej świadkami jesteśmy ostatnio, jest jedynie "neo-analogią" do starożytnych wypraw w rodzaju zasiedlenia Grenlandii przez Wikingów - jakiego historię i "owoce" opisałem szerzej w mojej monografii [5/4], czy starożytnej wizyty Chińczyków w Nowej Zelandii - jaką opisałem na stronie newzealand_visit_pl.htm. (Odnotuj, że zgodnie z moimi analizami jakie opisałem w punkcie #H1.1 swej strony o nazwie przepowiednie.htm, krajem który jako pierwszy zbuduje moje Magnokrafty, będzie Korea - co natychmiast wywinduje Koreę do roli ostatniego kraju-przywódcy całego świata.) Po "neo-odrodzeniu", na Ziemię nadejdzie epoka "neo-technokracji", po tej zaś nadejdzie okres "neo-ufanatyzmienia". Granicą zaś pomiędzy "neo-odrodzeniem" i "neo-technokracją" będzie zbudowanie pierwszego Wehikułu Czasu mojego wynalazku. Okres "neo-ufanatyzmienia" będzie już ostatnią dłuższą epoką na obecnej Ziemi - chyba, że podzieli się go na jeszcze mniejsze pod-okresy. Na końcu owej ostatniej epoki, w której ludzie szeroko używali już będą moich Wehikułów Czasu, zgodnie ze wskazówkami zawartymi w Biblii, na Ziemi nastąpi to, co w Apokalipsie Św. Jana, wersety 14:14-20, nazwane jest "żniwami". W ich wyniku, żyjący wówczas ludzie będą "wykoszeni" tak jak zboże koszone jest podczas ludzkich żniw w celu pooddzielania ziarna od plew i słomy, czyli aby ludzi na tyle moralnych, że nadają się do życia w następnym świecie fizycznym (jaki Bóg stworzy w przyszłości), dało się odseparować od ludzi niemoralnych, którzy NIE są w stanie bezproblemowo współuczestniczyć w społeczeństwie o poziomie zaawansowania wyższym od ich własnego poziomu, a stąd muszą być unicestwieni. Owe więc "żniwa", obok obecnego neo-średniowiecza, faktycznego średniowiecza, oraz czasów Noego, będą już ostatnim okresem masowej śmierci i wyniszczenia ludzkości. Po tych "żniwach" nastąpi już koniec obecnego świata fizycznego. Według moich obliczeń opisanych m.in. w punkcie #N1 strony quake_pl.htm i w punkcie #C4 strony immortality_pl.htm, koniec ten nastąpi albo w 2656 roku, albo też w niedługi czas po 2656 roku. (W celu poznania reszty spraw związanych z niniejszym tematem, zapraszam do poczytania sobie moich opisów w/w "Tabeli Cykliczności dla Epok Historycznych" z punktu #A3 mojej strony o nazwie humanity_pl.htm.)
       Z historycznych analiz "warunków egzystencyjnych" ludzkości wyłania się też klarownie ów szokujący obraz, jak po rozkwicie i wspaniałościach okresu "starożytności", począwszy od dnia 19 czerwca 1178 roku na Ziemię zaczął stopniowo nadchodzić mroczny okres "średniowiecza". Z kolei pamięć naszych rodziców i dziadków, a także nasze własne obecne doświadczenia życiowe, jasno nam ujawniają, że tamten cykl historycznego upadku "starożytność w średniowiecze" powtórzył się dokładnie w 19, 20 i 21 wieku. Mianowicie ponownie, po rozkwicie naszej cywilizacji podczas okresu "technokracji", jaki panował na Ziemi w 19 i 20 wieku, począwszy od chwili zawalenia nowojorskich drapaczy chmur WTC w dniu 11 września 2001 roku, nasza Ziemia coraz szybciej stacza się w mroczny okres obecnego "neo-średniowiecza" jakiego początki już dzisiaj widzimy wokoło siebie. Ów zaś fakt, że dzisiaj panujący okres "neo-średniowiecza" cechuje się nieprzypadkowym podobieństwem do oryginalnego "średniowiecza", udokumentowałem materiałem dowodowym zestawionym w punkcie #K4 tej strony. Oczywiście, to co dzisiaj widzimy dookoła siebie, a więc niemoralność, egoizm, mordy, wyzysk, oszustwa, cierpienia, spłycenia edukacji, beznadziejność, brzydota, bunty, fanatyzm i wypaczenia religii, wojny, itp. - reprezentuje głównie "skutki" nadejścia mrocznego okresu obecnego "neo-średniowiecza". Natomiast fizykalna "przyczyna" dla nadejścia obecnego "neo-średniowiecza" jest przed nami ukryta. Przyczynę tę można jednak ustalić dedukcyjnie, poprzez porównanie istotnej cechy zdarzeń jakie zakończyły zarówno kwitnący okres "starożytności", jak i zakończyły ów kwitnący okres "technokracji", który panował na Ziemi przez cały 19 wiek i aż niemal do końca 20 wieku. Ja już dokonałem tych dedukcji i opisałem je w następnych punktach #K2 i #K3 niniejszej strony - tu zaś jedynie podkreślę ich wynik. Jak bowiem się okazało, owym fizykalnym zdarzeniem jakie zakończyło okres "starożytnej" świetności była właśnie eksplozja koło Tapanui opisana na tej stronie, jaka miała miejsce w dniu 19 czerwca 1178 roku. Z kolei zdarzeniami o fizykalnych skutkach podobnych do tamtej eksplozji Tapanui, jakie miały miejsce około 800 lat później i stąd jakie załamały rozkwit ludzkości podczas podobnego do starożytności kwitnącego okresu "technokracji" z 19 i 20 wieku, były ekslozje bomb nuklearnych (głównie próbne), pierwsza z których miała miejsce w 1945 roku, jednak które co jakiś czas powtarzane są nawet i obecnie. Wspólną zaś niszczycielską cechą owej dawnej eksplozji UFO koło Tapanui i obecnych wybuchów bomb nuklearnych, jest iż emitują one wysoce niszczycielski dla ludzkiej psychiki tzw. "hałas telepatyczny", który rezonuje potem przez całe wieki w materii naszej Ziemi - podobnie jak dźwięki rezonują w pudle rezonansowym skrzypiec, siejąc spustoszenie w psychice całej ludzkości i powodując podobną do średniowiecznej degenerację psychiczną ludzi jaką obecnie widzimy na świecie, a jaką powinno się otwarcie nazywać "neo-średniowieczem". (Odnotuj, że absolutną szkodliwość następstw wybuchów jądrowych wskazują też analizy religijne bazujące na słowach Jezusa zacytowanych w Biblii, a opisywane w punkcie #C4.7 strony morals_pl.htm.)
       Oczywiście, relatywnie łatwo dałoby się potwierdzić naukowo prawdę tego co tutaj ujawniam na temat degenerującego ludzkie umysły działania hałasu telepatycznego - pod warunkiem jednak, że dzisiejsza oficjalna nauka byłaby zainteresowana w poznaniu i publicznym ujawnieniu tej prawdy. (Niestety, z powodu odejścia tej nauki od prawdy, podkreślanego m.in. w punkcie #C4.7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm, z góry wiadomo, że owa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" nie podejmie takich potwierdzeń - lub jeśli je podejmie, wówczas tylko po to aby móc kłamać o ich wynikach.) Wszakże hałas telepatyczny jest najsilniejszy przy jego źródłach, stąd najszybciej i najsilniej degeneruje on umysły ludzi przebywających długoterminowo w pobliżu owych źródeł - np. umysły osób zatrudnionych przy reaktorach jądrowych. To też z powodu takiej silnej degeneracji umysłów ludzi przebywających długoterminowo przy źródłach hałasu telepatycznego, już obecnie daje się przewidzieć (tj. już w czasie przeredagowywania tego punktu w marcu 2015 roku, czyli na szereg lat przed dowodowymi zdarzeniami, następna prognoza może być postawiona), że za jakiś czas z zaskoczeniem usłyszymy w wiadomościach o wysoce nietypowych dla zawsze opanowanych i racjonalnych Szwajcarów zdarzeniach mających miejsce w szwajcarskiej Genewie, tj. usłyszymy o zdarzeniach, jakie będą typowe dla postępowań zbiorowiska ludzi, których umysły zostały trwale zdegenerowane przez silny hałas telepatyczny wygenerowany przez zbudowany przez CERN pod Genewą tzw. "Large Hadron Collider".
       Fakt wyniszczającego ludzką psychikę wpływu "hałasu telepatycznego" odkryłem jeszcze podczas badań następstw "eksplozji Tapanui" opisywanej na tej stronie i wzmiankowanej też w w/w punkcie #C4.7 strony morals_pl.htm. Począwszy też już od pierwszej swej monografii [5e] na temat owej eksplozji, opublikowanej w 1989 roku - czyli aż na całe 12 lat przed datą kiedy w dniu 11 września 2001 roku odparowanie nowojorskich drapaczy chmur WTC ujawniło ludzkości iż właśnie weszła w nową epokę historyczną, ja nieustannie starałem się zwrócić uwagę ludzi, że na Ziemię nadchodzi właśnie mroczna opoka "neo-średniowiecza" wraz ze wszystkimi jej "przyjemnościami" jakie znamy z historii uprzedniego "średniowiecza". Już więc od 1989 roku nieustannie ostrzegam ludzi w swoich publikacjach, że nadchodzi okres czasu kiedy ludzkość ulegnie niesamowitemu zwyrodnieniu i zdziczeniu psychicznemu. Tj. ostrzegam, że na Ziemię nadchodzą mroczne czasy, kiedy ludzie zaczną się nawzajem mordować i oszukiwać bez opamiętania. Kiedy państwa będą się rozpadały, bowiem każdy będzie zaspokajał swe prywatne ambicje. Kiedy chaos, głód, anarchia, zniszczenia i wyludnienie będą narastały w coraz to innych krajach. Kiedy pojawią się plagi i choroby wobec jakich nasi lekarze staną się bezradni. Kiedy brzydota stanie się sztuką, zaś artyści będą nawzajem się prześcigali w tworzeniu coraz to upiorniejszych "dzieł" - tak jak już obecnie widzimy to w niemal każdej dzisiejszej twórczości artystycznej. Kiedy wynalazczość zaniknie, zaś ogromnym osiągnięciem będzie jeśli ktoś zdoła choćby troszeczkę udoskonalić to co już znane jest od wieków. Kiedy niemal wszyscy politycy wykażą oznaki "ideologicznego bankructwa" zaś całą swoją działalność ograniczą do bieżącego wydawania pieniędzy podatników i do marnowania zasobów kraju (zwykle na sposoby łamiące kryteria tzw. "faktycznej moralności" - czyli moralności wymaganej of ludzi przez Boga zaś zdefiniowanej i opisanej w punktach #B5 do #B7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm), zupełnie NIE będąc w stanie wypracować i wdrożyć długoterminowych idei i planów naprawy sytuacji czy udoskonalenia systemu politycznego - w rodzaju idei już obecnie opisywanych na moich stronach pajak_na_prezydenta_2020.htm, pajak_na_prezydenta_2015.htm, czy pajak_do_sejmu_2014.htm, a kiedyś być może opisywanych także i na stronie pajak_dla_prezydentury_2020.htm. Kiedy całą swą energię ludzie skupią na budowaniu i udoskonalaniu narzędzi śmierci - takich jak w oryginalnym średniowieczu były np. "kusze", zaś w obecnym neo-średniowieczu są np. "rakiety". (Na temat niemoralnych źródeł, pochodzenia i tradycji rakiet wyjaśniam nieco więcej m.in. w punkcie #C4.7 swej strony o nazwie morals_pl.htm - podkreślając tam, iż wszystko co wywodzi swe pochodzenie z niemoralności, rodzi potem jedynie "złe owoce" jakie wyłącznie szkodzą ludzkości.) Kiedy nawet religie ulegną zwyrodnieniom i wypaczeniom oraz pokażą swoją najgorszą stronę ponownie inicjując religijne prześladowania i fanatyczne zachowania podobne do średniowiecznych wypraw krzyżowych, inkwizycji, oraz palenia na stosie. Ten kolejny mroczny okres w dziejach Ziemi oficjalnie rozpoczął się w dniu 11 września 2001 roku, eksplodowaniem nowojorskich drapaczy chmur WTC - czyli już w 12 lat po tym jak przewidziałem i opisałem w swych publikacjach jego niedalekie już nadejście. Jednak nadal będzie on się nieustannie pogłębiał, zaś to co obecnie widzimy na Ziemi jest jedynie jego początkiem. Przyjdą bowiem też czasy jakie zapowiadają prastare polskie przepowiednie, zaś ja opisuję w punktach #H1 do #H4 swej strony o nazwie przepowiednie.htm. Aby więc móc dokładniej przewidzieć i poznać co nas czeka w dalszych częściach obecnie już zaczętej epoki "neo-średniowiecza", najpierw poznajmy dokładniej czym było oryginalne "średniowiecze".
       Jeśli zapytać jakiegoś wyuczonego teoretycznie zawodowego naukowca czym było owo tzw. "średniowiecze", wówczas przytoczy nam jakąś mądrze brzmiącą chociaż nic nam NIE mówiącą definicję, w której podkreślony zostanie okres czasu w historii Ziemi, podczas jakiego to okresu owo średniowiecze panowało. Tymczasem jeśli dobrze się zastanowić, to esencją średniowiecza wcale nie był czas w jakim ono zapanowało, a wręcz przysłowiowe zachowania ludzi, którzy w owym okresie żyli na Ziemi. Ludzie epoki średniowiecza zachowywali się bowiem zupełnie inaczej niż w innych epokach na Ziemi. Słowa jakimi można by trafnie opisać ich zachowanie to: niemoralność powiązana z religijnym fanatyzmem, anormalność, okrucieństwo, psychopatia, zboczenia, wypaczenia, egoizm, rządza władzy, zachłanność, itp. Dlatego poprawna definicja średniowiecza powinna kłaść nacisk właśnie na owe wypaczone zachowania ludzi. Czyli powinna ona stwierdzać, przykładowo, że nazwa "średniowiecze" jest przyporządkowana do okresu w dziejach ludzkości, podczas którego zachowania ludzi charakteryzowane były szeregiem wyjątkowo anormalnych wypaczeń demonstrujących iż ludzie rządzili się uczuciami, emocjami, zachciankami, itp., a nie rozumem, wiedzą, logiką, dedukcjami, czy innymi jakościami swoich intelektów - a które to wypaczenia zachowań najsilniej rzucały się w oczy w obszarze ich moralności, odnoszenia się do innych, systemu ich wartości, religii, smaku, poczucia piękna, sztuki, wynalazczości, edukacji, itp. Innymi słowy, gdyby definicję "średniowiecza" opracowywali dzisiejsi praktykujący psychiatrzy zamiast fotelikowych historyków, wówczas stwierdziliby oni, że był to okres w dziejach Ziemi, kiedy niemal wszyscy ludzie byli "chorzy psychicznie" na którąś z form "psychopatii".
       Gdyby spróbować podać tutaj przykłady średniowiecznych wypaczeń w zachowaniach ówczesnych ludzi, to najbardziej reprezentacyjne z nich obejmowałyby: nieustanne wojny, terror społeczny, szerzące się okrucieństwa, religijna histeria i fanatyzm, chciwość możnych, pomiatanie zwykłymi ludźmi i powszechny upadek godności, ucisk, spłycanie edukacji, ciemnota, upadek kultury, wypaczenia smaku artystycznego, brzydota dzieł sztuki, załamanie zdrowotne (np. słynne epidemie), zmniejszenie się płodności ludzi i gwałtowny spadek zaludnienia, całkowite wymieranie wielu znanych rodzin i dynastii, tendencje anarchistyczne i decentralizacyjne (np. rozpad imperiów na księstwa i na małe państewka), itd., itp. Wypaczenia te zapanowały wówczas na praktycznie całej naszej planecie - włączając w to wyspy całkowicie wtedy odizolowane od reszty świata, takie jak Nowa Zelandia (gdzie właśnie w okresie średniowiecza upowszechniło się ludożerstwo). To zaś oznacza, że powody dla owych anormalnych zachowań ludzi miały globalny charakter - tj. taki właśnie jakim cechuje się w/w "hałas telepatyczny". Oczywiście, w miarę jak nasza cywilizacja zapada się coraz głębiej w mroki obecnego "neo-średniowiecza", wypaczony charakter średniowiecznych zachowań coraz mniej razi. Niemniej jeśli porówna się zarówno to co działo się w oryginalnym sredniowieczu, jak i to co zaczyna dzieć się obecnie, z zachowaniami jakie uważane były za normalne w epoce rozkwitu "technokracji", wówczas wyraźnie widać, jak bardzo "hałas telepatyczny" potrafi powypaczać ludzką psychikę. Oto więc kilka przykładów zachowań ludzkich wywodzących się ze średniowiecza i w owym średniowieczu uważanych za normalne, które jednak jeszcze w latach 1980-tych (czyli jedynie około 30 lat temu) byłyby wprost NIE do pomyślenia, chociaż których nowoczesne odmiany i w chwili obecnej też pomału przestają nas już dziwić: (a) mąż zeznaje w inkwizycji przeciwko własnej żonie oskarżając ją o czary, (b) brat zabija brata dla tronu czy dla dziedzictwa, (c) siostrę darowuje się wrogowi dla zarobienia kilku lat pokoju, (d) wypaczenia poczucia piękna u średniowiecznych malarzy i muzyków powodują, że malarze zapełniają swe obrazy zdeformowanymi potworami zamiast pięknymi ludźmi, zaś muzyka średniowieczna ma zdolność do doprowadzenia do szału nawet dzisiejszych wielbicieli stylów w rodzaju "heavy metal".
       Jeśli też dzisiaj rozglądniemy się dookoła siebie po świecie, wszystkie tamte średniowieczne trendy zaczynają pojawiać się ponownie. Przykładowo, ja NIE jestem w stanie słuchać bez poczucia obrzydzenia muzyki jaką uwielbia dzisiejsza młodzież - zaś owa młodzież tak ma już wypaczony swój smak muzyczny, że NIE jest w stanie doceniać wartości muzyki z epoki "technokracji" jaką udostępniają np. moje "playlisty" ze stron o nazwach p_l.htm czy p_instrukcja.htm. Albo przykładowo, jakże szokuje zwykłe porównanie dzisiejszego charakteru, poziomu i zawartość edukacji młodzieży, z edukacją ciągle nieodległej epoki "technokracji" - tak jak ja porównuję edukację w tych dwóch epokach na początku punktu #E1 ze swej strony o nazwie rok.htm. Wszakże jeszcze niedawno szkoły i uczelnie faktycznie uczyły tego co młodzież powinna poznać - podczas gdy dzisiaj to młodzież i ich rozhisteryzowane matki dyktują nauczycielom i szkołom jakie prawdy wolno ujawniać na lekcjach. A trzeba pamiętać, że mamy dopiero początek "neo-średniowiecza", stąd ów proces degeneracji edukacji będzie się pogłębiał. Z kolei o nasilającej się niemoralności, niezgodzie, wojnach, buntach, zarazach, religijnych fanatyzmach, itp., NIE muszę się tu już nawet rozpisywać. Trzeba więc być kompletnie ślepym aby NIE odnotować, że okres "neo-średniowiecza" stopniowo coraz bardziej zadusza Ziemię i ludzkość żelaznym uściskiem swego panowania.
       Na przekór przygnębiającej natury tego co tu wyjaśniam, ustalenie powyższych faktów daje jednak nam też i szereg korzyści. Najbardziej fundamentalną z nich jest, że już obecnie otwiera ono dla nas możliwość trafnego i mobilizującego ludzi nazwania oraz zdefiniowania okresu w dziejach, w jaki ludzkość weszła od owego umownego dnia 11 września 2001 roku. (Wszakże typowo, właściwie ocenić i nazwać dany okres w dziejach są jedynie w stanie ludzie żyjący w następnych okresach.) Jak też się okazuje, definicja tego obecnie panującego okresu "neo-średniowiecza", wcale też NIE różni się znacząco od definicji okresu oryginalnego średniowiecza przytoczonej już powyżej. Przykładowo, definicja ta mogłaby brzmieć następująco: nazwa "neo-średniowiecze" jest przyporządkowana do obecnego okresu w dziejach ludzkości, oficjalnie zainicjowanego w dniu 11 wrzesnia 2001 roku, podczas którego zachowania ludzi charakteryzowane są szeregiem wyjątkowo anormalnych wypaczeń demonstrujących iż ludzie rządzą się głównie swymi uczuciami, emocjami, zachciankami, itp., a nie rozumem, wiedzą, logiką, dedukcjami, czy innymi jakościami swoich intelektów - a które to wypaczenia zachowań najsilniej rzucają się w oczy w obszarze moralności, odnoszenia się do innych, systemu wartości, religii, smaku, poczucia piękna, sztuki, wynalazczości, edukacji, itp. Co najciekawsze, wcale NIE trzeba odczekiwać aż do następnych okresów aby jacyś historycy spróbowali nas przekonać o poprawności tej definicji i nazwy dla obecnego "neo-średniowiecza". Wystarczy wszakże aby każdy z nas rozglądnął się uważnie dookoła i sprawdził co faktycznie się dzieje w dzisiejszym świecie - a uzyska swój prywatny dowód, że faktycznie już żyjemy w "neo-średniowieczu".
       Z kolei właściwe nazwanie i zdefiniowanie sobie okresu w jaki niedawno weszliśmy ma tę zaletę, że umożliwia nam ono zidentyfikowanie jego przyczyn i cech. To zaś pozwala nam na wypracowanie sposobów i środków naszej obrony przed tym co najnieprzyjemniejszego dla nas okres ten zapowiada. Sposoby te i środki teoretycznie już opisałem nieco szerzej w punktach #K5 do #K8 niniejszej strony. Od sporego też czasu nieustannie podejmuję praktyczne próby aby wdrożyć je w życie. Tyle, że zgodnie z angielskim przysłowiem, wszystko można wdrażać albo w sposób "łatwy", albo też w sposób "trudny" (po angielsku: "easy way or hard way") - po szczegóły patrz punkt #G3 na mojej stronie o nazwie pajak_na_prezydenta_2015.htm. Uprzednio usiłowałem wdrażać naszą obronę w ów "trudny" sposób, tj. poprzez edukowanie, wyjaśnianie, dyskutowanie, pisanie, publikowanie, apelowanie, itp. Obecnie, niestety, NIE pozostała mi już wystarczająca ilość czasu wymaganego aby nadal kontynuować swe wdrażanie owej obrony przed następstwami neo-średniowiecza na ów "trudny" sposób. Stąd relatywnie niedawno zdecydowałem się podjąć też próby jego "łatwiejszego" i szybszego wdrożenia. Pierwszą z tych prób, opisaną szerzej w punkcie #P5.1 mojej strony quake_pl.htm, podjąłem jeszcze w 2011 roku. Sprowadzała się ona do mojej propozycji adresowanej do nowozelandzkiego miasta Christchurch, że użyję bazującej na moralności metody zakończenia wielotysięcznej serii trzęsień ziemi jakie rujnowały to miasto i psychicznie torturowały jego mieszkańców. Jednak tamta moja propozycja została zignorowana, zaś miasto Christchurch wolało raczej wybrać kontynuację swych cierpień oraz możliwość iż w przyszłości spotka je nawet coś jeszcze straszniejszego. Kolejne więc swe próby podjąłem w 2014 i 2015 roku, zaś dokładniej opisałem je na moich stronach o nazwach pajak_na_prezydenta_2015.htm i pajak_do_sejmu_2014.htm. Sprowadzały się one do prób wygrania wyborów na jakąś istotną pozycję rządową, z autorytetu której byłoby potem łatwiej dokonać wymaganych reform w rodzaju nakłonienia szkół średnich i uczelni wyższych do podjęcia oficjalnego i obowiązkowego nauczania mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz uczenia fundamentów filozofii totalizmu. Wszakże po otwarciu ludzkich oczu prawdami zawartymi w owej teorii i filozofii, wymagane zmiany nastawień i postępowań ludzkich dokonałyby się same. Niestety, wyniki tych moich prób i wysiłków ponownie okazały się niewystarczające, zaś NIE jest wiadomym, czy Bóg zdecyduje się dać ludzkości jeszcze "drugą szansę" w następnych wyborach, poprzez pozwolenie aby kraje świata NIE zostały kompletnie sparaliżowane przez chaos, anarchię, głód i śmierć, plus poprzez pozwolenie abym doźył do owych wyborów i nadal utrzymywał relatywnie dobry stan zdrowia i sprawność umysłu - tak jak wyjaśniam to na stronie o nazwie pajak_na_prezydenta_2020.htm.
       Czy istnieje więc jakiś sposób aby ludzkość sama zdobyła się na uniknięcie zatonięcia w oceanie chaosu, anarchii, cierpień, krwi i śmierci - już niedalekie nadejście jakiego to oceanu w następnych etapach obecnego okresu "neo-średniowiecza" zapowiadają NIE tylko staropolskie przepowiednie oraz moje badania nad hałasem telepatycznym, ale coraz otwarciej zapowiadają nawet niektórzy zawodowi naukowcy. Okazuje się, że TAK, faktycznie istnieje sposób uniknięcia tego co nadchodzi - co dokładniej staram się wyjaśnić w punkcie #K8 tej strony. W szczególności wymagałby on m.in. aby znaleźli się jacyś przywódcy, którzy nakłoniliby całą ludzkość, aby natychmiast zaniechać wszelkich prób z bronią jądrową, a jeszcze lepiej aby zarzucić niemal wszystkie formy "zabawy" z wysoce niemoralną energią jądrową (włączając w to nawet całkowite wyłączenie działania wszystkich reaktorów jądrowych oraz np. tzw. "Large Hadron Collider" - który swym hałasem telepatycznym degeneruje obecnie umysły mieszkańców szwajcarskiej Genewy), tak jak podkreśla to punkt #C4.7 ze strony o nazwie morals_pl.htm. Natomiast w ogólności sposób ten wymagałby uczynienia tego co w Biblii jest wyjaśnione, iż uczynili mieszkańcy miasta Niniwy (patrz Biblia, Księga Jonasza, wersety 3:4-10) - czyli zarzucenia starych sposobów postępowania przez większość ludzi, oraz podjęcia przez nich wysiłków aby postępować w sposób "pedantycznie moralny" - tak jak nakazuje to nam czynić Biblia i filozofia totalizmu. Ponieważ zaś niemoralne działania ludzi biorą swój początek, wzorce i przykład od rządzących i od praw, najlepszym miejscem dla zaczęcia naszego przestawiania się na postępowanie "pedantyczne moralne" jest rząd i sejm (nie na darmo stare polskie przysłowie stwierdza, że "ryba zawsze zaczyna się psuć od głowy"). Dlatego aby szybko, efektywnie i faktycznie uniknąć nieszczęść jakie sprowadza na ludzkość nadejście obecnej "epoki neo-średniowiecza", konieczne byłoby wybranie do jakiejś kluczowej pozycji, np. Prezydenta kraju, kogoś kto "patrzyłby rządowi na ręce" i kto miałby wymaganą władzę, autorytet i wiedzę aby sprawdzać wszystkie decyzje i działania rządu, a także wszystkie prawa nowo-uchwalane przez sejm, czy są one zgodne z kryteriami "faktycznej moralności", zaś gdyby okazało się, że łamią one jakieś kryteria moralne, wówczas kto wypracowywałby i zaleciłby do wdrożenia takie udoskonalenia owych decyzji, działań i praw, aby nadal osiągały one zamierzone cele, jednak aby NIE łamały sobą żadnych kryteriów faktycznej moralności. Innymi słowy, ów sposób unikania następstw "neo-średniowiecza" sprowadzałby się do udoskonalenia systemu w jakim żyjemy, a NIE do dotychczasowego zastępowania jednych np. skorumpowanych albo np. niekompetentnych polityków czy modnych naukowców przez innych podobnie np. skorumpowanych czy np. niekompetentnych polityków albo naukowców. Ów sposób uniknięcia tego co nadchodzi poprzez udoskonalenie całego systemu, a NIE poprzez wymianę kilku niedoskonałych ludzi z licznebnego układu który już wypracował trwałą kulturę niemoralnego manipulowania obecnym systemem, opisałem już szczegółowo aż na całym szeregu swoich stron internetowych - przykładowo patrz punkty #C4.7, #C4.2 i #A4 z mojej strony o nazwie morals_pl.htm, punkty #B3, #B7 i #G1 z mojej strony o nazwie pajak_na_prezydenta_2020.htm, punkty #A4 i #G3 z mojej strony o nazwie pajak_na_prezydenta_2015.htm, punkt #J1 z mojej strony o nazwie pajak_do_sejmu_2014.htm, czy punkt #K8 z niniejszej strony. Ogromnie istotnym krokiem w kierunku nadania trwałości proponowanych tu udoskonaleń systemu w jakim żyjemy byłoby relatywnie proste wprowadzenie mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a także filozofii totalizmu, do obowiązkowego nauczania w szkołach średnich i na uczelniach - tak aby reprezentowana przez NIE wiedza "otwierająca ludzkie oczy" mogła zacząć balansować zło i kłamstwa szerzone przez niemoralny monopol dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej na badania i na edukację. Ponadto, dla trwałości owych udoskonaleń systemu konieczne byłoby też otwarcie co najmniej jednej "totaliztycznej uczelni" - która wychowywałaby nowe pokolenia już poprawnie myślących przywódców i która całe swe badania i edukację bazowałaby na "a priori" podejściu filozoficznym nowej "totaliztycznej nauki". ("Totaliztyczna nauka" to nowopowstała nauka zdefiniowana i wyjaśniona w punktach #C1 i #C6 mojej strony telekinetyka.htm.) Niestety, aby uniknięcie takie faktycznie stało się możliwe, większość ludzi musiałaby chcieć uniknąć tego co dla nich nadchodzi - tymczasem ludzie tak są zapatrzeni we własne "pępki", że NIE odnotowują czarnych chmur z piorunami jakie już od dawna gromadzą się ponad ich głowami, ani NIE chcą słuchać głosów nawołujących do opamiętania się i do rozsądku. Tylko kilku raczej nielicznych ludzi czyta to co tu wyjaśniam i analizuje swym rozumem dowody jakie tu prezentuję. Dlatego moja rada dla czytelnika tych słów brzmi jak owo angielskie przysłowie: miej ciągle nadzieję na najlepsze, jednak już zacznij przygotowywać się fizycznie na nadejście najgorszego - tak jak wyjaśnia to m.in. punkt #T1 na mojej stronie o nazwie solar_pl.htm.

Tabela #K1

Tab. #K1: "Tabela Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości". Stanowi ona rodzaj jakby "Tabeli Mendelejewa" - tyle że zamiast regularności w budowie pierwiastków chemicznych, ilustruje ona regularności w kolejnych epokach historycznych układających się w powtarzalne cykle rozwojowe ludzkości. Jest to już drugi rodzaj "Tabeli Cykliczności" którą dotychczas odkryłem i opisałem - obok poprzednio odkrytej i rozpracowanej jeszcze w 1972 roku mojej "Tabeli Cykliczności dla Urządzeń Napędowych" - której wygląd zilustrowałem m.in. na "Rys. #1" ze swej strony o nazwie propulsion_pl.htm, a także zilustrowałem w "Tabeli B1" z tomu 2 swej najnowszej monografii [1/5]. Opracowanie mojej powyższej Tabeli Cykliczności dla już drugiego z kolei rodzaju cykli rozwojowych ludzkości (tj. tym razem historycznych), dosyć jednoznacznie nam dokumentuje, że rozwój niemal wszystkiego Bóg zaprogramował wysoce inteligentnie na zasadach powtarzalności i cykliczności, oraz że obecnie Bóg ściśle kontroluje ten rozwój z pomocą "nawracalnego czasu softwarowego" opisywanego w punktach #C4 i #C4.1 mojej strony o nazwie immortality_pl.htm. To zaś praktycznie oznacza, że co bardziej spostrzegawczy "totaliztyczni badacze" będą kiedyś w stanie odkryć i opracować podobne "Tabele Cykliczności" dla niemal wszystkiego innego - oczywiście pod warunkiem, że poziom ich osobistej moralności według boskich osądów będzie wystarczająco wysoki aby obdarować ich łaską dokonania odkrycia tak istotnych prawd. (Kliknij na tę tabelę aby oglądnąć ją w powiększeniu.)
       W przeciwieństwie do normalnych tekstów, które czyta się "schodząco" (tj. od góry do dołu), powyższa Tabela jest tak zaprojektowana, aby czytać ją "wznosząco" - tj. począwszy od dołu ku górze. Wszakże rozwój ludzkości "wznosi się" ku coraz wyższemu poziomowi cywilizacyjnemu, byłoby więc symbolicznie niewłaściwe pisanie i czytanie go w kierunku "opadającym".
       Czytelnika oglądającego powyższą Tabelę może zaintrygować pytanie "jak to możliwe, że Tabela ta ukazuje iż Ziemia, wszechświat i ludzkość stworzone były przez Boga około 6000 lat temu, podczas gdy np. w kwietniu 2015 roku naukowcy twierdzili, iż np. wszechświat istnieje już przez około 14 miliardów lat (plus raczej niż minus "błąd naukowego datowania"), oraz że ludzkość jest tylko trochę młodsza od dinozaurów?". (Ja celowo podaję datę "kwiecień 2015 roku" przy owych 14 miliardach lat - kiedy to w/g naukowców 14 miliardów było poprawną wartością, ponieważ wielkość tego wieku jest nieustannie zmieniana. Przykładowo, zaledwie parę lat wcześniej naukowcy oceniali wiek wszechświata na około 13 miliardów lat, podczas gdy już w najbliższej przyszłości wiek ten zapewne będzie oceniany na co najmniej 15 miliardów lat - po więcej szczegółów na ten temat patrz punkt #A3 z mojej strony o nazwie humanity_pl.htm oraz punkt #C4.7 z mojej strony o nazwie morals_pl.htm.) Odpowiedż na to pytanie jest taka, że obie te datowania stwierdzają tę samą prawdę odmiennymi rodzajami czasu - chociaż ateistyczny światopogląd dzisiejszej oficjalnej nauki, oraz jej lukratywny monopol na badania i na edukację, jeszcze przez wiele następnych lat NIE będzie jej pozwalał na oficjalne zaakceptowanie tej prawdy. (Działanie monopolu oficjalnej nauki jako hamulca utrudniającego postęp ludzkiej wiedzy omawiam szerzej aż na całym szeregu swych stron internetowych, przykładowo w (B1) z punktu #E3 swej strony o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm, w punkcie #B3 swej strony o nazwie portfolio_pl.htm, w punkcie #D4 swej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, w punkcie #E2 swej strony o nazwie cloud_ufo_pl.htm, oraz na kilku jeszcze innych stronach.) Prawda równoczesnej poprawności obu datowań, tj. datowania z powyższej Tabeli stwierdzającego, że wszechświat był stworzony przez Boga około 6000 lat temu, oraz datowania oficjalnej nauki w kwietniu 2015 roku stwierdzającego, że wszechświat powstał około 14 miliardów lat temu, jest potwierdzana przez moje przełomowo-istotne odkrycie, że na Ziemi równocześnie panują aż dwa zupełnie odmienne rodzaje czasu - w skrócie opisane m.in. we wstępie i w punkcie #G4 z mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, zaś dokładnie wyjaśnione we wstępie, punkcie #C4 i w punkcie #C4.1 z innej mojej strony o nazwie immortality_pl.htm. Pierwszym z tych dwóch czasów jest naturalnie upływający we wszechświecie tzw. "nienawracalny czas absolutny wszechświata". Na Ziemi zgodnie z nim starzeją się jednak tylko skały, skamienieliny (np. kości dinozaurów, węgiel, skorupy, itp.) oraz cała nieożywiona materia. Upływa on płynnie i znacznie szybciej niż nasz czas ludzki. Szybkości jego upływu nikt dotąd NIE zmierzył, jednak zgodnie z Biblią jest ona około 365 tysięcy razy szybsza niż szybkość upływu tego innego czasu, w którym starzeją się ludzie. Drugim z owych dwóch czasów panujących na Ziemi jest sztucznie wprowadzony przez Boga jakieś 4000 lat temu, tj. około połowy trwania bibilijnego potopu, tzw. "nawracalny czas softwarowy". Upływa on w krótkich skokach następujących jeden po drugim z częstotliwością około 11 Hertzów (u około 40 letnich ludzi) - czyli upływa bardzo podobnie to tego jak też w szybkich skokach przepływają poszczególne "klatki obrazów" w filmach ruchomych wyświetlanych dla nas w kinach i na ekranach naszych telewizorów. (W naszej swiadomości te szybkie skoki czasu softwarowego zlewają się razem, formując u nas wrażenie, że upływ naszego czasu jest ciągły i płynny.) Ten "nawracalny czas softwarowy" rządzi życiem i starzeniem się żywych organizmów ludzkich oraz żywych organizmów wszelkich innych żyjątek posiadających DNA. Biblia stwierdza, że upływ tego rządzącego ludźmi sztucznego czasu softwarowego jest około 365 tysięcy razy wolniejszy niż upływ "nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata" rządzącego losami minerałów i nieożywionej natury. Ponieważ do kwietnia 2015 roku (tj. do daty kiedy pisałem niniejszy paragraf) ludzkość żyła w tym "nawracalnym czasie softwarowym" już przez około 4000 lat, w międzyczasie wszechświat, a także ziemskie skały, minerały i skamienieliny - które wszystkie starzeją się według "nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata", mogły postarzeć się w niektórych przypadkach nawet o 365000x4000=1.46 miliarda lat. Innymi słowy, faktycznie to datowanie z powyższej Tabeli jest całkowicie zgodne z datowaniami eksperymentalnie wyznaczonymi przez oficjalną naukę (plus raczej niż minus "błędy eksperymentalnego datowania" wykonywanego przez oficjalną naukę), zaś jedyna różnica pomiędzy oboma tymi datowaniami wynika z upartego odrzucania przez oficjalną naukę wyników moich "hobbystycznych" odkryć naukowych ujawniających m.in. istnienie i działanie na Ziemi (i we wszechświecie) aż dwóch odmiennych rodzajów czasu - tj. wynika z odrzucania przez oficjalną naukę moich odkryć naukowych, które dokonuję w swoim prywatnym czasie, na swój własny koszt, bez pobierania za nie żadnych pensji czy wynagrodzeń, które prowadzę na przekór najróżniejszych nacisków, szydzenia, oskarżeń i prześladowań jakich doświadczam z ich powodu, zaś wyniki których to odkryć i badań zawsze upowszechniam i udostępniam każdemu zainteresowanemu zupełnie za darmo.
       Odnotuj, że tutaj jedynie pokazuję powyższą Tabelę począwszy od lutego 2015 roku - z uwagi iż referuję do niej w punkcie #K1 tej strony. Natomiast jej dokładniejszy opis jest przytoczony w punkcie #A3 i w podpisie pod "Tabelą #A1" z odmiennej mojej strony o nazwie humanity_pl.htm. Z kolei uzupełnień i poszerzeń niniejszej tabeli dostarczają też cała "część #T" z mojej strony o nazwie solar_pl.htm (którą opracowałem i opublikowałem w październiku 2015 roku), oraz scenariusz z punktu #H3 jeszcze innej mojej strony o nazwie przepowiednie.htm (który opracowałem i opublikowałem w lutym 2009 roku).
       Ponadto odnotuj także, że kopiowanie tej Tabeli NIE jest blokowane. Stąd czytelnik może sobie ją skopiować i to za darmo - tyle że autor apeluje aby respektować przy tym obowiązujące dla niej "copyrights" opisane w punkcie #L7 tej strony (szczególnie aby respektować tą część moich "copyrights" która nalega aby zawsze przytaczać dane tej mojej publikacji z której się zaczerpnęło jakieś wyniki moich badań). W celu skopiowania sobie tej Tabeli wystarczy kliknąć na któryś z następujących zielonych linków: (1) na cr/cykle_historii.pdf - dla jej skopiowania w formacie PDF, lub na (2) cr/cykle_historii.jpg - dla jej skopiowania w formacie zdjęciowym JPG, poczym zachować w swym komputerze plik w odpornym na wirusy komputerowe formacie jaki się wówczas pojawi na ekranie. Alternatywnie można przejechać myszą po powyższej tabeli, kliknąć na ikonkę kopiowania jaka w niektórych browserach wówczas się ukaże, poczym zrealizować instrukcje jakie browser ten wyświetli.
       Aczkolwiek powyższa Tabela wygląda niepozornie i skromnie, ma ona potencjał aby zmienić losy naszej cywilizacji. Wszakże ujawnia ona co i kiedy w przybliżeniu nadejdzie. Pozwala więc aby na to się przygotować, zaś w przypadku "epok upadku ludzkości" (tj. epok oznaczonych powyżej jako epoki "c" i "d" - takich jak owa nadeszła na Ziemię w dniu 11 września 2001 roku epoka (4d) "neo-średniowiecza") - podjąć nawet przed nimi efektywną obronę. W sensie naukowego znaczenia, Tabela ta jest więc równie istotna jak moja uprzednia "Tabela Cykliczności dla Napędów Ziemskich" - która pozwoliła mi na wiele lat przed kimkolwiek innym przewidzieć niedługie nadejście, a także budowę i zasadę działania, statków międzygwiezdnych mojego wynalazku nazwanych Magnokraftem oraz Wehikułem Czasu. Tego przełomowego znaczenia powyższej Tabeli NIE pomniejsza nawet fakt, ze została ona opracowana przez niedoskonałego człowieka (czyli mnie), a stąd że z definicji zawiera ona w sobie jakieś niewielkie błędy i pomyłki (np. niedokładne daty i nieprecyzyjne nazwy) - które jednak w przyszłości motywujący się poznawaniem prawdy "totaliztyczni badacze" będą w stanie pousuwać. (Jak bowiem wierzę, badacze starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", która obecnie już istnieje tylko po to aby móc wykorzystywać swój monopol na wiedzę i na edukację w celu uzyskiwania dalszego finansowania dla swego nieustającego okłamywania ludzkości, nigdy NIE uznają merytu moich Tabel Cykliczności i będą je ignorowali w nieskończoność - podobnie jak NIE uznali oni merytu mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, ani NIE uznali merytu mojej filozofii totalizmu i moich formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga. Dlatego NIE liczmy, że którykolwiek z ateistycznych naukowców kiedykolwiek dokona jakichkolwiek odkryć lub usprawnień dotyczących owych Tabel.)


#K1.1. Czy wszystko co stwierdza stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" to kłamstwo?

Motto: "Budynek bez solidnych fundamentów wystawiony na bagnie z pewnością cały się zawali - nawet jeśli jakieś jego fragmenty są skonstruowane poprawnie."

       Poprzedni punkt #K1 tej strony gruntownie przeredagowałem w dniach 20 do 27 lutego 2015 roku, zaś nową wersję tego punktu, po odpowiednim zaadoptowaniu, opublikowałem też jako wpis numer #256 na obu blogach totalizmu o adresach podanych w punkcie #L5 przy końcu niniejszej strony. Polskie przysłowie stwierdza jednak, że "uderz w stół a nożyce się odezwą" - jakie doskonale odnosi się do mojego stwierdzenia z pierwszego paragrafu poprzedniego punktu #K1, w którym to swym stwierdzeniu starałem się dać czytelnikowi do zrozumienia, że "we wszystkim co oficjalnie stwierdza cała dzisiejsza "ateistyczna nauka ortodoksyjna", nauka ta okłamuje ludzkość, a stąd wszelkie "owoce" działalności tej starej oficjalnej nauki przynoszą tylko zło i zniszczenie tym co z "owoców" tych korzystają". (Odnotuj tutaj, że pod nazwą "ateistyczna nauka ortodoksyjna" w swoich publikacjach rozumię tę starą oficjalną naukę zazdrośnie strzegącą swego monopolu na badania i na edukację, której ograniczone i błędne podejście do badań wyjaśniłem szerzej w puntach #C1 do #C6 swej strony o nazwie telekinetyka.htm, oraz której kłamliwych stwierdzeń nadal musimy uczyć się w szkołach i na uczelniach - i to na przekór iż istnieje już zupełnie nowa "nauka totaliztyczna" bazująca na ujawniajacej nam prawdę teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji i na wyrosłej z tej teorii filozofii totalizmu propagującej pedantycznie moralne postępowanie.) Już bowiem następnego dnia po opublikowaniu na blogu powyższego tekstu otrzymałem od czytelnika email zatytułowany "Czy aby wszystko co stwierdza ortodoksyjna nauka to kłamstwo???" - pełną treść którego to emaila przytaczam poniżej (aby jednak respektować prywatność piszącego ten email, NIE ujawniam tu jego nazwiska ani adresu). Oto treść owego emaila:

Witam
Uderzył mnie pewien fragment pańskiego najnowszego wpisu na totalizm.wordpress.com, o treści: "wszystko co nauka ta oficjalnie stwierdza jest niemoralnym rodzajem kłamstwa, jakie w przyszłości z całą pewnością wymagało będzie zmiany" A przecież są elementy wartościowe w tej "ortodoksyjnej nauce". Mam na myśli matematykę i informatykę. Matematyka wymaga dla każdego stwierdzenia dowodu formalnego i dzięki temu jest wiarygodna. Natomiast nauka informatyki w zakresie wiedzy o algorytmach i strukturach danych też jest zbliżona do matematyki gdyż wiele spraw też jest poparte formalnymi dowodami i ściśle matematycznym opisem. Ja wiem, że dzisiejsze oprogramowanie jest wykoślawione przez przestarzałe systemy operacyjne. Ale wiedza o algorytmach i ich analizie jest ponad to. Tak więc mimo przestarzałych systemów operacyjnych cała informatyka (ani matematyka) nie będzie do wymiany gdy totalizm zapanuje. z totaliztycznym salutem


       Ponieważ posądzam, że treść tego emaila wyraża NIE tylko wątpliwości jego autora, ale także wątpliwości wielu innych czytelników moich opracowań wychowanych na hałaśliwym gloryfikowaniu oficjalnej nauki, niniejszym odpowiem tu na pytanie zawarte w owym emailu. Swoją odpowiedź rozpocznę od wyjaśnienia czytelnikowi, że ponieważ prawda jest tylko jedna, ostatecznym testem czy jakieś stwierdzenie prezentuje prawdę, jest ustalenie czy esencja tego stwierdzenia po jakimś czasie wymaga zmiany, czy też pozostaje ważna przez dowolnie długi czas. Innymi słowy, tylko kłamstwo wymaga późniejszych zmian. Natomiast prawda zawsze pozostaje ważna, chociaż można ją dowolnie streszczać, poszerzać, wyrażać innymi słowy, itp. - jednak jej esencję zawsze pozostawia się przy tym bez zmiany.
       Niestety, wszelkie stwierdzenia oficjalnej nauki ludzkiej nieustannie zawalają powyższy "ostateczny test na prawdę". Wszakże to co nauka ta stwierdza w jednym czasie, przestaje już być ważne w jakiś czas później i wymaga zmiany na coś innego. Przykładowo, niemal przysłowiowe stały się już oświadczenia oficjalnej nauki na temat "co jest zdrowsze: masło czy margaryna?" - które z upływem czasu aż wielokrotnie się zmieniały, zależnie od tego czy najaktualniejsze badania finansowali producenci masła czy też margaryny. Podobnie jest też z niemal wszelkimi innymi oficjalnymi stwierdzeniami nauki zawartymi w podręcznikach. To dlatego absolutnie wszystkie owe podręczniki nieustannie trzeba zmieniać na nowo-napisane. To dlatego też co jakiś czas w szkołach wprowadza się zupełnie odmienny program nauczania m.in. matematyki i informatyki (tj. właśnie i owych dyscyplin, które piszący powyższy email uważał za wyrażające prawdę). Aczkolwiek więc wniosek końcowy z powodów tej konieczności nieustannego zmieniania tego co nauka owa stwierdza jest dosyć niemiły i szokujący w swoim brzmieniu, wniosek ten wyrażony "bez owijania w bawełnę" brzmi: wszystko co oficjalnie stwierdza obecna monopolistyczna nauka ziemska jest kłamstwem - biada więc tym, którzy na owych naukowych kłamstwach opierają swoje postępowanie (Biblia ostrzega wszakże, że złe drzewo rodzi złe owoce, z życia zaś wiadomo, że jeśli ktoś konsumuje trujące owoce, wówczas jedyne co z tego wyniknie, to samozadana sobie śmierć.)
       Oczywiście, owo stwierdzenie, że "oficjalna nauka we wszystkim nas okłamuje", odnosi się do całego tzw. "intelektu grupowego" jakim jest monopolistyczna instytucja dzisiejszej oficjalnej nauki, włącznie z matematyką, informatyką, astronomią, medycyną, farmacją, historią, archeologią, filozofią, itp. - NIE zaś tylko do niektórych z jej dyscyplin, np. do fizyki czy religioznawstwa. W owym bowiem "intelekcie grupowym" istnieją takie wzajemne powiązania między-dyscyplinowe, taka tradycja, oraz takie wzajemne naciski, że nawet jeśli ktoś z jego obrębu, lub jakaś jego składowa część, usiłuje promować prawdę, ciągle reszta nauki zagłuszy takie wysiłki i NIE pozwoli im nic zmienić. Dlatego kiedy z powodu owych kłamstw gmach obecnej nauki w końcu się zawali, tak jak wyjaśnia to np. punkt #B2 na mojej stronie humanity_pl.htm, czy też jak ilustruje to film "Dr Jan Pajak portfolio" opisywany na stronie portfolio_pl.htm, wówczas rozpadną się wszystkie jego obecne dyscypliny, a NIE tylko kilka najgorszych. Innymi słowy, niebezpieczne w skutkach kłamstwa zawarte są też m.in. i w tym co stwierdzaja nauki komputerowe oraz matematyka, zagłuszając sobą to co w nich dobrego. Dla zilustrowania tego faktu przytoczę tu kilka reprezentacyjnych przykładów, ale nakłaniam czytelnika aby odnotował, że przykładów takich istnieje znacznie więcej - np. patrz punkt #B2 na owej stronie humanity_pl.htm. Jako pierwszy przykład proponuję się zastanowić, dlaczego zawodowi informatycy NIE używają podręczników wydanych szereg lat wczesniej, a zawsze sięgają do najnowszych podręczników - i to na przekór, że w naszych czasach "neo-średniowiecza" im podręcznik jest nowszy, tym bardziej niedbale jest pisany? Podobnie w matematyce - która wypracowana została empirycznie dla trzywymiarowej rzeczywistości naszego świata fizycznego. Ile więc prawdy pozostanie w matematyce, jeśli odniesie się ją do rzeczywistości całego wszechświata, w tym do światów o więcej niż trzech wymiarach fizycznych. A przecież moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji wyraźnie stwierdza np. w punkcie #D4 strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, że "wszechświat" składa się z aż trzech odmiennych światów, tj. z (1) naszego "świata fizycznego", z (2) "przeciw-świata", oraz z (3) "świata wirtualnego" zawartego w pamięci przeciw-materii z przeciw-świata (w każdym zaś z owych trzech światów rezyduje odrębna składowa każdego z nas, tj. rezyduje nasze (1) "ciało fizyczne", (2) "przeciw-ciało", czasami nazywane "duchem", oraz (3) "dusza" - co wyjaśnia dokładniej punkt #C1 na mojej stronie o nazwie soul_proof_pl.htm). Jak zaś drastycznie matematyka może być odmienna w światach o innej liczbie wymiarów kierunkowych, czytelnik może sam sobie dodedukować, z analizy co ważne pozostałoby z naszej matematyki gdyby odnieść ją do jednowymiarowego świata, w którym każdy obiekt jest jedynie punktem na tej samej linii, a stąd "widzi" on jedynie dwa inne sąsiadujące z nim punkty położone po obu jego stronach. Czy 2+2 w takim fizycznie jednowymiarowym świecie faktycznie byłoby 4, czy też np. 2, 3 lub 4 - zależnie of tego którzy jego mieszkańcy dokonaliby dodawania? Jest to dosyć istotne pytanie, bowiem liczne przesłanki wskazują, że np. przeciw-świat ma co najmniej 4 wymiary kierunkowe (NIE licząc czasu jako następnego jego wymiaru), tj. oprócz kierunków wysokość, szerokość i długość, przeciw-świat z pewnością ma jeszcze jeden wymiar kierunkowy, którego wektor wskazuje "wgłąb", a stąd który możnaby opisać słowami "zagłębienie", "przenikanie" albo "uwarstwowienie", zaś którego odpowiednikiem z naszego świata fizycznego jest ów nadal nieuznawany przez oficjalną naukę koncentryczny wektor wymiaru "wgłębnego" odkrytego i już zdefiniowanego moim Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Z kolei "świat wirtualny" zawarty we wnętrzu (pamięci) przeciw-świata może mieć nawet jeszcze więcej wymiarów kierunkowych niż przeciw-świat.
       Czytelnik zapewne jest ciekawy, skąd wynika moja pewność, że "wszystko co oficjanie stwierdza stara monopolistyczna nauka ziemska jest kłamstwem". Spieszę więc wyjaśnić, że ta moja pewność wynika ze słów Jezusa, jakie przytoczone zostały w Biblii, a jakich znaczenie m.in. dla naszej oficjalnej nauki wyjaśniam szczegółowo w punkcie #C4.7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm. Aczkolwiek bowiem owe słowa Jezusa NIE zawierają bezpośredniego stwierdzenia, iż nasza oficjalna nauka nas okłamuje, ciągle w połączeniu z empiryką jaka potwierdza, że nauka ta bez przerwy musi zmieniać i korygować swoje stwierdzenia, słowa te jednoznacznie nam dowodzą, że wszystkie "owoce" oficjalnej nauki są "złe" - czyli wiodą wyłącznie do niepowodzeń i do nieszczęść. Tymczasem aby "złem" mogło okazywać się wszystko, co twierdzi instytucja nauki powołana specjalnie po to aby szerzyć prawdę, owa instytucja zamiast prawdy musi rozprzestrzeniać kłamstwa.
       Tamte słowa Jezusa dodatkowo potwierdza nam też empiryczny materiał dowodowy jaki jednoznacznie dokumentuje owo nieustanne naukowe kłamanie. Najlepsze zaś jego wyjaśnienie ilustracyjne przytoczyłem w punkcie #B3 ze swej strony o nazwie portfolio_pl.htm. (Wyjaśnienie to daje się też streścić w jednym zdaniu o brzmieniu "wyniki wszelkich badań, które NIE uwzględniają wpływu na przedmiot badań moralności wszystkich ludzi w jakikolwiek sposób związanych z przedmiotem tych badań lub z ich prowadzeniem, reprezentują sobą kłamstwo jakie jedynie zwiedzie tych co wynikom tym zawierzą" - patrz "motto" do punktu #B2 strony o nazwie humanity_pl.htm. Niestety, aby jednak zdanie to w pełni zrozumieć, dobrze jest poznać cały ów punkt #B3 z w/w strony portfolio_pl.htm.) Wskazywanym już poprzednio empirycznym materiałem dowodowym na chroniczne kłamanie przez oficjalną naukę, jaki aż razi nasze oczy w jej zachowaniach, jest przykładowo owo nieustanne zmienianie jej twierdzeń, oraz nieustannie unieważnianie jej starych podręczników. Jej wyjaśnienia, że jest to przejawem "doskonalenia wiedzy" brzmi bowiem równie bzdurnie jak twierdzenie iż udoskonalanie np. "samochodu" wymaga jego zamiany np. w "słonia". Razi też dlaczego oficjalna nauka jest aż tak oporna w podjęciu walki z tym co najbardziej szkodzi ludzkości - np. dlaczego do dzisiaj nadal jakoby NIE jest pewna, czy ocieplanie się klimatu Ziemi faktycznie jest spowodowane działaniami ludzi, albo dlaczego pozwala aby pszczoły wymierały zaś pestycydy były masowo wylewane do gleby, itd., itp. Ponadto dlaczego oficjalna nauka tak usilnie blokuje i zwalcza wszelkie idee odmienne od jej teorii i stwierdzeń, a także tak zawzięcie zwalcza autorów tych idei - np. dlaczego blokuje i zwalcza nie tylko moją teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz moją filozofię totalizmu, ale także moją osobę (np. dlaczego żadna z moich idei, na przekór jej publikowania począwszy od 1985 roku, nadal NIE została opisana w jakimkolwiek podręczniku akademickim, dlaczego żadnej mojej idei nigdy NIE udało się opublikować w jakimkolwiek czasopiśmie naukowym - na przekór moich niezliczonych prób i wysiłków, dlaczego przeciętnie już po około 2 latach pracy na danej uczelni byłem wyrzucany z pracy natychmiast po odkryciu przez moich przełożonych i kolegów jakie badania prowadzę, itd., itp.). Albo dlaczego fundamenty oficjalnej nauki są aż tak niezgodne z rzeczywistością, iż np. naukowcy muszą uparcie ignorować wszelkie dowody na np. istnienie Boga, innego świata, operowania na Ziemi inteligencji innych niż ludzka jakie odmawiają współpracy z ziemskimi naukowcami, oraz muszą też ignorować wszelkie ludzkie obserwacje UFO, duchów i demonów, dlaczego udają iż nadal NIE istnieją moje formalne dowody naukowe, np. na istnienie przeciw-świata i na dipolarny charakter grawitacji, zaprezentowane m.in. w punkcie #D3 i #D4 mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, na faktyczną nieważność naukowego opisu oddziaływań grawitacyjnych, inercji, masy, itp., wyjaśnioną dokładniej w podrozdziale H1.3 z tomu 4 mojej najnowszej monografii [1/5], na nieistnienia tzw. "dryftu kontynentalnego" opisanego w punkcie #B2 strony humanity_pl.htm, itd., itp. Innymi słowy, dlaczego oficjalna nauka zachowuje się jak ów budynek z motto do tego punktu, który zbudowany został na złych fundamentach i na bagnie, zaś jego mocodawcy nic NIE czynią aby skorygować ów stan rzeczy - stąd nawet jeśli jakieś jego elementy zaprojektowane zostały poprawnie, ciągle nieodwołalnie budynek ten musi kiedyś się zawalić - krzywdząc lub uśmiercając wszystkich tych co zaufali zachętom jego mocodawców aby do niego się wprowadzić.
       Jak więc to możliwe, że oficjalna nauka jest w stanie przez aż tak długo ukrywać fakt, że wszystko co ona oficjalnie twierdzi jest wierutnym kłamstwem? Jak się okazuje, istnieje ku temu aż wiele powodów. Najważniejsze z nich omówię teraz w punktach. Oto one:
       1. Brutalne zagłuszanie i wyciszanie idei niezgodnych z niemoralną linią kłamstw oficjalnej nauki. Chociaż cała stara oficjalna nauka jako intelekt grupowy kwalifikuje się do kategorii "kozłów" opisanych w punkcie #C4.7 mojej strony o nazwie morals_pl.htm, w jej skład wchodzą też (wprawdzie nieliczni) naukowcy, którzy należą do opisanej tam kategorii "owiec". Jak zaś Jezus stwierdza, "owoce" owej kategorii "owiec" są "dobre" - czyli ludzie ci stwierdzają głównie prawdę. Innymi słowy, chociaż cała nauka wzięta jako jeden "intelekt grupowy" nieustannie nas okłamuje, NIE każdy indywidulany naukowiec szerzy kłamstwa. Niestety, ich prawda zawsze potem jest albo odrzucana albo wypaczana czy ignorowane przez większość innych naukowców, a stąd przez całość oficjalnej nauki - dokładnie tak jak działo się to i w moim przypadku kiedy zawodowo zarabiałem na życie jako naukowiec i w obrębie owej nauki starałem się propagować np. swoją teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, czy któryś ze swoich wynalazków. Właśnie w celu eliminowania idei niezgodnych z jej linią, oficjalna nauka stworzyla nawet specjalny mechanizm "referencjowania" wszystkiego co naukowcy publikują. Nic dziwnego, że wielu dzisiejszych naukowców się skarży, iż natychmiast kiedy zaczynają obstawać za prawdą jaka jest sprzeczna z oficjalną doktryną dzisiejszej nauki, finansowanie na ich badania się urywa, zaś ich wyników NIE daje się opublikować w naukowych czasopismach - jako przykład rozważ tego typu skarżenie się archeologów omawianych na filmie z punktu #B2 strony humanity_pl.htm, kiedy usiłują oni ujawnić prawdę o niezwykłościach tzw. "Wielkiej Piramidy w Gizie" (tj. piramidy oryginalnie wzniesionej przez Boga wraz z innymi budowlami w których Bóg pozasiedlał pierwszych stworzonych przez siebie ludzi).
       2. Koncentrowanie się w oficjalnych badaniach głównie na tych tematach, których spartaczenie NIE spowoduje ujawnienia społeczeństwu kłamstw i niekompetencji oficjalnej nauki. Innymi słowy, koncentrowanie się oficjalnej nauki przykładowo, na odległych galaktykach, na SETI i poszukiwaniu pozaziemskich cywilizacji, na "Teorii Wielkiego Bangu" i na jakoby przypadkowym pochodzeniu życia, na cząsteczkach elementarnych i budowie atomu, na niemożliwych do sprawdzenia teoriach w rodzaju wysoce niemoralnej Teorii Względności - jakiej szkodliwą dla ludzkości naturę staram się zdemaskować w punkcie #J1 strony pajak_do_sejmu_2014.htm, na budowie wnętrza Ziemi, na pochodzeniu trzęsień ziemi, itp. Oficjalna nauka zupełne zaś ignoruje tematy praktyczne, fiasko wyników których każdy natychmiast widziałby i byłby w stanie ocenić. NIE powinno więc nas dziwić, że około 2000 lat temu istniał w Chinach przyrząd telepatyczny, dokładnie opisany na mojej stronie o nazwie seismograph_pl.htm, który był w stanie zdalnie wykryć nadchodzące trzęsienie ziemi z odległości około 500 km i podnieść alarm na tyle wcześnie aby umożliwić ludziom skuteczną ucieczkę. Jednak dzisiaj, na przekór całej tej techniki jaką dysponuje oficjalna nauka, ciągle zdarzają się masowe śmierci i nieszczęścia w rodzaju tsunami z Fukushima w Japonii, opisanego w punktach #M1 do #M1.3 strony telekinetyka.htm, czy też w rodzaju śmiertelnego tsunami z Oceanu Indyjskiego opisanego na stronie o nazwie day26_pl.htm. O innych nierozwiązanych problemach praktycznych ludzkości, których oficjalna nauka też "boi się" dotknąć, takich jak wymieranie pszczół, zatruwanie gleby pestycydami, czy ocieplanie się klimatu, pisałem już wcześniej.
       3. Stosowanie przez oficjalną naukę najróżniejszych "tricków" ukrywających jej kłamstwa i niekompetencję. Przykładowo używanie przez nią monopolu na edukację, aby wmawiać młodym ludziom, że wszystko co NIE jest zgodne z jej twierdzeniami, jest "nienaukowe", a stąd błędne. Albo użycie opisywanego już powyżej "tricku" aby zmiany jednych kłamstw na inne nazywać "doskonaleniem naszej wiedzy".
       4. Zasiewanie najróżniejszych mitów podnoszących autorytet oficjalnej nauki. Przykładowo mitu, że wszystko co nasza cywilizacja osiągnęła wypracowane zostało przez naukowców. (W rzeczywistości wypracowane to zostało przez wynalazców, większość z których NIE miała nic wspólnego z nauką, zaś którzy swoje wynalazki musieli urzeczywistniać wbrew oporom i przeszkodom stwarzanym im właśnie przez oficjalną naukę - po przykłady patrz podrozdział JB7.3 z tomu 7 mojej najnowszej monografii [1/5]. Gro bowiem naukowców jest zbyt niekompetentna aby wynaleźć cokolwiek faktycznie nowego.) Albo mit, że badania naukowe podnoszą jakość naszego życia - podczas gdy zgodnie z tym co wyjaśnia punkt #C4.7 ze strony o nazwie morals_pl.htm, czy w punktach #T1 do #T7 z mojej strony solar_pl.htm, badania prowadzone przez monopolistycznie zachowującą się dzisiejszą oficjalną naukę faktycznie jedynie znacząco obniżają jakość naszego życia. Rezultatem siania owych mitów przez ową najkosztowniejszą obecnie instytucję świata, jest że aż do czasów moich publikacji faktycznie nikt NIE zakwestionował niekompetencji całej oficjalnej nauki - a szkoda. Najwyższy też czas, aby w końcu zacząć kwestionować u polityków, decydentów, w prasie, radiu, telewizji, itp., czy monopolistyczna nauka w dotychczasowej swej formie faktycznie działa na dobro, czy też na szkodę, całej ludzkości - zanim rozpętane kłamstwami tej nauki "neo-średniowiecze" spowoduje spustoszenia i nieobliczalne straty w każdym kraju, w każdej rodzinie, oraz u każdej osoby.
       5. Brak wystarczającej znajomości działania mechanizmów moralnych, aby ludzie byli w stanie odnotować niemoralność postępowania oficjalnej nauki. Nauka kompletnie ignoruje swój obowiązek badania moralności i edukowania ludzi w moralności. Tymczasem tzw. "faktyczna moralność" jest kluczem do absolutnie wszystkiego - tak jak na wysoce ilustracyjnym przykładzie wyjaśniłem to w punkcie #B3 strony portfolio_pl.htm. W rezultacie, to właśnie z powodu nieuwzględniania owej "faktycznej moralności" w swych badaniach, absolutnie wszystkie wyniki oficjalnej nauki spełniają definicję "kłamania", natomiast chroniczne kłamanie owej nauki powoduje, że większość dzisiejszych ludzi NIE zna nawet prostego działania mechanizmów moralnych na indywidualnych ludzi, NIE wspominając już o skomplikowanym działaniu tych mechanizmów na tzw. "intelekty grupowe". Przykładowo, brak jest wiedzy, że jeśli ktoś jest pracownikiem jakiegoś "intelektu grupowego" (np. instytucji, rodziny, itp.), wówczas mechanizmy moralne czynią go współodpowiedzialnym za wszelkie niemoralne działania tego intelektu (po wyjaśnienia patrz punkt #A2.8 na stronie totalizm_pl.htm). Ponadto, brak jest też powszechnej wiedzy, że faktyczne następstwa każdego ludzkiego działania ujawniają się dopiero w długoterminowym działaniu mechanizmów moralnych - czyli po upływie tzw. "czasu zwrotu" jaki dla indywidualnych ludzi typowo wynosi 7 do 10 lat, zaś dla instytucji może on być nawet około 10 razy dłuższy - po szczegóły patrz punkt #C4.2 ze strony o nazwie morals_pl.htm. Stąd niszczycielskie następstwa tego co oficjalna nauka czyni faktycznie ujawniają się dopiero wówczas, gdy niemal wszyscy ludzie już zapomnieli co ona uczyniła. Na dodatek, trzeba dobrze znać zasady działania mechanizmów moralnych, aby być w stanie właściwie ocenić owe niszczycielskie następstwa. Przykładowo, aby w długoterminowym działaniu "owoce" nauk medycznych mogły okazać się niszczycielskie dla ludzi, wówczas np. operacja wykonana na matce Hitlera musiała udać się doskonale, jednak np. zakażenie nóg mojej matki prawdopodobnie przez tzw. "flesh eating bacteria", owa oficjalna medycyna nigdy NIE była w stanie wyleczyć - stąd moja matka mogła dać mi życie tylko ponieważ Bóg dał jej na tyle silny organizm, że owe śmiercionośne bakterie NIE były w stanie jej uśmiercić. Podobnie np. ja wielokrotnie już doświadczyłem, że za każdym razem kiedy udam się do lekarza, jego interwencja i lekarstwa uczynią jedynie gorszymi moje problemy zdrowotne. (Stąd, od kilku już lat zupełnie zaprzestałem chodzenia do lekarzy, a jedynie wszystko leczę obecnie starymi "domowymi" sposobami, oraz bazującą na wytycznych z Biblii moją własną metodą opisaną w punkcie #A2.2 ze strony o nazwie totalizm_pl.htm.) W działaniu mechanizmów moralnych istnieje bowiem zasada, że intelekty niemoralne (np. oficjalna nauka) zawsze jako całość działają agresywnie i na szkodę intelektów moralnych, zaś pomagają tylko innym intelektom niemoralnym.
       Na bazie powyższych wyjaśnień bardzo też mnie dziwi, iż na przekór wszystkiego co ujawniły moje badania, oraz na przekór iż nikt z zawodowych naukowców NIE jest w stanie racjonalnie wskazać pomyłki w moich rozumowaniach, ciągle nikt z okłamywanych przez oficjalną naukę ludzi nadal NIE wypytuje odpowiedzialnych za to osób dlaczego ani mój Koncept Dipolarnej Grawitacji, ani moja filozofia totalizmu, NIE są nauczane w żadnej szkole ani na żadnej uczelni świata, oraz dlaczego zanosi się, iż najpierw obecna cywilizacja musi komptetnie utonąć w mrokach i cierpieniach "neo-średniowiecza" (tak jak wyjaśnia to "część #H" z mojej strony o nazwie przepowiednie.htm), zanim oświetlające ludzkie umysły nauczanie tych moich idei będzie mogło być zaczęte w przyszłej epoce "neo-odrodzenia".
* * *
       Skoro już mowa o emailach, to w reakcji na opublikowanie na moich blogach owego wpisu numer #256 - który stanowi adaptację poprzedniego punktu #K1 tej strony, otrzymalem także email o następującyej treści - poniżej cytuję go całego z wyeliminowaniem jednak podpisu nadawcy aby uszanować jego prywatność:

Witam Pana Prof. dra inż. Jana Pająka

Postanowiłem napisać do Pana gdyż już kilka lat wstecz natrafiłem na Pana stronę poświęconą magnokraftowi wtedy już pisałem maila ale bez odpowiedzi. Dziś przypadkiem znów natrafiłem na Pańską stronę i także jak wcześniej postanowiłem do Pana napisać.

To co opisuje Pan na nowej odsłonie swojej strony jest ciekawe choć z punktu widzenia czytelnika bardzo chaotyczne i powtarzające się nieustannie. Zdaję sobie sprawę, że krytycyzm jest niezbyt miły ale cóż by były wszelkie opisy i wyjaśnienia gdyby nie było krytyki, która daje możliwość głębszego wytłumaczenia.

Przedstawia Pan bardzo wiele ciekawych koncepcji oraz innych punktów widzenia różnych konstrukcji, jednak co bardzo zraża i rozprasza przy wchłanianiu wiedzy jaką stara się Pan przekazać za pośrednictwem tej strony jest jak dla mnie ciągły "narcyzm" nieustanne podkreślane, że to ja, dzięki mnie itd itp Proszę tych słów źle nie odebrać i dalej dzielić się swoimi przypuszczeniami, odkryciami i doświadczeniem tylko z użyciem mniejszej ilości narcyzmu ;)

Pozdrawiam serdecznie


       W związku z treścią tego emaila ja posądzam także, iż jego nadawca NIE jest jedyną osobą która odnotowała, że moje polskojęzyczne publikacje wcale NIE są pisane w języku polskim, a w języku jaki możnaby nazywać "polenglish" - ponieważ wprawdzie używa on polskich słów, jednak jego cechy są już bardziej zbliżone do cech języka angielskiego. Dlatego dla dobra tych osób, które już odnotowały unikalność mojej "polszczyzny", jednak NIE wytłumaczyły sobie jeszcze jej faktycznych powodów, poniżej przytaczam treść swego emaila jaki napisałem w odpowiedzi na powyższy krytykujący email czytelnika.

Petone, NZ, 2 marca 2015 roku

Szanowny Panie,

Dziękuję za Pana konstruktywny krytycyzm.

Problem z tym co Pan nazywa "narcyzmem" polega na tym, że ja przez ponad 30 lat żyję w kraju angielskojęzycznym, oraz na codzień mówię niemal wyłącznie językiem angielskim. Tymczasem w angielskim niemal każde zdanie zaczyna się od słowa "Ja" (tj. "I"), lub zawiera to słowo. Po 30 latach trudno więc tego "Ja" się pozbyć - jeśli polskiego używa się tylko "od święta".

Łączę pozdrowienia.

Niech totalizm zapanuje,
Jan Pająk


       Gdybym przy pisaniu powyższej swej odpowiedzi, NIE był - jak zwykle, przynaglany do pośpiechu przez nawał badań i publikowania pilnie oczekujący mojego czasu i pracy, wówczas do powyższych wyjaśnień zapewne bym dodał kilka dodatkowych informacji. Przykładowo, wyjaśniłbym, że jeden z głębokich polskich patriotów, a jednocześnie i entuzjastów wyników moich badań, już wiele lat temu wskazał mi w emailu kilka najbardziej rażących go przykładów kradzieży polskiego dorobku intelektualnego (dwa z tych przykładów, po ich głębszym naukowym rozpracowaniu, opublikowałem potem w punktach #I3 i #I4 swojej strony o nazwie mozajski.htm), poczym upraszał mnie, abym w swych publikacjach wyraźnie i nieustannie podkreślał, że to co w nich opisuję stanowi mój osobisty i unkalny dorobek naukowy, jakiego uprzednio NIE wypracował jeszcze żaden inny naukowiec na świecie - tak aby w przyszłości mojego dorobku intelektualnego mieszkańcy innych niż Polska krajów NIE mogli już ponownie ukraść polskiemu narodowi (wszakże kilka wysoce zmyślnych prób takiej kradzieży już miało miejsce - jedną prawdopodobnie dającą się do nich zaliczyć, opisałem szerzej w punkcie #I7 w/w strony mozajski.htm oraz w punkcie #E1.1 z mojej innej strony o nazwie telepathy_pl.htm). Ponadto przykładowo wyjaśniłbym też owemu czytelnikowi, że po ponad 30 latach używania niemal wyłącznie języka angielskiego, osobiście razi mnie już używane w polszczyźnie bezpodmiotowe formułowanie zdań. Stąd polskie zdania w rodzaju "zostało to zabrane" albo "czy wolno dodać" w moim ścisłym umyśle brzmią już nieściśle i wymijająco (czyli usłużnie pomagają jedynie politykom i kryminalistom), stąd ja mechanicznie usiłuję je poprawiać na bardziej prawidłowe, jednoznaczne i wskazujące kto jest za to odpowiedzialnym, np. na "JA to zabrałem" albo "czy MI wolno dodać". Na dodatek, moim zdaniem, to właśnie owo angielskie słowo "ja" pisane przez Aglików z dużej litery jednoliterowym słowem "i" (a ściślej dużym "I"), jest powodem, dla którego mieszkańcy angielskojęzycznych krajów byli autorami aż tylu wdrożonych wynalazków, powodem dla którego w angielskojęzycznych krajach panuje jeden z najwyższych poziomów demokracji i moralności oraz jeden z najniższych poziomów przestępczości, oraz powodem dla którego standard życia w krajach angielskojęzycznych nadal należy do najwyższych w świecie. (Aczkolwiek muszę tu też przyznać, że we wszystkich tych aspektach kraje angielskojęzyczne już zostały pobite przez Koreę - która, notabene, w przeciwieństwie do Polski, też używa słowa "ja".) Ponadto, obserwując codzienne działanie angielskojęzycznej kultury, zaczynam być coraz bardziej przekonany, że owo angielskie "JA" jest właśnie głównym powodem, dla którego mniejsza od Polski Anglia była w stanie stworzyć imperium jakie obejmowało ćwiartkę całej powierzchni Ziemi i nad jakim "słońce nigdy NIE zachodziło", oraz jest też głównym powodem dla którego angielskim językiem można się obecnie porozumieć już bez trudu w praktycznie każdym kraju świata (za wyjątkiem samej Anglii). Wszakże owo "JA" spełnia w języku angielskim tę samą funcję, co w ekonomii spełnia słowo "moje" (czyli co upewnia tam w świadomości, iż "to jest moją własnością"). Wszakże to właśnie brak słowa "moje" w ekonomii komunizmu spowodował, że praktycznie wszystkie komunistyczne ekonomie jakie NIE uznawały własności, z czasem poupadały. Osobiście też posądzam, że właśnie z powodu braku użycia owego "JA" w języku polskim, o Polsce niemal się nie słyszy w świecie, zaś jeśli już usłyszy, to tylko negatywnie. Z przysłowia wiemy bowiem, że "Pańskie oko konia tuczy" - jeśli więc w tym co się pisze lub czyni, owa błędna Polska tradycja i "skromnościowa opresja narodu" zabraniają używać słowa "JA", oczywiście automatycznie odbiera to też twórcom motywacje aby potem "tuczyli własnym okiem swoje przysłowiowe koniki". Wszakże nawet Bóg, który stworzył ludzi i stąd doskonale ich zna, NIE zamierza eliminować słów "moje", "ja", itp. - to dlatego np. w "Księdze Izajasza" z Biblii, wersety 65:21-2, zawarte są słowa, cytuję: "Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce. Nie będą budować, żeby kto inny zamieszkał, nie będa sadzić, żeby kto inny się karmił." Innymi słowy, w kolejnym świecie fizycznym, który Bóg planuje stworzyć po końcu niniejszego oraz do zasady działania którego powyższe słowa nawiązują, Bóg planuje zadbać, aby ludzkie poczucie "moje" i "ja" nie było dyskryminowane. Podobnie w "Drugim Liście do Tymoteusza" z Biblii, werset 2:6, jest napisane, cytuję: "Rolnik pracujący w znoju pierwszy powinien korzystać z plonów." Podsumowując te wyjaśnienia, zamiast brać jako zrażające owe moje zupełnie automatyczne i nieświadome dodawanie słowa "ja" do swoich polskich tekstów pisanych, być może warto by było aby Polacy zaczęli brać przykład z mojego "polenglish" i dumnie zaczęli wprowadzać "ja" do swich zdań, słownictwa, myśli i postępowania (tyle, że pamiętali przy tym, aby słowo "ja" NIE zagłuszało u nich słowa "Bóg" - które to niezagłuszanie narazie ciągle ma miejsce w krajach angielskojęzycznych, chociaż NIE jest już w nich aż tak wyraźnie widoczne jak w Korei).


#K2. Dlaczego jest ogromnie istotne aby w definicji okresu "średniowiecza" podkreślać wypaczenia w zachowaniach ludzi, a nie okres czasu:

Motto: "Najefektywniejszy niszczyciel to ten którego nie daje się usłyszeć ani zobaczyć."

       Jeśli biernie akceptuje się definicję "średniowiecza" wypracowaną przez dzisiejszych naukowców - w której nacisk kładzony jest na okres czasu w historii Ziemi, wówczas przeacza się fakt że owo "średniowiecze" zostało czymś spowodowane. Znaczy, taka naukowa definicja implikuje "między wierszami" że "średniowiecze" czysto automatycznie nastało i potem przeminęło - tak jak to się zawsze dzieje z czasem i z epokami. Jeśli jednak "średniowiecze" zdefiniuje się tak jak ja uczyniłem to w poprzednim punkcie tej strony, znaczy z naciskiem na wypaczenia w zachowaniach ludzi, wówczas natychmiast rzuca się w oczy, że musiał zaistnieć na Ziemi jakiś czynnik zdrowotny czy biologiczny który wywołał te wypaczenia. Wszakże zachowania ludzi nigdy NIE ulegają dewiacjom i wypaczeniu same z siebie, a musi coś je powodować. Moja definicja średniowiecza inspiruje więc do poszukiwania owego czynnika który spowodował to trwające aż kilka stuleci wypaczenie zachowań całej ludzkości.
       Szukając czynnika który wywołał aż tak długotrwałe wypaczenie zachowań ludzi, śmiało można wyeliminować cały szereg wielkości "naturalnych", takich jak skład powietrza, wody, parametry ówczesnego światła, itp. Wszakże owe naturalne czynniki działały na ludzkość niezmiennie przez okres większy od długości średniowiecza. Po eliminacji tamtych czynników naturalnych, warto zwrócić uwagę na indukowany technicznie tzw. "hałas telepatyczny" - znany z badań paranormalnych jako źródło silnych wypaczeń w zachowaniach ludzi. (Czym jest owa niesłyszalna świadomie przez ludzi, jednak odbierana przez nich podświadomie "telepatia" oraz "hałas telepatyczny", wyjaśnia to skrótowo strona telepathy_pl.htm, zaś opisuje bardziej szczegółowo tom 4 monografii [8/2] i [1/5]. W tym miejscu wystarczy nadmienić, że jego jeszcze inna nazwa często używana w radiestezji i w różdżkarstwie to "zieleń ujemna". Hałas telepatyczny najczęściej jest wykrywany w niektórych obszarach piramid, ponad podziemnymi żyłami wody, oraz w emisjach z różnych totemów i obiektów kultu używanych w "czarnej magii".) Wszakże tuż przed pojawieniem się epoki średniowiecza miała na Ziemi miejsce gigantyczna eksplozja koło Tapanui w Nowej Zelandii z 1178 roku - opisana na niniejszej stronie internetowej. Jej zaś charakter wydatnie sprzyjał wygenerowaniu wysokich ilości właśnie takiego "hałasu telepatycznego". Eksplozja ta nie tylko więc miała miejsce w roku który był początkiem nadejścia epoki średniowiecza, ale na dodatek była ona na tyle potężna że zdołała zagłuszyć hałasem telepatycznym cały glob. Wszakże jej fizykalne skutki zdewastowały całą kulę ziemską, zaś sporo ze spowodowanych przez nią zniszczeń jest do dzisiaj widoczne w Europie. Te i inne przesłanki wskazują więc jednoznacznie, że nadejście na całą Ziemię okresu średniowiecza było spowodowane "hałasem telepatycznym" które rezonowało w ziemskiej jonosferze aż przez kilka kolejnych wieków, a które było wzbudzone gigantyczną eksplozją koło Tapanui w Nowej Zelandii z 1178 roku. Obszerne analizy i dedukcje które doprowadziły do ustalenia tego faktu (tj. faktu że to właśnie takie ogromnie niszczycielskie dla zdrowia ludzi "rezonowanie hałasu telepatycznego" w ziemskiej jonosferze doprowadziło do nastania okresu średniowiecza), omówione zostały w podrozdziale D4 z monografii [5/4].
       Jeśli przeanalizuje się wpływ rezonowania hałasu telepatycznego na samopoczucie i zachowania ludzi, wówczas się okazuje że hałas ten wywołuje u ludzi dokładnie takie skutki jakie źródła historyczne opisują że były one dominujące w okresie średniowiecza. Przykładowo, na przekór że hałas telepatyczny pozostaje niesłyszalny świadomie, faktycznie jest on odbierany przez ludzką podświadomość (to dlatego jest on wykrywalny metodami radiestezji i różdżkarstwa). Stąd pod jego wpływem ludzie stają się poirytowani i źli, zaś jako tacy łatwo wpadają w gniew, szybko reagują agresją, nie mają hamulców w swoich raptownych i brutalnych działaniach, tracą poczucie humoru, wszystko ich irytuje, nie wykazują tolerancji wobec niczego, itd., itp. - czyli są dokładnie tracy o jakich wiemy że byli oni w okresie średniowiecza. W obszarze zdrowia fizycznego, nadmiar hałasu telepatycznego osłabia odporność organizmu na choroby i zwiększa podatność na choroby, a ponadto u mężczyzn zmniejsza liczebność spermoidów. W rezultacie więc powoduje wszystkie owe skutki które znamy z okresu średniowiecza, takie jak epidemie i plagi, całkowite wymieranie wielu całych rodzin i dynastii, wyludnianie się całych krajów, itd., itp. Oczywiście, hałas teleptyczny wypacza także poczucie piękna i zdolności do racjonalnego myślenia - co tłumaczy średniowieczne "chore" malarstwo, oraz liczne średniowieczne powypaczane idee w rodzaju fanatyzmu, separatyzmu, martyrologii, zniszczenia, itp.


#K3. Niszczycielskie "rezonowanie hałasu telepatycznego" wszczyna też każda eksplozja nuklearna - co więc to znaczy dla ludzkości:

       W latach od 1945 do około 1970, pokolenie ludzi którzy wówczas zarządzali Ziemią (patrz punkt #K5 poniżej na tej stronie) dokonywało całego szeregu próbnych eksplozji nuklearnych. Jak jednak się okazuje, każda taka próbna eksplozja nuklearna generuje określoną ilość owego "hałasu telepatycznego" tak ogromnie niszczycielskiego dla zdrowia ludzi. Co gorsze, cechą tego "hałasu telepatycznego" jest że potrafi on się kumulować lawinowo - znaczy że hałasowe skutki każdej kolejnej eksplozji nuklearnej dodają się do sumy skutków eksplozji poprzednich. Rezultatem więc tamtego szeregu próbnych eksplozji nuklearnych dokonanych na Ziemi w latach od 1945 do około 1970, było że całkowita ilość ogromnie niszczycielskich dla ludzkiego zdrowia rezonacji hałasu telepatycznego w chwili obecnej jest równa, jeśli nie większa, ilości tych rezonacji hałasu jakie panowały w okresie "średniowiecza". Następstwo zaś tego może być tylko jedno, mianowicie owe już dokonane próbne eksplozje nuklearne zainicjowały w ludziach wypaczenia zachowań które objawiają się obecnym staczaniem się Ziemi w kolejną epokę "neo-średniowiecza". Oczywiście, podobnie jak mieszkańcy oryginalnego "średniowiecza" nie byli wcale świadomi że żyją w średniowieczu, zaś ich chore i powypaczane zachowania mogły być jedynie rozpoznane przez mieszkańców innych, zdrowszych epok, również dzisiejsi mieszkańcy Ziemi nie mają pojęcia że właśnie coraz głębiej staczają się w epokę "neo-średniowiecza". Niemniej jeśli dokona się porównania zachowań pokolenia ludzi którzy dzisiaj dominują Ziemię, z zachowaniami ludzi "średniowiecza", wówczas podobieństwo samo zaczyna rzucać się w oczy. Dlatego jeśli ktoś dzisiaj uważnie rozglądnie się dookoła, wówczas bez trudu odnotuje że owa epoka "neo-średniowiecza" już nadeszła na Ziemię i że zaczęła ona coraz silniej trapić ludzkość począwszy od około 1995 roku (co staram się udokumentować m.in. w punkcie #K6 poniżej).


#K4. Jakie więc fakty nam dowodzą, że faktycznie już mamy na Ziemi kolejny okres "neo-średniowiecza":

       Przez nazwę "neo-średniowiecze" należy rozumieć okres w dziejach ludzkości jaki właśnie nadchodzi na Ziemię. Okres ten zaindukowało niszczycielskie działanie na psychikę i zdrowie ludzi długoterminowego "hałasu telepatycznego" pobudzonego próbnymi eksplozjami broni nuklearnej z lat od 1945 do 1970. Podobnie do oryginalnego "średniowiecza", okres ten będzie się charakteryzował anormalnymi wypaczeniami w zachowaniach ludzi. Istnieje cały szereg cech które będą charakteryzowały ten okres, oraz które są dzisiejszym odpowiednikiem podobnych cech jakie dominowały ludzkość w okresie oryginalnego "średniowiecza". Najważniejsze z nich obejmują m.in. (1) kierowanie się we wszystkim uczuciami, zachciankami, lenistwem, awersją do myślenia, zazdrością, modą, przykładem idoli, itp., zamiast wiedzą, rozumem, logiką, dowodami, itp., (2) uleganie skłonnościom, zachciankom, nałogom, zboczeniom, itp. - czyli praktykowanie na codzień niszczycielskiej filozofii zwanej pasożytnictwo, (3) powszechny upadek moralności i zanik posłuchu dla podszeptów naszego sumienia, (4) religijny fanatyzm, uwielbienie dla siły, oraz fascynacja ciałem, mięśniami, bronią, itp., (5) egoizm i samocentryczność ludzi którzy troszczą się wyłącznie o samych siebie, (6) galopująca zachłanność i materializm, (7) niesubordynacja społeczna, rozruchy, rozpadanie się państw i mocarstw, terroryzm, piractwo, itp., (8) nasilanie się najróżniejszych plag i chorób (np. patrz punkt #B1 na totaliztycznej stronie plague_pl.htm), spadek liczby spermoidów, wymieranie dynastii, wyludnianie się Ziemi, (9) wypaczenia poczucia smaku i widzenia świata - manifestujące się m.in. w "chorym psychopatycznie" rodzaju sztuki i muzyki, (10) globalny zanik szczęścia i poczucia humoru - powodujący że ludzie niemal wszystko uważają za obrazę, że przestają się uśmiechać, że zawsze wyglądają ponuro i są w stanie nieustannej depresji, że coraz trudniej znaleźć coś co byłoby w stanie ich rozbawić, że łatwo popełniają samobójstwa, itd., itp (odnotuj że zaistnieje więcej podobnie powypaczanych cech i zachowań ludzkich).
       Znacznie więcej informacji na temat następującego obecnie na Ziemi okresu "neo-średniowiecza" zaprezentowanych zostało w podrozdziale D4 z monografii [5/4].


#K5. Pokolenia które aktywnie przyczyniły się do nadejścia na Ziemię okresu "neo-średniowiecza":

       Co około 25 lat zmienia się pokolenie ludzi które zadominowało życie na Ziemi i które zarządza owym życiem. (Odnotuj przy tym że pod pojęciem "pokolenie" rozumiemy tutaj wiekowo zbliżoną grupę ludzi którzy dorastali w podobnych czasach a stąd doświadczyli tego samego rodzaju warunków środowiskowych, tak że ich zachowania i cechy osobowościowe zawierają potem trendy wspólne dla niemal ich wszystkich.) Stąd każde takie "pokolenie" w okresie swojej dominacji ukształtowuje życie na Ziemi w nieco odmienny sposób - jaki jest unikalny i charakterystyczny dla tego właśnie pokolenia. Pokolenie ludzi które jako pierwsze wystawione zostało na niszczycielskie działanie rezonacji hałasu telepatycznego z bomb atomowych, jest pokoleniem do którego ja należę. Pokolenie to kiedyś nazywane było "wyżem demograficznym". Jednak ja preferuję nazwać je żartobliwie pokoleniem "uczuciowców" - ponieważ ów niszczycielski hałas telepatyczny spowodował, że zamiast kierować się rozumem, logiką, materiałem dowodowym, itp., zaczęło ono kierować się uczuciami, poglądami, zachciankami, pożądaniami, itp. Owo pokolenie "uczuciowców" dominowało życie na Ziemi przez okres od około 1970 roku, do około 1995 roku. Po nim Ziemia została wzięta w zarząd przez pokolenie ich dzieci, którego kontrola nad życiem ludzkości przypada na lata od około 1995 do około 2020 - czyli w tym również i na chwilę obecną. Dokonajmy więc teraz przeglądu tych cech każdego pokolenia które przyczyniło się do nadejścia na Ziemię okresu "neo-średniowiecza", które to cechy posiadają zasadniczy wpływ na powstanie i eskalowanie owego "neo-średniowiecza". Proszę też odnotować, że każdemu z owych pokoleń przyporządkowałem wysoce żartobliwą nazwę która moim zdaniem powinna rozbawiać i stąd być łatwiejsza do kojarzenia, a jednocześnie powinna najlepiej charakteryzować esencję zachowań danego pokolenia.
       Oczywiście, aby krótko zcharakteryzować poszczególne pokolenia, konieczne jest użycie wysokiego stopnia generalizacji. Jak zaś to z generalizowaniem zawsze bywa, wypunktowywuje ono jedynie najbardziej powszechne i najbardziej reprezentacyjne tendencje. Jako takie, nie uwzględnia ono ani wyjątków od opisanych tu tendencji - które w rzeczywistym życiu zawsze przecież istnieją, ani też jakichkolwiek indywidualnych osób czy jakichkolwiek konkretnych rodzin. Stąd, na przekór że esencja tego co tu opisane faktycznie odnosi się do całych wskazywanych tu pokoleń, niekoniecznie i nie zawsze odnosi się ona do każdej indywidualnej osoby ani do każdej indywidualnej rodziny z danego pokolenia.
       1. Pokolenie "agresywnych panikarzy". Jest to pokolenie ojców mojego pokolenia. Ziemia znajdowała się pod ich panowaniem w okresie od około 1945 roku do około 1970 roku. Pokolenie to przeżyło i na własne oczy widziało wszelkie okropności wojny światowej. Panicznie więc bało się następnej wojny światowej. Aby jej zapobiec, zgodnie z dewizą starożytnych Rzymian "kiedy chcesz pokoju przygotowuj się do wojny" zbroiło się ono jak szalone i potrząsało swoimi broniami przed nosami własnych przeciwników. Aby zaś dysponować najpotężniejszymi rodzajami broni, bez przerwy dokonywało prób z bronią jądrową. To właśnie owe próby tamtego pokolenia zaowocowały falami wibracji hałasu telepatycznego który odtąd rezonuje w ziemskiej jonosferze - tak jak dźwięki rezonują w pudle rozonansowym skrzypiec. To owo pokolenie "agresywnych panikarzy" faktycznie jest odpowiedzialne za sprowadzenie na ludzkość obecnego okresu "neo-średniowiecza".
       2. Pokolenie "uczuciowców" do którego m.in. ja należę. Panowało ono nad Ziemią w okresie od około 1970 roku, aż do około 1995 roku. To właśnie jego podświadomość, po raz pierwszy od końca czasów średniowiecza, ponownie zaczęła być stopniowo wypaczana rezonowaniem "hałasu telepatycznego". Dlatego jego najważniejszą cechą stało się, że zamiast kierować się rozumem, wiedzą, logiką, dedukcją, materiałem dowodowym, tradycją, itp., po raz pierwszy od wielu wieków zaczęło ono we wszystkim kierować się głównie uczuciami, zachciankami, impulsami, niesprawdzonymi poglądami, modą, przykładem swoich idoli, itp. W ten sposób pokolenie to złamało dotychczasową tradycję i trend na Ziemi. Jednocześnie to ono zaniedbało i złamało tradycyjne metody wychowywania ludzi, wprowadzając w życie idee w rodzaju "zakaz dyscyplinowania dzieci" i "prawa anty-klapsowe" opisywane w punkcie #B5.1 mojej strony o nazwie will_pl.htm. W rezultacie spowodowało ono, że następne pokolenie (tj dzieci mojego pokolenia) zostało wychowane na "Midasów na odwyrtkę".
       3. Pokolenie "Midasów na odwyrtkę" - tj. pokolenie dzieci mojego pokolenia. Przejęło ono władzę nad Ziemię od mojego pokolenia około 1995 roku i będzie panowało do około 2020 roku. W chwili obecnej ludzkość i Ziemia znajdują się więc pod ich kontrolą i zarządem.
       Wszyscy zapewne znamy mit starożytnej Grecji o królu Midasie z Frygii - tego który zamieniał w złoto wszystko czego tylko się dotknął. Dlatego jedno z napoważniejszych w skutkach zaniedbań mojego pokolenia "uczuciowców" można by opisać jako wychowanie pokolenie naszych dzieci na takich właśnie "Midasów na odwyrtkę" - wszakże "wszystko czego one się tylko dotkną natychmiast zamienia się w gówno." Pamiętając, że pokolenie owych "Midasów na odwyrtkę" przejęło od mojego pokolenia panowanie nad Ziemią około roku 1995, podajmy tutaj kilka przykładów ich "dotyku Midasa na odwyrtkę". Ano, już w tylko około dwa lata od przejęcia przez nich panowania nad Ziemią, pojawił się tzw. "kryzys Azjatycki" który zniszczył wiele walut i ekonomii świata (także przepołowił on moje zagraniczne zarobki). W około 6 lat po przejęciu panowania, ich "dotyk Midasa na odwyrtkę" zamanifestował się w formie tzw. "9/11". Potem Midasy owe wszczęły aż kilka wojen, o których do dzisiaj nie wiedzą jak je zakończyć. W 2008 roku zaczęły one kryzys ekonomiczny - który obecnie tylko pogłębiają zamiast eliminować (tj. kryzys spowodowany przez zachłanność bankierów owego pokolenia którzy zmarnotrawili na siebie pieniądze jakie mieli pożyczać biednym, zaś "eliminowany" przez ich polityków poprzez dawanie owym bankierom w "opiekę" nawet większych sum pieniędzy odbieranych biednym podatkami). W dniach od 7 do 19 grudnia 2009 roku przywódcy wszystkich krajów świata z pokolenia owych "Midasów na odwyrtkę" zorganizowali w Kopenhadze światową konferencję klimatyczną "COP15" - o której wcześniej się chwalili że rozwiążą na niej wszystkie problemy z klimatem i naturą. Jednak w praktyce nic na niej nie rozwiązali - jak to jednak słusznie stwierdził artykuł "Climate deal waits for another day" ze strony A2 gazety The New Zealand Herald (wydanie z poniedziałku (Monday), December 21, 2009). Jedyne więc czym owa konferencja zaawocowała to dużo zepsutego powietrza. Potem zablokowali rozwój energii słonecznej poprzez oddanie monopolom elektrycznym "opieki" i wyłączności nad sprzedażą i instalowaniem bazakumulatorowych "paneli słonecznych" - tak jak opisują to punkty #A1, #B5 i #F3 na mojej stronie solar_pl.htm. Itd., itp. - przykłady "dotyku" owych "Midasów na odwyrtkę" możnaby mnożyć w nieskończoność.
       Moim zdaniem istnieją aż dwa zasadnicze powody dla których pokolenie "Midasów na odwyrtkę" ma właśnie taki "odwrotny niż Midas" wpływ na wszystko czego tylko się dotknie. Pierwszym powodem jest fakt że owo rezonowanie hałasu telepatycznego nieprzerwanie wypacza ich moralność, nastawienia, uczucia, zachcianki, pożądania, umysł, myśli, nawyki, itp. Drugim zaś powodem jest, że zostali oni wychowani przez pokolenie "uczuciowców" które też zostało już wypaczone owym rezonowaniem hałasu telepatycznego, a stąd które odrzuciło i zdewaluowało sprawdzone w tysiącleciach stosowań metody wychowywania - tak jak to opisano w punkcie B5.1 totaliztycznej strony will_pl.htm. Dlatego owo pokolenie "Midasów na odwyrtkę" już obecnie nam ilustruje jaki będzie w przyszłości mechanizm lawinowego kumulowania się niszczycielskich następstw "neo-średniowiecza" - jeśli ludzie zignorują informacje i zalecenia wskazywane w punkcie #K8 poniżej. (To lawinowe kumulowanie się następstw może spowodować, że jeśli następstwa "neo-średniowiecza" nie będą rozumiane i stąd wymkną się spod kontroli, wówczas Ziemia może już wkrótce się zamienić w prawdziwe piekło.) Ponieważ wypaczanie powodowane rezonowaniem hałasu telepatycznego omówiłem już w poprzednich punktach #K2 i #K3 tej strony, poniżej skupię się na omówieniu głównie następstw wypaczonego wychowania owego pokolenia "Midasów na odwyrtkę".
       Tak więc tym drugim głównym powodem dla którego pokolenie dzieci mojego pokolenia wyrosło na takich "Midasów na odwyrtkę", było że kierując się uczuciami zamiast rozumem (wszakże rozum już w moim pokoleniu został zagłuszony hałasem telepatycznym), moje pokolenie odrzuciło i zdewaluowało tradycyjne metody wychowania dzieci. Dla mojego pokolenia "uczuciowców" przestało bowiem mieć znaczenie, że owe tradycyjne metody wychowania udowodniły swoją poprawność w działaniu przez całe tysiąclecia ich używania. Jednocześnie niesprawdzone metody wychowania jakie kierując się uczuciami zamiast logiką dopiero moje pokolenie "uczuciowców" po raz pierwszy wprowadziło do użycia, wiodły do wyrośnięcia zbyt wielkiej proporcji dzieci następnego pokolenia na egoistów, snobków, mięczaków, niezdary, niedołęgów, terrorystów, itp. Pokolenie "uczuciowców" do którego ja należę miało raczej twarde dzieciństwo i młodość. Można więc zrozumieć dlaczego, kiedy w końcu swoimi rękami zdołało ono zbudować największy okres dobrobytu i stabilności w dotychczasowych dziejach Ziemi, owocami tego dobrobytu zaczęło bezwarunkowo obsypywać swoje dzieci. Na dodatek, powszechne kierowanie się uczuciami zamiast rozumem spowodowała że bez przerwy starało się ono przypodobać swoim dzieciom i kupić sobie ich miłość, zamiast wpajać w nie zasady, tradycję, dyscyplinę, odpowiedzialność, oraz inne cechy wymagane do wpojenia młodemu pokoleniu. To właśnie w okresie dominacji pokolenia "uczuciowców" jego dzieci otrzymywały samochody, komputery i najnowsze zabawki zupełnie bez kiwnięcia palcem. To owo pokolenie wprowadziło do użycia miękką i wygodną bieliznę, jednorazowe pieluchy, zakazy dawania dzieciom klapsa kiedy są niegrzeczne, oraz urabianie nauczycieli aby używali psychologii zamiast obowiązków, gonienia do pracy i kar. To owo też pokolenie "uczuciowców" pozwalało swym dzieciom wydawać pensje rodziców na najmodniejsze ubrania, najbardziej znanych fryzjerów, oraz najlepsze kosmetyki. W rezultacie pokolenie jego dzieci nawykło że cały świat obraca się wokoło ich pępka, oraz że w życiu można jedynie brać nic w zamian nie dając. W ten sposób, zgodnie z prawami życia opisanymi w punkcie #A3 strony god_proof_pl.htm, pokolenie "uczuciowców" wychowało swych następców na niedołęgi i egoistów, którzy umią zabierać jednak nie potrafią dawać, którzy umią obiecywać, jednak nie potrafią dotrzymywać, którzy umieją burzyć, jednak nie potrafią budować z sukcesrm, którzy zamiast pokojowej i efektywnej negocjacji używają siły i zniszczenia. W swoim podejściu do wychowania następnego pokolenia pokolenie "uczuciowców" zignorowało tysiąclecia doświadczeń ludzkości, że aby nabyć wymaganych cech charakteru - zgodnie z wyraźnymi zaleceniami Boga wyrażonymi w Biblii młodzież trzeba wychowywać "tak jak hartuje się stal" (co wyjaśniono w punkcie #B5.1 totaliztycznej strony will_pl.htm). W rezultacie, reprezentanci owego pokolenia "Midasów na odwyrtkę" którzy obecnie panują nad światem, w swoim niedołęstwie i egoiźmie zapewne nie będą nawet zdolni zapewnić swym rodzicom godziwych emerytur. Na stare lata ich rodzice będą więc zbierali owoce faktu że jako pokolenie "zawalili" właściwe wychowanie następnego pokolenia. Na szczęście, w długoterminowym działaniu "nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło". Owo więc niedołęstwo i egoizm pokolenia "Midasów na odwyrtkę" powoduje, że pokolenie ich dzieci ponownie będzie zapewne miało "twarde życie" które być może zdoła "zahartować je jak stal" - tak jak było hartowane moje pokolenie. Stąd, jeśli spełnione zostaną warunki z punktu #K8 poniżej, ciągle istnieje jakaś szansa że po upadku i maraźmie okresu panowania "Midasów na odwyrtkę", być może ponownie zacznie na Ziemię powracać nieco lepszy okres budowany przez pokolenie "decydentów". Obyśmy tylko zdołali owym "decydentom" przekazać, zanim powymieramy, jak istotne i brzemienne w następstwa jest surowe i moralne wychowanie ich dzieci oraz ich uczulenie na wszystkie te aspekty życia które mają znaczenie dla przerwania obecnej eskalacji okresu "neo-średniowiecza".
       4. Pokolenie które ja nazywam "pokoleniem decydentów", jednak które przez innych badaczy nazywane jest wymownie "pokoleniem ja" (po angielsku "Me Generation") dla powodów jakie opiszę poniżej. Jest to pokolenie wnuków generacji do której ja należę, czyli są to dzieci "Midasów na odwyrtkę". Przejmie ono ludzkość i Ziemię w swój zarząd począwszy od około 2020 roku aż do około 2045 roku. Powodem dla którego ja żartobliwie nazywam ich pokoleniem "decydentów" jest, że to od nich będzie zależało podjęcie i wdrożenie najważniejszej decyzji ich tysiąclecia - od której zależały potem będą losy ludzkości przez następne kilkaset lat. Mianowicie, owi "decydenci" swoimi decyzjami i działaniami podejmą i wdrożą albo ignoranckie (ale jeszcze badziej chciwe, rabunkowe i egoistyczne) decyzje w rodzaju decyzji "Midasów na odwyrtkę" - które następnie rozciągną i wydłużą okres "neo-średniowiecza" aż na kilka dalszych stuleci (zamieniając w ten sposób Ziemię w rodzaj piekła), albo też rozsądnie wykorzystają oni wiedzę którą m.in. stara się im przekazać niniejsza strona internetowa i działając rozumowo oraz moralnie wytłumią oni ów okres "neo-średniowiecza" oraz przywrócą ludzkość na drogę moralności, użycia inteligencji, wdrażania pokoju, kultywowania tradycji, itp.
       Jaki rodzaj decyzji owo "pokolenia ja" zapewne będzie podejmowało, już obecnie można to wydedukować po wynikach badań filozofii jaką ono wyznaje, raportowanych m.in. w artykule "Heed wisdom of Bible before it's too late" (tj. "Baczmy na mądrość Biblii zanim będzie już za późno"), ze strony A11 gazety The New Zealand Herald wydanie datowane w czwartek (Thursday), June 3, 2010. Artykuł ten raportuje m.in. wyniki badań nad zachowaniami i wartościami moralnymi "pokolenia ja". Oto cytowanie jednego zdania z owego artykułu: "Szerokie badania około 14000 Amerykańskich studentów uniweryteckich w okresie ostatnich 30 lat, stwierdzają badacze, ujawniły że byli oni najbardziej egoistyczni, samo-zakochani, zazdrośni, przemądrzali, oraz snobistyczni ludzie najnowszych czasów." (W oryginale angielskojęzycznym: "Comprehensive studies of 14,000 odd American university students over the past 30 years, the researchers said, revealed that they were the most self-centered, nercissistic, competetive, confident, and individualistic human being of modern times.") Jakże więc przejść do porządku dziennego nad egoizmem, zapatrzeniem we własny pępek, chciwością, bezwzględnością, wymaganiami, itp., tego pokolenia. Wszakże już obecnie ujawnia się niebezpieczeństwo, że kiedy pokolenie to obejmie panowanie nad Ziemią, wówczas pod jego chciwością i wadami narody po prostu się porozpadają.


#K6. Dlaczego pokolenie "Midasów na odwyrtkę" eskaluje obecnie okres "neo-średniowiecza":

       Po okresie średniowiecza w którym ludzie kierowali się wyłącznie uczuciami, kolejne generacje ludzkości ciężko pracowały aby na Ziemię przywrócić użycie wiedzy, dowodów, logiki, dedukcji, rozsądku, oraz tym podobnych zalet ludzkiego intelektu. Ojcowie mojego pokolenia (tj. "agresywni panikarze") już niemal całkowicie wdrożyli codzienne użycie tych jakości. Przykładowo, ich małżeństwa niemal wyłącznie były oparte na rozsądku - co zredukowało rozwody do niemal zera. Ich odnoszenie do Boga, religii, duchów, czy niewyjaśnionych zjawisk było wyłącznie brane na rozum a nie na uczucia (wszakże to właśnie za życia rodziców mojego pokolenia, po raz pierwszy i ostatni w dotychczasowych dziejach ludzkości prowadzone były oficjalne badania UFO, ESP, telepatii, itp.) Życie rodzinne miało logikę, strukturę i odpowiedzialność, bo istniała głowa rodziny i każdy znał swoje miejsce, bo był klarowny podział ról, bo przestrzegano tradycji oraz udowodnionych w praktyce metod działania. Dzieci karano lub nagradzano stosownie do ich zachowania i osiągnięć, bo każdy wiedział że jeśli wypaczy się ich charaktery brakiem moralnych wzorców, zasad, ograniczeń, obowiązków i dyscypliny, wówczas przynależna im porcja bólu i zmagań zostanie im zaserwowana w znacznie późniejszym wieku. W czasach naszych przodków gdy ktoś był w biedzie wszyscy rozumieli że osobiście muszą mu pomóc. Godność, uczciwość, moralność, honor i działania dla dobra swego kraju ciągle były wówczas odnotowywalne u polityków i u decydentów. Jeśli ktoś chciał coś zakupić wówczas zarabiał moralnie i oszczędzał dla osiągnięcia swego celu. Natomiast czas wolny spędzało się wówczas na pobudzających myślenie i inteligencję działaniach, na życiu towarzyskim, na modlitwach, czy na rozmowach ze starszą generacją.
       Kiedy rozum już niemal całkowicie zatriumfował nad uczuciami, oto weszło w życie moje pokolenie "uczuciowców". Otumanieni hałasem telepatycznym irytującym naszą podświadomość, wybuchaliśmy gniewem i przekorą "do diabła z rozumem i tradycją - zacznijmy brać życie wyłącznie na uczucia". Zerwaliśmy więc z konsultowaniem rozumu kiedy wybieraliśmy sobie partnerów życiowych, zaś słuchaliśmy wyłącznie podszeptów miłości. Miłość zaś szybko przemija. Rezultatem były małżeństwa tylko na okres dobrej pogody, rozpad rodzin z chwilą pierwszych kłopotów, oraz lawinowe narastanie rozwodów. Zamiast rzeczowo badać niewyjaśnione zjawiska, Boga, UFO, duchy, ESP, itp., oraz zamiast zważać na materiał dowodowy w ich sprawie, zaczęliśmy postępować uczuciowo i zgodnie z panującą modą, a stąd ignorować te tematy oraz palić na stosie tych co je ciągle badali. Zamiast wychowywać dzieci zgodnie z udowodnionymi przez tysiąclecia metodami zalecanymi przez Biblię, zaczęliśmy oszczędzać im bólu i wysiłku, pocieszać że bezmyślność i głupota też zasługują na nagrody, wychwalać nawet za zjedzenie posiłku, obsypywać prezentami za czynienie niczego, dawać im dyplomy i medale tylko za wzięcie udziału, oraz wpajać w nich przekonanie że są pępkami całego wszechświata. W swym rodzinnym życiu wyelimowaliśmy role, pozycje i tradycje, tak że każdy mógł czynić co tylko zechciał, nikt też nie zaznał żadnej struktury, dyscypliny, ograniczeń, ani odpowiedzialności. Zamiast słuchać tych co mają coś do powiedzenia zaczęliśmy wysłuchiwać tych co najbardziej krzykliwi. Zamiast nazywać wszystko po imieniu, zaczęliśmy wprowadzać nową terminologię aby przypadkiem kogoś nie obrazić. Zamiast się modlić, zaczęliśmy się wstydzić swego Boga. Zamiast wytykać i zwalczać to co złe i niemoralne, powprowadzaliśmy "prawa prywatności" oraz "cywilne unie" które pozwalały nam to ukryć lub zalegalizować. Zamiast potępiać i karać zboczonych, zwyrodniałych i pozbawionych hamulców, czyniliśmy ich naszymi idolami. To w moim pokoleniu "uczuciowców" zamiast pomagać ludziom w potrzebie, powymyślaliśmy instytucje na które mogliśmy przerzucać odpowiedzialność za pomoc, podczas gdy my mogliśmy zabawiać się w gapiów. To moje pokolenie "uczuciowców" wyeliminowało umysłowo inspirujące wieczorne życie towarzyskie i rozmowy ze starszą generacją oraz filozoficznie nastrajające modlitwy, zastępując je bezmyślnym oglądaniem telewizji lub podsycaniem brutalności z pomocą gier komputerowych. To owo pokolenie "uczuciowców" ponownie zaczęło zatrudniać za to "KOGO ktoś znał", a nie za to "CO ktoś potrafił dokonać".
       Najgorsze jednak, że owo następne pokolenie "Midasów na odwyrtkę" i niewydarzeńców - które moje pokolenie "uczuciowców" rozpieszczało zamiast wychowywać, po przejęciu po nas planety zeskalowało dalej tamte nasze kierowanie się uczuciami i zachciankami zamiast rozumem. W rezultacie, owo rozwydrzone pokolenie "Midasów na odwyrtkę" przetransformowało nasze kierowanie się głównie uczuciami, w obecnie panującą epokę niemoralności, zachłanności, wypaczeń, zboczeń, agresji, zbrodni, bezrobocia, upadku i głodu. I tak owi niewydarzeńcy wyeskalowali zachłanność do granic absurdu. Stąd ich politycy zamiast pytać "co to uczyni dla naszego narodu lub kraju", zaczęli swoje rządy od wypytania "a co (lub ile) jest w tym dla mnie". To owo następne pokolenie "Midasów na odwyrtkę" swój nawyk otrzymywania za darmo przekształciło w trwałe "życie na kredyt". To ono zamiast płacić proporcjonalnie do wkładu, wymyśliło milionowe zarobki dla dyrekcji zaś głodowe ochłapy dla robotników, premie równoważne tysiącom pensji dla zarządu, oraz odsyłanie na bezrobocie dla reszty pracowników. To ono przywraca dziesięciogodzinny dzień pracy dla robotników, skraca urlopy i dni odpoczynku, redukuje zasiłek dla bezrobotnych, oraz wydłuża wiek uprawnienia do emerytury. To ono eliminuje Boga z życia, zaś wprowadza kult pieniądza i szybkiej przyjemności. To ono w ludziach widzi jedynie ciało i mięśnie, zaś w naturze potencjał do zarobku. Itd., itp.
       W przeszłości naszej cywilizacji istniał już raz taki okres czasu kiedy ludzie zaprzestali słuchania wiedzy, materiału dowodowego, logiki, głosów rozsądku, czy podszeptów sumienia, a zaczęli eskalować najróżniejsze wypaczenia kierując się wyłącznie uczuciami, emocjami, zachciankami, itp. Okres ten nazywamy "średniowieczem". Poprzez trwałe wdrożenie w życie nowego trendu aby ignorować moralność, tradycję, wiedzę, logikę, dowody, oraz głosy rozsądku, a wsłuchiwać się wyłącznie w nasze uczucia i zachcianki, moje pokolenie "uczuciowców" stworzyło na Ziemi warunki umożliwiające naszym następcom przywrócenie tamtej mrocznej epoki. To dlatego w okresie panowania mojego pokolenia "uczuciowców" rozpoczął się na Ziemi proces który nasze niewydarzone "Midasy na odwyrtkę" ignorancko pogłębiły potem w obecnie eskalującą się epokę "neo-średniowiecza". Kiedy zaś owe wypaczenia "neo-średniowiecza", oraz wszystkie jego niemoralne konsekwencje, raz już całkowicie rozpanoszą się po Ziemi, wówczas zapewnie potrzebny będzie wysiłek aż wielu kolejnych generacji ludzi aby Ziemia zdołała powrócić do używania moralności, wiedzy i rozumu w każdej możliwej sytuacji.


#K7. Początek "polowania na czarownice" w ziemskiej nauce - czyli nawrót średniowiecznych zachowań i "naukowej inkwizycji":

       Dzień 3 lutego 2010 roku przejdzie zapewne do historii jako data oficjalnych narodzin neośredniowiecznej "naukowej inkwizycji". W owym bowiem dniu cały świat dowiedział się z dzienników telewizyjnych o pierwszym przypadku kiedy naukowe badania zostały wycofane i symbolicznie "spalone na stosie" na zasadzie działania "średniowiecznej inkwizycji". Owego więc dnia nauka ziemska zaczęła ponownie uciekać się do oficjalnego "polowania na czarownice" które było tak charakterystyczne dla faktycznego okresu średniowiecza.
       Owego pierwszego symbolicznego "spalenia na stosie" wyników oficjalnych badań naukowych, wraz z ich autorem, dokonało brytyjskie czasopismo medyczne o nazwie "The Lancet". Po upływie 12 lat unieważniło ono i wycofało bowiem artykuł jaki został w nim opublikowany jeszcze w 1998 roku, a jaki dotyczył związku pomiędzy szczepieniami ochronnymi na odrę (po angielsku "measles"), a tzw. autismem u dzieci. Szczegóły tego unieważnienia poznałem w dzień później z aż dwóch nowozelandzkich artykułów w gazetach, mianowicie z artykułu "Dishonest vaccination study revoked" ze strony A6 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie datowane w czwartek (Thursday), February 4, 2010, oraz artykułu "Vaccine link to autism dismissed", ze strony A4 gazety The New Zealand Herald wydanie datowane w czwartek (Thursday), February 4, 2010. Mnie osobiście w owych artykułach uderzył brak naukowych powodów dla jakich owe badania były wycofane. Ich wycofanie uzasadniane było bowiem wyłącznie pozanaukowymi powodami (przykładowo brakiem zgody na te badania od jakiejś komisji etycznej, brakiem zgody rodziców na pobieranie krwi od dzieci, nie referowaniem dzieci do dalszych badań, itp.). Innymi słowy, jak w prawdziwej inkwizycji, owa neo-średniowieczna "naukowa inkwizycja" ponownie przestała zważać na to czy oskarżony jest faktycznie winnym czy też nie (tj. przestała osądzać jego ustalenia i wyniki wyłącznie na bazie naukowego materiału dowodowego), a nakazała symboliczne "spalenie na stosie" tych wyników i ich autora tylko ponieważ możnym i politykom dzisiejszego świata spalenie owo stało się na rękę.
       Oczywiście, ja nieoficjalnie o istnieniu owej "naukowej inkwizycji" wiem już od dawna. Wszakże moje badania naukowe są przez nią symboliczne "palone na stosie" od początku kiedy usiłowałem je opublikować. To między innymi z powodu jej działalności ja nigdy NIE zdołałem opublikować swoich ustaleń i teorii w jakimkolwiek naukowym czasopiśmie - na przekór że próbowałem to uczynić niezliczoną ilość razy. To też m.in. z powodu działania tej "naukowej inkwizycji" wielu dzisiejszych krytykantów moich teorii i ustaleń nie mając naukowych argumentów które mogliby mi przeciwstawić, ucieka się do dziecinnych chwytów. Przykładowo, odmawiają oni użycia w stosunku do mnie nazwy "naukowiec" i wykrzykują iż jestem tylko "pseudo-naukowcem", uciekają się do przeklinania i do wyzwisk, itp. Wszystko to zaś jest czynione na przekór iż wyniki moich badań pod względem naukowym są zawsze znacznie dokładniej udokumentowane i mają znacznie lepszą podbudowę ewidencyjną niż większość z powszechnie uznawanych dzisiaj oficjalnych teorii i ustaleń naukowych.
       Więcej informacji na temat zwyrodnień i wypaczeń dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej, rozpaczliwie broniącej swojego "monopolu na wiedzę" i zawzięcie prześladującej noworodzącą się "naukę totaliztyczną", zawarte zostało w punkcie #F3 strony o nazwie god_istnieje.htm.


#K8. Czy można jakoś zatrzymać staczanie się ludzkości w okres "neo-średniowiecza" i zaradzić negatywnym skutkom wieloletniego rezonowania hałasu telepatycznego:

       Tak można! Konieczne jest jednak aby ludzie wypełniali następujące warunki: (1) byli świadomi, iż właśnie przyżywają ów niszczycielski okres, (2) wiedzieli co okres ten spowodowało, (3) byli zaznajomieni z manifestacjami i sposobami na jakie on się objawia, (4) znali stwierdzenia filozofii totalizmu oraz ustalenia mojej "teorii wszystkiego" zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - które nam wyjaśniają jak prowadzić swoje życie w sposób moralny i eliminujący następstwa złego zachowania ludzi, oraz (5) zgodnie podjęli aktywny wysiłek praktycznego wdrożenie w swym codziennym życiu odmiennych od dotychczasowych sposobów postępowania - tak jak podkreślałem to już w końcowym paragrafie punktu #K1 tej strony.
       Niestety, jest wysoce wątpliwym czy ludzie kiedykolwiek spełnią powyższe warunki, a w ten sposób powstrzymają lawinową eskalację "neo-średniowiecza". Powodem jest, że o nadchodzeniu owego okresu "neo-średniowiecza" ja ostrzegam ludzi już od bardzo dawna, zaś niemal wszyscy zdają się ignorować te moje ostrzeżenia. Swoje publikacje na ten temat przygotowałem na długi czas zanim pierwsze objawy nadejścia "neo-średniowiecza" stały się już widoczne. Wszakże zaraz po odkryciu w 1987 roku światowych następstw eksplozji Tapanui, oraz następnego ustalenia niszczycielskiego działania hałasu telepatycznego zaindukowanego tą eksplozją, zacząłem energicznie ostrzegać ludzi o tym co właśnie nadchodzi w dwujęzycznej serii [5] swoich monografii (np. w podrozdziale D4 monografii [5/4] i [5/3]). Niestety, na przekór że owe monografie o eksplozji Tapanui są już upowszechniane od niemal ćwierć wieku, narazie nikt nie zwraca najmniejszej uwagi na to przed czym one ostrzegają. Dlatego jest ogromnie istotnym aby ludzie w końcu zaczęli brać sobie do serca wiedzę i informacje zawarte w niniejszej części tej strony, oraz aby zaczęli w końcu je upowszechniać wśród zainteresowanych osób (tak aby mogło je poznać m.in. i pokolenie "decydentów" i było w przyszłości w stanie się nimi kierować w swoich działaniach).
       W naszym postępowaniu w sprawie nadejścia "neo-średniowiecza" warto też brać pod uwagę mechanizmy działania wszychświata. Mechanizmy te bowiem tak działają, że "prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa" - co udokumentowane zostało w rozdziale N z monografii [5/4]. Im więc bardziej będziemy ukrywali i ignorowali fakt że nasza cywilizacja właśnie coraz głębiej ześliguje się w epokę "neo-średniowiecza", oraz im mniej będziemy czynili aby owo jej ześlizgiwanie się postrzymać, tym wyraźniej przyszłe generacje ludzi będą widziały po owocach naszych czynów, że taka barbarzyńska epoka na Ziemi zaistniała począwszy od obecnych pokoleń. Aczkolwiek więc kiedyś epokę tą mogą nazywać inaczej niż "neo-średniowiecze", faktem pozostanie że będą ją uważali za okres kiedy ludzkość powinna już reprezentować wysoki poziom ucywilizowania, jednak w niemal wszystkich swoich postępowaniach zachowywała się jak patologicznie chorzy psychopaci.


Część #L: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#L1. Podsumowanie tej strony:

       Na temat eksplozji Tapanui każdy z nas może zająć dowolne stanowisko. Przykładowo może eksplozję i jej następstwa ignorować, może się dziwić że o nich nie słyszał, może mieć żal do naukowców nowozelandzkich że odmawiają badania owej eksplozji i informowania o niej świata, itd., itp. Moim jednak zdaniem jedyne konstruktywne stanowisko wobec tej niezwykłej eksplozji polega na zakasaniu rękawów, oraz na osobistym zabraniu się za jej badanie - i to możliwie jak najszybciej, zanim materiał dowodowy na jej temat nie zostanie jeszcze całkowicie zwandalizowany.


#L2. Jeśli zechcesz odwiedzić krater Tapanui:

       Istnienie eksplozji UFO koło Tapanui jest silnie zaprzeczane przez naukowców nowozelandzkich. Można by nawet stwierdzać że naukowcy ci, podobnie zresztą jak większość innych naukowców dzisiaj na świecie, wykazują rodzaj alergicznej reakcji na wszystko co dotyczy owej eksplozji UFO, lub generalnie wehikułów UFO. (Dałoby się zresztą podsumować tu sarkastycznie esencję mojego ustalenia bazującego na informacji z Biblii, jakie zaprezentowałem w punkcie #C4.7 swej strony o nazwie morals_pl.htm, mianowicie że cała instytucja dzisiejszej oficjalnej nauki jest już alergiczna do wszystkiego co reprezentuje sobą prawdę, a więc NIE tylko do UFO, ale także do Boga, duszy, istnienia dwóch odmiennych rodzajów czasu opisanych we wstępie i w punkcie #G4 mojej strony dipolar_gravity_pl.htm, do dipolarności pola grawitacyjnego, do istnienia i działania "pola moralnego" i "praw moralnych" - odkrytych dopiero przez moją filozofię totalizmu, itd., itp. Następstwa owych "alergicznych reakcji oficjalnej nauki na prawdę" są już zresztą doskonale widoczne dookoła nas.) Dlatego, jeśli ktoś zdecyduje się dokonywać własnych (prywatnych) badań miejsca eksplozji UFO koło Tapanui, wówczas nie może liczyć na pomoc lub kooperację miejscowych instytucji ani miejscowych naukowców.
       Taki badacz musi więc być przygotowany na dokonywanie samemu wszystkiego. Dla tych powodów jest wskazanym aby przed odwiedzeniem owego niezwykłego miejsca eksplozji, dokładnie przeczytał następujące publikacje (w podonej tutaj kolejności): podrozdzialy A3, A4 i O5.2 z monografii [1/4], potem całą monografię [5/4]. Wszystkie te publikacje naukowe są dostępne nieodplatnie za pośrednictwem niniejszej strony internetowej - patrz pozycje Tekst [1/4] i Tekst [5/4] w menu z lewego marginesu. Aby sobie załadować np. darmową monografię [1/4], wystarczy kliknąć na pozycję oznaczoną np. "Tekst [1/4]" w menu z lewego marginesu, lub na dowolny zielony link do owej pozycji. Potem zaś należy wybrać ilustracje lub treść tomow w jakich załadowaniu jest się zainteresowanym i ponownie na nie kliknąć.
       Zauważ, że krater Tapanui znajduje się na prywatnej farmie jaka była własnością świętej pamięci Rexa Helliera pokazanego na "Fot. #14" poniżej. (Jego były address: Mr Rex L. Hellier, Pukerau, 1 R.D., Gore, New Zealand; Tel.: +64 (3) 205-38-64; email: rex.hellier@xtra.co.nz .) Dlatego zanim się odwiedza ten krater, najpierw trzeba napisać lub zadzwonić do jego obecnego właściciela aby otrzymać pozwolenie na wejście na teren jego prywatnej posiadłości. Prawdopodobnie wskazane okaże się też nabycie dobrych map owego obszaru, jako że krater zlokalizowany jest - jak go opisano na jednym z nowozelandzkich programów telewizyjnych "na omiatanej wiatrem dziczy". Oto strona internetowa rządu Nowej Zelandii pokazujaca mapy i zdjęcia lotnicze jej obszaru, m.in. z widokiem omawianego tu krateru Tapanui: www.linz.govt.nz - patrz tam kwadrat G45 i porównaj go z rysunkiem C1 do monografii [5/4].


Fot. #14: Św.P. Rex Hellier na tle wschodniego obrzeża krateru Tapanui.

Fot. #14: Świętej pamięci Rex Hellier (ten w czapce) - czyli były właściciel Krateru Tapanui. Sfotografowany w dniu 7 lutego 2008 roku z drem inż. Janem Pająk - autorem niniejszej strony. Zdjęcie to pokazuje też m.in. wygląd fragmentu Krateru Tapanui ujęty w kierunku z południa ku północy. (Kliknij na to zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
       Krater Tapanui pozostaje w rodzinnych dobrach Państwa Hellierów od lat 1940-ch, kiedy to ojciec Rexa Helliera zakupił go z zamiarem poszukiwania w nim węgla. Dno kratru było wówczas wyścielone warstwą zbutwiałych kłód drzewnych, sugerując w ten sposób że w kraterze mogą znajdować się pokłady węgla brunatnego. Ciekawostką może przy tym być, że w czasach kiedy pierwsi biali osadnicy przybyli na owe tereny około lat 1840-tych, w okolicach krateru nie rosło nawet jedno drzewo. Wszyscy zachodzili więc w głowę, skąd się wzięła owa warstwa zbutwiałych kłód drzewnych na dnie krateru Tapanui. Odnotuj że niezleżnie od niniejszej strony, krater Tapanui i niektóre następstwa eksplozji UFO w owym kraterze, opisywane są także na stronie newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
       W dniu 27 czerwca 2015 roku otrzymałem bardzo smutną wiadomość, mianowicie że Rex Hellier umarł we wtorek dnia 5 maja 2015 roku. Cześć jego pamięci. Św.P. Rex Hellier był zdecydowanym entuzjastą moich badań Krateru Tapanui i zwolennikiem mojego odkrycia, że krater ten stanowił starożytne miejsce eksplozji wehikułu UFO - stąd wiele osiągnięć zaprezentowanych na niniejszej stronie internetowej NIE byłoby możliwe bez jego poparcia i pomocy.


#L3. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogą zainteresować każdego.


#L4. Autor tej strony (tj. dr inż. Jan Pająk):

       Niniejszym mam przyjemność poinformować czytelników, że z okazji 70tej rocznicy urodzin autora tej strony (tj. mnie), wyprodukowany został i opublikowany około 35 minutowy film Dominika Myrcik, jaki od maja 2016 roku upowszechniany jest gratisowo w youtube.com. Film ten nosi tytuł "Dr Jan Pająk portfolio" i prezentuje graficznie najważniejszy mój naukowy dorobek życiowy. Zapraszam i zachęcam czytelników do jego oglądnięcia. Działające zielone linki, adresy internetowe, ulotki promocyjne w trzech językach, oraz pełne opisy wszystkich trzech wersji językowych (tj. polskiej, angielskiej i niemieckiej) tego doskonale zaprojektowanego i wykonanego HD i HQ filmu, są dostępne na specjalnie poświęconej mu stronie o nazwie portfolio_pl.htm.
       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pająk, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, własne opinie, lub informacje jakie zdaniem czytelnika autor tej strony powinien poznać, podane są na stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm (dla jej wersji w języku HTML), lub o nazwie pajak_jan.pdf (dla wersji strony "pajak_jan.pdf" w bezpiecznym formacie PDF - które to bezpieczne wersje PDF dowolnych stron autora mogą też być ładowane z pomocą linków z punktu #B1 strony o nazwie tekst_11.htm).
       Prawo autora do używania kurtuazyjnego tytułu "Profesor" wynika ze zwyczaju iż "z profesorami jest jak z generałami", znaczy raz profesor, zawsze już profesor. Z kolei w swojej karierze naukowej autor tej strony był profesorem aż na 4-ch odmiennych uniwersytetach, tj. na 3-ch z nich był tzw. "Associate Professor" w hierarchii uczelnianej bazowanej na angielskim systemie uczelnianym (w okresie od 1 września 1992 roku, do 31 października 1998 roku) - który to Zachodni tytuł stanowi odpowiednik "profesora nadzwyczajnego" na polskich uczelniach. Z kolei na jednym uniwersytecie autor był (Full) "Professor" (od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku - tj. na ostatnim miejscu pracy z naukowej kariery autora) który to tytuł jest odpowiednikiem pełnego "profesora zwyczajnego" z polskich uczelni.
       Proszę jednak odnotować, że dla całego szeregu powodów (np. mojego chronicznego deficytu czasu, prowadzenia badań wyłącznie na zasadzie mojego prywatnego hobby naukowego, pozostawania niezatrudnionym i wynikający z tego mój brak oficjalnego statusu jaki pozwalałby mi zajmować oficjalne stanowisko w określonych sprawach, istnienia w Polsce aż całej armii zawodowych profesorów uczelnianych - których obowiązki zawodowe obejmują m.in. udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, itd., itp.) począszy od 1 stycznia 2013 roku ja przyjąłem żelazną zasadę, że NIE odpowiadam na żadne emaile wysyłane do mnie przez czytelników moich stron - o czym niniejszym szczerze i uczciwie informuję wszystkich zainteresowanych. Stąd jeśli czytelnik ma sprawę która wymaga odpowiedzi, wówczas NIE powinien do mnie pisać, bowiem w takiej sytuacji wysłanie mi emaila domagającego się odpowiedzi w świetle ustaleń filozofii totalizmu byłoby działaniem niemoralnym. Wszakże spowodowałoby, że czytelnik doznałby zawodu ponieważ z całą pewnością NIE otrzymałby odpowiedzi. Ponadto taki email odbierałby i mi sporo "energii moralnej" ponieważ z jego powodu i ja czułbym się winnym, że NIE znalazłem czasu na napisanie odpowiedzi. Natomiast w/g totalizmu "moralnym działanien" w takiej sytuacji byłoby albo niezobowiązujące mnie do odpisania przesłanie mi jakichś informacji które zdaniem czytelnika są warte abym je poznał, albo teź napisanie raczej do któregoś z zawodowych profesorów polskich uczelni - wszakże oni są opłacani z podatków obywateli między innymi za udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, a ponadto wszyscy oni mają sekretarki (tak że korespondencja NIE zjada im czasu który powinni przeznaczać na badania).


#L5. Blogi totalizmu:

       Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu" z jakich niektóre działają od kwietnia 2005 roku - tj. od czasu kiedy internetowe listy dyskusyjne totalizmu zostały zasabotażowane i musiały być zastąpione blogami. Do chwili obecnej przetrwały tylko dwa z oryginalnych 5 owych blogów - czytelnik może przeglądnąć je pod adresami: totalizm.wordpress.com, oraz totalizm.blox.pl/html. (Odnotuj jednak, że oba te blogi są lustrzanymi kopiami o takiej samej treści wpisów, oraz że publiczne dyskusje na zaprezentowane na nich tematy NIE są prowadzone na nich, a na googlowskich grupach dyskusyjnych o adresach podanych w punkcie #E2 ze strony o nazwie faq_pl.htm.) Na owych "blogach totalizmu" wiele ze spraw omawianych m.in. na tej stronie naświetlane jest na bieżąco dodatkowymi komentarzami i informacjami spisywanymi w miarę jak nowe zdarzenia stopniowo rozwijają się przed naszymi oczami. Ponadto blogi te zawierają linki do najostatniej zaktualizowanych witryn totalizmu.


#L6. Kopia tej strony jest też upowszechniana jako broszurka z serii [11] w bezpiecznym formacie PDF:

       Niniejsza strona dostępna jest także w formie broszurki oznaczanej symbolem [11], którą przygotowałem w "PDF" (od "Portable Document Format") - obecnie uważanym za najbezpieczniejszy z wszystkich internetowych formatów, jako że do niego normalnie wirusy się NIE doczepiają. Ta klarowna broszurka jest gotowa zarówno do drukowania, jak i do wygodnego czytania z ekranu komputera. Ciągle ma ona też aktywne wszystkie swoje zielone linki. Stąd jeśli jest czytana z ekranu komputera podłączonego do internetu, wówczas po kliknięciu na owe linki otworzą się linkowane nimi strony lub ilustracje. Niestety, ponieważ jej objętość jest około dwukrotnie wyższa niż objętość strony internetowej jakiej treść ona publikuje, ograniczenia pamięci na sporej liczbie darmowych serwerów jakie ja używam, NIE pozwalają aby ją na nich oferować (jeśli więc NIE załaduje się ona z niniejszego adresu, ponieważ NIE jest ona tu dostępna, wówczas należy kliknąć na któryś odmienny adres z Menu 3, poczym sprawdzić czy stamtąd juź się załaduje). Aby otworzyć ową broszurkę (lub/i załadować ją do własnego komputera), wystarczy albo kliknąć na następujący zielony link albo też z którejś totaliztycznej witryny otworzyć sobie plik nazywany tak jak w powyższym linku.
       Jeśli zaś czytelnik zechce też sprawdzić, czy jakaś inna totaliztyczna strona właśnie studiowana przez niego, też jest już dostępna w formie takiej PDF broszurki, wówczas powinien sprawdzić, czy wyszczególniona ona została w linkach z "części #B" strony o nazwie tekst_11.htm. Owe linki wskazują bowiem wszystkie totaliztyczne strony, które już zostały opublikowane jako takie broszurki z serii [11] w formacie PDF. Życzę przyjemnego czytania!


#L7. Copyright © 2017 by Jan Pająk - czyli nosiciel praw copyright dla tej strony oraz dla teorii, materiału dowodowego, idei i ilustracji na niej zaprezentowanych:

       Copyrights © 2017 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta publikuje idee, których prezentacja podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność teorii naukowych, odkryć i wynalazków wspominanych lub opisywanych na tej stronie, oraz tabel i ilustracji jakie autor przytacza na dowolnej ze swoich publikacji. Dlatego autor zastrzega tu sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei, opisu, tabeli lub ilustracji zaprezentowanej na niniejszej stronie, lub na dowolnej innej stronie czy publikacji autora (tj. jakichkolwiek teorii, zasad, wyjaśnień, dedukcji, intepretacji, urządzeń, dowodów, tabel, ilustracji, itp.), powtarzająca osoba ujawniła i potwierdziła kto jest ich oryginalnym autorem (czyli aby - jak mawia się w angielskojęzycznych kręgach twórczych, osoba ta oddała pełny "kredyt" moralny i uznaniowy autorowi tej strony), poprzez wyraźne wyjaśnienie przy swym powtórzeniu, iż tę ideę, opis, tabelę, ilustrację, itp., powtarza ze strony autoryzowanej przez dra Jana Pająka, poprzez wskazanie internetowego adresu np. niniejszej strony - pod którym idea ta była oryginalnie omawiana, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania owej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag

(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)


English flag

Data zapoczątkowania budowy tej strony internetowej: 10 października 2003 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 12 maja 2017 roku
(Sprawdź w adresach z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)

Moje przeprosiny ponieważ począwszy od 2016/6/15 nawaliła baza SQL na serwerze obsługującym liczniki odwiedzin z logiem totalizmu (takie jak powyższy). Stąd na wszystkich moich stronach liczniki te przestały naliczać wizytujących i NIE leży w moich możliwościach naprawienie tej sytuacji. Obecnie liczniki te wskazują więc jedynie liczby odwiedzin danych moich stron mające miejsce pomiędzy 1 stycznia i 15 czerwca 2016 roku (chyba że uda się naprawić ową SQL już po dacie ostatniego zaktualizowania tej strony).